Lustro pękło na miliony kawałków.
Światy połączyły się w jedność.
Moje drugie ja uległo i wtopiło się we mnie.
Teraz jestem chyba kompletny.
Nie ma szczęścia i nie ma rozpaczy.
Jest obojętność.
Bez skrajności – szczytów i przepaści.
Esencja przeciętnego życia,
lada chwila ulegnie trywializacji.



