Wojskowe drony nad Polską nie są rosyjskie

polska-zbrojna.pl 3 часы назад

W mediach społecznościowych pojawiły się informacje o widzianych nad naszym krajem dużych bezzałogowcach przypominających Szahedy wykorzystywane przez Rosję do ataków na Ukrainę. Jednak Dowództwo Operacyjne RSZ i Sztab Generalny WP uspokajają, iż są to polskie konstrukcje systemu PLargonia, które biorą udział w ćwiczeniach obrony powietrznej.

W ćwiczeniach systemów OPL i sił powietrznych we wschodniej Polsce żołnierze wykorzystują polską wersję systemu "LUCAS".

Niepokojący charakter wpisów jest zrozumiały – od początku pełnoskalowej wojny rosyjskie drony wielokrotnie naruszały przestrzeń powietrzną państw NATO, także Polski. Tym razem jednak nie chodzi o realne zagrożenie. Jak poinformowało Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych, we wschodniej części kraju prowadzone są ćwiczenia obrony powietrznej z udziałem wydzielonych jednostek sił powietrznych i wojsk lądowych.

REKLAMA

Co widzą Polacy?

Dowództwo Operacyjne uspokaja, iż aktywność lotnicza jest elementem planowych ćwiczeń i pozostaje pod pełną kontrolą wojska. W komunikacie opublikowanym w mediach społecznościowych podkreślono, iż działania mają związek ze szkoleniem systemów obrony przeciwlotniczej oraz procedur reagowania na współczesne zagrożenia powietrzne.

Dodatkowe wyjaśnienia przekazał gen. Wiesław Kukuła, szef Sztabu Generalnego Wojska Polskiego. Na platformie X napisał: „W ćwiczeniach systemów OPL i sił powietrznych we wschodniej Polsce wykorzystujemy polską wersję systemu LUCAS. To obecność na niebie tych systemów raportują mieszkańcy tych regionów”. Wpis zilustrowało zdjęcie dwóch bezzałogowców, wyraźnie podobnych do Szahedów oraz Gerber, mniejszych dronów, używanych przez Rosjan jako wabiki.

To właśnie podobieństwo używanych podczas ćwiczeń maszyn wywołało falę komentarzy i obaw. Nie są one bezpodstawne. Od jesieni 2022 roku Rosja regularnie wykorzystuje drony Szahed-136 – w rosyjskiej nomenklaturze określane jako Gierań-2 – do uderzeń na ukraińskie miasta i infrastrukturę krytyczną. Charakterystyczny dźwięk ich silników stał się jednym z symboli wojny. W Polsce pamięta się również incydenty związane z obiektami powietrznymi wlatującymi z kierunku ukraińskiego lub białoruskiego. Każda informacja o „szahedach nad Polską” musi więc budzić emocje.

„Polskie Szahedy”

W rzeczywistości nad wschodnią częścią kraju pojawił się jednak system PLargonia, określany czasem mianem „polskiego Szaheda”. Konstrukcja została opracowana przez Instytut Techniczny Wojsk Lotniczych jako rozwinięcie amerykańskiego systemu LUCAS. Bezzałogowiec po raz pierwszy szerzej zaprezentowano podczas ubiegłorocznego Międzynarodowego Salonu Przemysłu Obronnego w Kielcach.

PLargonia należy do kategorii amunicji krążącej. Może pełnić funkcję bojową – przenosząc głowicę z materiałem wybuchowym – ale również służyć jako cel imitujący przeciwnika podczas ćwiczeń obrony przeciwlotniczej. I właśnie ta druga rola była najprawdopodobniej realizowana podczas obecnych manewrów.

Maszyna rzeczywiście przypomina Szaheda. Ma układ skrzydeł typu delta i podobną sylwetkę aerodynamiczną. Jest jednak mniejsza od irańskiego pierwowzoru. Według dostępnych danych długość płatowca wynosi około 2,6 m, rozpiętość skrzydeł 2,2 m, a masa startowa około 85 kg. Dla porównania Szahed-136 ma około 3,5 m długości i waży blisko 200 kg.

Polska konstrukcja ma rozwinąć prędkość ponad 200 km/h i dysponować zasięgiem do 900 km. W wariancie bojowym może przenosić głowicę o masie kilkunastu kilogramów. najważniejsze znaczenie ma jednak nie sam potencjał bojowy systemu, ale możliwość szkolenia wojsk obrony przeciwlotniczej w warunkach maksymalnie zbliżonych do realnych zagrożeń obserwowanych na wojnie w Ukrainie.

Marcin Ogdowski
Читать всю статью