Włodawa: Ukrainiec wydalony z Polski. Osiem lat zakazu wjazdu

dzienniknarodowy.pl 8 часы назад
Zdjęcie: Włodawa: Ukrainiec wydalony z Polski. Osiem lat zakazu wjazdu


Straż Graniczna poinformowała 18 sierpnia, iż obywatel Ukrainy po odbyciu kary w Zakładzie Karnym we Włodawie został wydalony z Polski i przez 8 lat nie wjedzie do Polski ani strefy Schengen. Skazano go za pobicie, kradzież oraz prowadzenie pojazdu po alkoholu i środkach odurzających.

Decyzja po wyjściu z więzienia

Jak wynika z komunikatu Nadbużańskiego Oddziału Straży Granicznej, funkcjonariusze z Placówki SG we Włodawie zatrzymali cudzoziemca po opuszczeniu przez niego Zakładu Karnego we Włodawie. Mężczyzna odbywał karę więzienia za pobicie, kradzież oraz prowadzenie pojazdu pod wpływem alkoholu i środków odurzających.

Komendant placówki wydał decyzję o zobowiązaniu do powrotu. Straż Graniczna wskazała, iż dalszy pobyt cudzoziemca w Polsce stanowił zagrożenie dla obronności lub bezpieczeństwa państwa, ochrony porządku publicznego oraz interesu Rzeczypospolitej Polskiej. Mężczyznę doprowadzono do granicy i przekazano ukraińskim służbom granicznym.

Osiem lat poza Polską i Schengen

Zakaz wjazdu obejmuje Polskę oraz inne państwa strefy Schengen i ma obowiązywać przez 8 lat. To nie jest administracyjny drobiazg. To sygnał, iż państwo ma narzędzia, by po odbyciu kary zakończyć pobyt osoby, która realnie uderzyła w bezpieczeństwo i porządek publiczny.

W podobnych sprawach kluczowa jest konsekwencja. Niedawno opisywaliśmy przypadek, gdy Straż Graniczna informowała o cudzoziemcach zobowiązanych do opuszczenia Polski. Każda taka decyzja powinna być oparta na faktach, dokumentach i procedurze, ale po spełnieniu tych warunków państwo nie może udawać bezradności.

Bezpieczeństwo Polaków przed poprawnością

Polska pomaga Ukrainie w obliczu rosyjskiej agresji. To fakt polityczny i geostrategiczny. Nie oznacza to jednak zgody na rozmywanie zasad wobec osób, które łamią polskie prawo. Solidarność między państwami nie kasuje odpowiedzialności jednostki za czyny popełnione w Polsce.

W tym miejscu trzeba zachować jasny porządek. Krytykujemy przestępstwo i brak poszanowania prawa, nie narodowość człowieka. Uczciwi Ukraińcy pracujący i żyjący w Polsce także mają interes w tym, by sprawcy pobić, kradzieży i jazdy po używkach nie byli traktowani pobłażliwie. Bezpieczeństwo publiczne jest dobrem wspólnym, nie hasłem do kampanii.

Państwo musi mieć pamięć i granice

Sprawa z Włodawy wpisuje się w szerszy problem egzekwowania decyzji powrotowych. Gdy po wyjściu z więzień wydalano z Polski grupę obywateli Ukrainy, mechanizm był podobny: najpierw kara, potem decyzja administracyjna i usunięcie zagrożenia z terytorium państwa.

To właśnie twardy realizm, którego Polacy oczekują od własnych instytucji. Granica nie jest dekoracją, a decyzja o pobycie cudzoziemca nie może być abstrakcją oderwaną od jego zachowania. o ile ktoś korzysta z możliwości życia w Polsce, musi respektować polskie prawo. jeżeli tego nie robi i są ku temu podstawy, powinien wrócić do kraju pochodzenia.

Konsekwencja zamiast bezsilności

Najgorsze, co może zrobić państwo, to wysyłać sprzeczny sygnał: surowo mówić o bezpieczeństwie, a miękko działać wobec sprawców. Włodawska decyzja pokazuje adekwatny kierunek. Kara odbyta w więzieniu zamyka jeden etap. Ochrona Polaków i porządku publicznego wymaga kolejnego: decyzji o powrocie oraz realnego wykonania zakazu wjazdu.

W czasach presji migracyjnej, wojny za wschodnią granicą i coraz ostrzejszej debaty o kosztach bezpieczeństwa państwo musi mówić prostym językiem. Gość jest mile widziany, gdy szanuje dom gospodarza. Kto łamie prawo, nie może oczekiwać, iż polski interes narodowy ustąpi przed źle rozumianą poprawnością.

Źródło: Nadbużański Oddział Straży Granicznej, Polskie Radio Lublin.

Źródło: Polskie Radio Lublin

Читать всю статью