Steve Witkoff i Jared Kushner przybyli 6 września do Kijowa po ponad trzygodzinnych rozmowach z Władimirem Putinem w Moskwie. Dr Jacek Raubo z UAM ocenia, iż misja może otworzyć drogę do wstrzymania walk. Dla Polski stawką jest pokój oparty na gwarancjach, a nie nagroda dla rosyjskiej agresji.
Z Moskwy do Kijowa
Wysłannicy prezydenta USA Donalda Trumpa odbyli w ciągu dwóch dni rozmowy po obu stronach frontu dyplomatycznego. W sobotę 5 września spotkali się na Kremlu z Władimirem Putinem. W niedzielę dotarli do stolicy Ukrainy, gdzie zaplanowano rozmowę z Wołodymyrem Zełenskim. Była to ich pierwsza oficjalna wizyta na Ukrainie.
Spotkanie w Moskwie trwało ponad trzy godziny i zakończyło się bez publicznego ogłoszenia przełomu. Doradca Putina Jurij Uszakow nazwał rozmowę konstruktywną i użyteczną, ale nie przedstawił konkretnych ustaleń. Według relacji AP omawiano również kwestie gospodarcze i możliwe wspólne projekty rosyjsko-amerykańskie. To istotny sygnał ostrzegawczy. Handel z Moskwą nie może stać się ceną za pokój zawarty kosztem napadniętego państwa.
Ekspert: możliwy krok do wstrzymania walk
Dr Jacek Raubo z Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu i portalu Defence24 ocenił w Radiu Poznań, iż wizyty Witkoffa i Kushnera mogą być krokiem ku wstrzymaniu walk. Ta ocena oddaje szansę, ale także ograniczenie obecnej misji. Sam kontakt nie rozstrzyga jeszcze, na jakich warunkach miałaby ustać wojna.
Zełenski zapowiedział gotowość do konstruktywnej rozmowy. Podkreślił potrzebę gwarancji bezpieczeństwa oraz trwałego porządku po zakończeniu działań wojennych. Rosyjskie ataki dronowe trwały jednak w czasie dyplomatycznych zabiegów, co pokazuje, iż Kreml przez cały czas łączy negocjacje z presją militarną. Słowa o pokoju trzeba więc mierzyć zachowaniem Rosji na froncie.
Polska potrzebuje twardych warunków pokoju
Dla Polski nie jest to odległy spór między mocarstwami. Wynik rozmów wpłynie na bezpieczeństwo naszej wschodniej granicy, skalę wydatków obronnych i pozycję Stanów Zjednoczonych w regionie. Osłabienie Ukrainy bez trwałych zabezpieczeń oznaczałoby przesunięcie rosyjskiej presji bliżej Polski.
Warszawa powinna jasno domagać się, by o europejskim bezpieczeństwie nie decydowano ponad głowami państw najbardziej narażonych na rosyjski imperializm. Potrzebne są sprawdzalne zobowiązania, zdolność odstraszania i brak zgody na prawne uznanie skutków agresji. Dyplomacja ma sens wtedy, gdy prowadzi do bezpieczniejszego ładu, a nie do przerwy potrzebnej Moskwie na odbudowę sił.
Misja Witkoffa i Kushnera otwiera kanał rozmów. Jej miarą nie będą fotografie z kolejnych stolic, ale warunki, które powstrzymają Rosję przed następnym uderzeniem. Polski interes jest prosty: wojna powinna się skończyć, ale rosyjska agresja nie może się opłacać.
Źródła: Radio Poznań, AP, Biuro Prezydenta Ukrainy
Źródło: Radio Poznań













