Wojna o dane

polska-zbrojna.pl 5 часы назад

Ukraińskie drony w ciągu czterech dni zaatakowały trzy centra danych rosyjskiego koncernu Yandex, powodując poważne zakłócenia w działaniu usług internetowych. W sieci pojawiły się informacje, iż uderzenia niemal całkowicie wyłączyły rosyjskie boty propagandowe, jednak rzeczywiste znaczenie tej operacji jest inne i może wykraczać daleko poza walkę z dezinformacją.

W nocy z 7 na 8 października ukraińskie bezzałogowce zaatakowały centrum danych w Sasowie w obwodzie riazańskim, około 300 km na południowy wschód od Moskwy. Doszło do pożaru i poważnych uszkodzeń infrastruktury, a działalność obiektu została całkowicie wstrzymana. Następnego dnia drony uderzyły w kolejne centrum, zlokalizowane w obwodzie kałuskim. Tam część urządzeń przestała działać. Trzeci atak nastąpił w nocy z 10 na 11 października, gdy celem stał się obiekt w obwodzie włodzimierskim, na wschód od rosyjskiej stolicy. Również jego pracę trzeba było całkowicie zatrzymać.

Wszystkie trzy ośrodki należą do Yandexa, największego rosyjskiego przedsiębiorstwa internetowego, często nazywanego tamtejszym odpowiednikiem Google’a. Firma prowadzi popularną wyszukiwarkę, oferuje pocztę elektroniczną, mapy, usługi transportowe, platformy handlowe i rozwiązania wykorzystujące sztuczną inteligencję. Dostarcza również infrastrukturę informatyczną innym przedsiębiorstwom.

REKLAMA

Już po pierwszych dwóch uderzeniach Yandex opublikował komunikat, w którym potwierdził skalę problemów. Centra danych nazwał „żelaznym sercem” firmy, przyznając jednocześnie, iż trudno określić, kiedy uszkodzony sprzęt będzie mógł ponownie pracować. Koncern zapewnił, iż jego specjaliści nieprzerwanie próbują przywracać działanie usług.

Do ataków odniósł się także prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski. – Zawsze odpowiadamy w podobny sposób – oświadczył 8 października, przypominając, iż Rosjanie również atakują ukraińskie centra danych. – Odpowiadamy. Nie mogę ujawnić wszystkich szczegółów – dodał.

Trzy uderzenia, dziesiątki problemów

Czym adekwatnie jest centrum danych? Najprościej mówiąc, to ogromna serwerownia, w której pracują tysiące komputerów przechowujących i przetwarzających informacje. Kiedy użytkownik korzysta z internetowej mapy, zamawia taksówkę, płaci za zakupy albo rozmawia z asystentem wykorzystującym sztuczną inteligencję, część tych czynności może być obsługiwana właśnie przez takie urządzenia.

Centra danych potrzebują ogromnych ilości energii elektrycznej, wydajnego chłodzenia oraz nieprzerwanego połączenia z siecią. Uszkodzenie zasilania, systemów chłodzących czy samych serwerów może spowodować wyłączenie całego obiektu. A ponieważ jedna serwerownia często obsługuje wiele różnych usług, skutki awarii mogą odczuć miliony osób, także znajdujących się daleko od miejsca ataku.

Tak stało się w Rosji. Po ukraińskich uderzeniach pojawiły się problemy z działaniem usług Yandexa, między innymi aplikacji transportowych, platform muzycznych, systemów płatności i asystenta głosowego Alisa. Zakłócenia dotknęły również firmy korzystające z infrastruktury koncernu. Według doniesień medialnych problemy wystąpiły m.in. na stronach rosyjskich kolei, w usługach bankowych i handlu internetowym. Łącznie informowano o zakłóceniach dotyczących ponad 80 usług, choć nie oznacza to, iż wszystkie zostały całkowicie wyłączone.

Szczególne znaczenie ma atak na Sasowo. W tamtejszym centrum znajdowały się dziesiątki tysięcy serwerów oraz dwa z trzech superkomputerów Yandexa. Są to wyjątkowo wydajne urządzenia, zdolne wykonywać ogromną liczbę obliczeń jednocześnie. Wykorzystuje się je m.in. do rozwijania systemów sztucznej inteligencji, które wymagają przetwarzania olbrzymich ilości informacji.

Nie wiadomo jednak, w jakim stopniu superkomputery zostały uszkodzone. Sam fakt, iż znajdowały się w zaatakowanym obiekcie, nie oznacza ich zniszczenia. Nie można też wykluczyć, iż część wykonywanych przez nie zadań zostanie przeniesiona do innych ośrodków. Pewne jest natomiast, iż przywrócenie pełnej sprawności takiej infrastruktury może być trudne i kosztowne. Zwłaszcza dla Rosji, której dostęp do najbardziej zaawansowanych zachodnich podzespołów elektronicznych ograniczają sankcje.

Czy rosyjskie boty naprawdę zamilkły?

Ataki na centra danych wywołały ogromne zainteresowanie również z innego powodu. W internecie zaczęły krążyć wykresy pokazujące gwałtowny spadek aktywności automatycznych programów działających w sieci Yandexa. Według danych firmy Cloudflare, zajmującej się m.in. ochroną stron internetowych i monitorowaniem ruchu w sieci, 11 października liczba automatycznych zapytań pochodzących z infrastruktury rosyjskiego koncernu spadła w pewnym momencie do mniej niż 1% wcześniejszego szczytowego poziomu. Później ruch częściowo się odbudował.

Informacja błyskawicznie zaczęła żyć własnym życiem. Pojawiły się komentarze, iż ukraińskie drony zniszczyły rosyjskie farmy botów, czyli sieci fałszywych kont wykorzystywanych do rozpowszechniania propagandy i dezinformacji. Niektórzy internauci sugerowali nawet, iż dzięki uderzeniom w centra danych w mediach społecznościowych zrobi się znacznie spokojniej.

Problem polega na tym, iż wykresy Cloudflare nie pokazują tego, co przypisują im autorzy takich komentarzy. Słowo „bot” ma bowiem w informatyce znacznie szersze znaczenie niż fałszywe konto publikujące polityczne komentarze. Botami są także programy automatycznie przeglądające strony internetowe, zbierające informacje dla wyszukiwarek, rozsyłające niechciane wiadomości czy próbujące uzyskać dostęp do cudzych systemów. Co więcej, ogromna część tego ruchu jest całkowicie legalna i potrzebna do prawidłowego działania internetu. Właśnie tego rodzaju automatyczne działania rejestruje Cloudflare.

Innymi słowy, wykres przedstawiający gwałtowny spadek aktywności botów w sieci Yandexa nie pokazuje liczby rosyjskich kont propagandowych na Facebooku, X czy innych platformach społecznościowych. Nie pozwala więc stwierdzić, ile z nich przestało działać ani czy w ogóle doszło do istotnego ograniczenia ich aktywności.

Na tę różnicę zwrócił uwagę m.in. polski serwis Niebezpiecznik, specjalizujący się w bezpieczeństwie informatycznym. Z kolei analitycy Res Futura Data House wskazali, iż w prowadzonych przez nich obserwacjach nie widać zmniejszenia aktywności prorosyjskich kont w polskiej przestrzeni internetowej.

Nie można wykluczyć, iż część infrastruktury wykorzystywanej do rosyjskich operacji propagandowych znajdowała się w zaatakowanych ośrodkach. Nie ma jednak publicznie dostępnych dowodów, które pozwalałyby potwierdzić taką zależność lub oszacować jej skalę. Co więcej, działania dezinformacyjne mogą być prowadzone z wielu różnych miejsc, także poza terytorium Rosji. Zniszczenie choćby dużego centrum danych nie oznacza więc automatycznie zlikwidowania sieci propagandowej.

Nowy front wojny

Brak dowodów na wyłączenie rosyjskich farm trolli nie umniejsza znaczenia ukraińskiej operacji. Przeciwnie, jej najważniejsze konsekwencje mogą dotyczyć zupełnie innej sfery. Od wielu miesięcy Ukraina systematycznie atakuje rosyjskie rafinerie, magazyny paliw, zakłady przemysłowe i infrastrukturę transportową. Celem tych działań jest ograniczanie możliwości prowadzenia wojny poprzez niszczenie zaplecza gospodarczego przeciwnika.

Uderzenia w centra danych wpisują się w tę samą logikę, choć dotyczą infrastruktury, która jeszcze niedawno rzadko pojawiała się w doniesieniach z pola walki. Współczesne państwo jest bowiem uzależnione nie tylko od dostaw paliw i energii, ale także od sprawnego przepływu informacji. Banki, przedsiębiorstwa transportowe, sklepy internetowe, operatorzy telekomunikacyjni i instytucje publiczne korzystają z systemów informatycznych, których działanie często zależy od wielkich centrów danych. Zakłócenia w jednym miejscu mogą więc powodować problemy w wielu innych sektorach gospodarki.

Do tego dochodzi znaczenie infrastruktury obliczeniowej dla rozwoju nowych technologii. Sztuczna inteligencja znajduje zastosowanie nie tylko w usługach dla zwykłych użytkowników, ale również w przemyśle, analizie informacji i rozwiązaniach wojskowych. Utrata części możliwości obliczeniowych nie musi się od razu przekładać na sytuację na froncie, ale w dłuższej perspektywie może utrudniać rozwijanie technologii potrzebnych państwu prowadzącemu wojnę.

Nie oznacza to oczywiście, iż każdy serwer Yandexa pracuje na potrzeby rosyjskiej armii. Nie ma też podstaw, by uznać, iż ukraińskie ataki sparaliżowały rosyjskie systemy wojskowe. Znaczenie operacji polega przede wszystkim na uderzeniu w infrastrukturę, od której zależy funkcjonowanie części rosyjskiej gospodarki cyfrowej.

Warto przy tym pamiętać, iż podobne działania prowadzi również Rosja. Jej ataki na ukraińskie centra danych i infrastrukturę telekomunikacyjną powodowały już poważne zakłócenia w dostępie do internetu. Według Reutersa podczas jednego z takich uderzeń problemy z łącznością dotknęły około 100 tys. gospodarstw domowych. Ukraina stara się ograniczać zagrożenie, m.in. przenosząc część infrastruktury w bezpieczniejsze miejsca, także pod ziemię.

W przypadku centrów danych szczególnie ważna jest możliwość rozdzielenia ich zadań między różne obiekty. o ile informacje są przechowywane w kilku miejscach, a usługi można gwałtownie przenieść na inne serwery, choćby poważny atak nie musi oznaczać trwałego paraliżu. o ile jednak zniszczeniu ulegną urządzenia trudne do zastąpienia, odbudowa może potrwać znacznie dłużej. Dlatego rzeczywistą skalę strat Yandexa będzie można ocenić dopiero wtedy, gdy okaże się, jak gwałtownie koncern przywróci pełną sprawność swoich usług.

Ukraińskie uderzenia pokazały tymczasem, iż choćby największe przedsiębiorstwa technologiczne nie są bezpieczne przed skutkami wojny. Serwery, systemy chłodzenia i urządzenia zasilające pozostają fizycznymi obiektami, które można uszkodzić lub zniszczyć. A wraz z nimi można zakłócić działalność wielu przedsiębiorstw korzystających z ich usług.

Nie ma dowodów, iż rosyjskie boty propagandowe zamilkły. Jest natomiast potwierdzenie, iż Ukraina potrafi fizycznie wyłączać ważne elementy rosyjskiej infrastruktury cyfrowej. I właśnie to, a nie domniemana śmierć farm trolli, może się okazać najważniejszym rezultatem tych ataków.

Marcin Ogdowski
Читать всю статью