Polskie władze poprosiły Stany Zjednoczone o zatrzymanie i wydanie Zbigniewa Ziobry. Wniosek prokuratury dotyczy byłego ministra sprawiedliwości, ściganego w sprawie Funduszu Sprawiedliwości, który od tygodni przebywa za oceanem. Sam Ziobro odrzuca zarzuty i mówi o politycznym odwecie obozu rządzącego. Czy Waszyngton przychyli się do prośby Warszawy?
Wniosek prokuratury w drodze za ocean
W poniedziałek 27 lipca Ministerstwo Sprawiedliwości potwierdziło, iż przygotowany przez Prokuraturę Krajową wniosek o tymczasowe aresztowanie i wydanie Zbigniewa Ziobry trafił do amerykańskich władz. Dokument, liczący około trzystu stron i przetłumaczony na angielski, oparto na obowiązującej od 2003 roku dwustronnej umowie ekstradycyjnej między Polską a Stanami Zjednoczonymi. Jak zaznacza prokuratura, ostateczna decyzja należy do władz w Waszyngtonie i może zapaść dopiero po wielu miesiącach.
Dwadzieścia sześć zarzutów wokół Funduszu Sprawiedliwości
Śledczy postawili byłemu ministrowi łącznie dwadzieścia sześć zarzutów, z których dziewiętnaście objęto wnioskiem o wydanie. Chodzi o działania wokół Funduszu Sprawiedliwości, pieniędzy pierwotnie przeznaczonych na pomoc ofiarom przestępstw. Prokuratura zarzuca Ziobrze między innymi kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą oraz przekroczenie uprawnień; według śledczych straty w tej sprawie sięgają ponad stu pięćdziesięciu milionów złotych, a jeden z wątków dotyczy zakupu systemu Pegasus. Były minister zarzutów nie przyznaje, a zgodnie z zasadą domniemania niewinności pozostaje osobą, wobec której toczy się postępowanie, nie zaś skazaną.
Z Budapesztu za ocean
Ziobro od kilku tygodni przebywa w Stanach Zjednoczonych. Wcześniej zatrzymał się na Węgrzech, gdzie korzystał z ochrony rządu Viktora Orbána; po zmianie władzy w Budapeszcie i cofnięciu tej ochrony wyjechał do Ameryki. W listopadzie 2025 roku Sejm uchylił mu immunitet i zgodził się na zatrzymanie, a wobec polityka wydano prawomocne postanowienie o tymczasowym areszcie oraz list gończy. To właśnie te dokumenty dołączono do wniosku skierowanego za ocean. Międzynarodowego listu gończego przez Interpol dotąd nie wystawiono, więc podróże byłego ministra pozostawały formalnie legalne.
„Obrona państwa prawa” kontra polityczny odwet
Sam zainteresowany przedstawia swoją sytuację jako część szerszego sporu o praworządność. W obszernym oświadczeniu zapowiedział, iż „bezprawiu tej władzy” nie zamierza się poddawać, a swój sprzeciw nazwał „obroną podstawowych zasad demokratycznego państwa prawa”. Zarzucił też czołowym politykom obozu rządzącego, iż przesądzali o jego winie, zanim jakikolwiek niezależny sąd rozpoznał sprawę. Zapewnił zarazem, iż ze spokojem poddaje całą sprawę ocenie amerykańskiego wymiaru sprawiedliwości. Minister sprawiedliwości Waldemar Żurek, który osobiście przekazał wniosek stronie amerykańskiej, skwitował rzecz krótko, iż „młyny sprawiedliwości mielą”.
Próba sił, której finał jest odległy
Sprawa Ziobry staje się testem dla polskiego wymiaru sprawiedliwości i zarazem dla relacji z Waszyngtonem. Amerykańskie procedury ekstradycyjne bywają długie, a umowa z 2003 roku wyłącza wydawanie za czyny o charakterze politycznym, na co powołuje się obrona. Dla rządzących odzyskanie ściganego byłego ministra byłoby dowodem skuteczności; dla jego zwolenników cała operacja pozostaje politycznym odwetem. Pewne jest jedno: rozstrzygnięcie zapadnie za oceanem i nieprędko, a spór o Fundusz Sprawiedliwości pozostanie jednym z najgłośniejszych rozliczeń tej dekady w Polsce.
Źródło: WP Wiadomości






