Włochy: lewica kręci przy centrach repatriacyjnych. FdI odpowiada

dzienniknarodowy.pl 4 часы назад
Zdjęcie: Włochy: lewica kręci przy centrach repatriacyjnych. FdI odpowiada


Michele de Pascale, prezydent Emilii-Romanii z Partii Demokratycznej, sprzeciwił się planowi utworzenia regionalnego CPR, centrum pobytu w celu repatriacji migrantów bez prawa pobytu. Według włoskiego „Libero” rząd chce jednak iść dalej. Spór odsłania stawkę: państwo albo egzekwuje prawo migracyjne, albo kapituluje przed własną lewicą.

CPR jako test powagi państwa

Michele de Pascale, lewicowy prezydent Emilii-Romanii, odrzucił pomysł utworzenia w regionie CPR, czyli włoskiego centrum pobytu w celu repatriacji osób bez prawa pobytu. Włoski dziennik „Libero” relacjonuje, iż polityk zarzucił rządowi „ciągłą polemikę” i wezwał do zmiany przepisów. Rzym, według tej relacji, nie zamierza ustąpić.

Pozornie chodzi o techniczny spór o budynek i procedury. W istocie pytanie brzmi, czy państwo potrafi wykonać własne decyzje wobec osób, które nie mają prawa przebywać na jego terytorium. Włoska debata ma znaczenie także dla Polski, bo pokazuje ten sam europejski mechanizm: lewica przyznaje, iż system nie działa, a potem blokuje narzędzia, które mają przywrócić kontrolę.

De Pascale mówi o paradoksie

De Pascale zabrał głos po wizycie w więzieniu Dozza w Bolonii. Jak podało „Libero”, wskazywał na problem osadzonych bez regularnego pozwolenia na pobyt. Według jego argumentacji w więzieniu mogą oni pracować, ale po odbyciu kary, jeżeli nie mają uregulowanego statusu, w praktyce wypadają z legalnego rynku pracy.

Ten opis dotyka realnej słabości europejskiego systemu migracyjnego. Sama diagnoza nie wystarczy. jeżeli polityk uznaje, iż po wyjściu z więzienia pojawia się problem statusu i egzekwowania prawa, to odpowiedzią nie może być odsuwanie decyzji o repatriacji. Bez sprawnego mechanizmu powrotów państwo produkuje szarą strefę i chaos prawny.

DN opisywał już, jak Włochy i reguły dublińskie stały się paliwem dla lewicowej gry strachem przed migracją. Teraz widać kolejną odsłonę tej samej choroby. Słowa o humanitaryzmie brzmią dobrze na konferencji. Rachunek płacą później mieszkańcy miast, policja, więziennictwo i uczciwi cudzoziemcy, którzy respektują prawo.

Fratelli d’Italia uderza w niekonsekwencję

Na wystąpienie De Pascale odpowiedziała Marta Evangelisti, przewodnicząca klubu Fratelli d’Italia w radzie regionu. Według „Libero” zarzuciła mu niekonsekwencję: najpierw otwarcie na rozmowę o CPR, później wycofywanie się pod naciskiem skrajnej lewicy we własnej koalicji. To celny punkt. W polityce migracyjnej nie da się jednocześnie pozować na realistę i bać własnego zaplecza.

Spór o CPR w Emilii-Romanii trwa od miesięcy. Regionalny serwis Cronaca Bianca opisywał już w lutym 2026 r. presję Fratelli d’Italia, Forza Italia oraz także części sił lewicowych, aby władze regionu jasno powiedziały, czy chcą takiego ośrodka. Ta niejasność jest politycznie wygodna, ale administracyjnie zabójcza.

Europa bez granic nie działa

Włoski przykład powinien być czytany w Polsce bez złudzeń. Migracja niekontrolowana nie kończy się na granicy jednego państwa. jeżeli południe Europy traci zdolność do odsyłania osób bez prawa pobytu, presja przenosi się dalej: przez Schengen, rynek pracy, system świadczeń i bezpieczeństwo wewnętrzne. Dlatego tak ważna jest poważna rozmowa o Schengen i migracji, a nie kpiny i partyjna zasłona dymna.

Polska ma prawo patrzeć na takie spory przez pryzmat własnego interesu narodowego. Nie chodzi o niechęć do ludzi. Chodzi o porządek. Państwo, które nie wie, kto przebywa na jego terytorium, komu należy się pobyt, kogo trzeba odesłać i jak wykonać decyzję administracyjną, samo rozbraja własną suwerenność.

Lekcja dla Polski

Meloni zbudowała część swojego mandatu na obietnicy odzyskania kontroli nad migracją. jeżeli jej rząd chce w Emilii-Romanii postawić CPR, a regionalna lewica odpowiada zarzutami o „spekulację”, to włoski wyborca widzi prosty podział. Jedni chcą narzędzi państwa. Drudzy wolą spór moralny, który niczego nie rozwiązuje.

Dla Polski wniosek jest prosty. Każde rozwiązanie migracyjne trzeba oceniać po skutkach: czy chroni obywateli, czy wzmacnia granice, czy pozwala wykonywać decyzje o powrocie. Europa potrzebuje mniej lewicowych gestów, a więcej państwowej powagi. Bez niej wolność przemieszczania się zamienia się w bezradność wobec tych, którzy prawa nie respektują.

Źródło: Libero, Cronaca Bianca, Il Resto del Carlino

Źródło: liberoquotidiano

Читать всю статью