Windfall tax na paliwa zawieszony. Nawrocki blokuje 60-procentowy podatek, Tusk mówi o stracie 4 mld zł

dzienniknarodowy.pl 3 дни назад
Zdjęcie: Windfall tax na paliwa zawieszony. Nawrocki blokuje 60-procentowy podatek, Tusk mówi o stracie 4 mld zł


Prezydent Karol Nawrocki skierował do Trybunału Konstytucyjnego ustawę o podatku od nadzwyczajnych zysków firm paliwowych, wstrzymując 60-procentową daninę od koncernów. Donald Tusk odczytał tę decyzję jako obronę interesów paliwowych gigantów kosztem budżetu i kierowców. Stawką jest około 4 mld zł, które rząd chciał przeznaczyć na tańsze tankowanie.

Na czym polega zawieszona danina

Ustawa wprowadzała 60-procentowy podatek od tej części dochodów firm paliwowych, która przekraczała tak zwaną marżę referencyjną, czyli średnią marżę ze sprzedaży paliw w 2025 roku powiększoną o 20 proc. Jak podaje serwis Prawo.pl, danina miała objąć podmioty produkujące, importujące lub sprowadzające do Polski paliwa ciekłe, w sumie od 20 do 30 firm. Podatek dotyczyłby dochodów osiągniętych od 1 marca do 31 grudnia 2026 roku, choć sama ustawa miała wejść w życie dopiero w sierpniu. Budżet liczył na około 4 mld zł, z czego 3,8 mld jeszcze w tym roku. Danina nie oszczędzała też mniejszych graczy. Obok wielkich spółek obejmowała, według Prawo.pl, również mikro-, małe i średnie przedsiębiorstwa handlujące paliwem, co przeciwnicy ustawy wskazywali jako dowód jej nadmiernego zasięgu.

Podatek, który miał załatać dziurę

Danina nie powstała w próżni. Wiosną rząd uruchomił program CPN, który obniżył VAT na paliwa z 23 do 8 proc. i ściął akcyzę do unijnego minimum, żeby powstrzymać wzrost cen na stacjach. Takie cięcie kosztowało budżet blisko 4,8 mld zł, a windfall tax miał odzyskać większość tej kwoty od koncernów, które w czasie drożejącej ropy notowały wysokie marże. W tym sensie podatek od nadzwyczajnych zysków był finansowym zapleczem obniżek, a nie samodzielnym pomysłem na tanie paliwo.

„Zablokował tańsze paliwo”

Reakcja szefa rządu była natychmiastowa. W sobotę rano Donald Tusk napisał na platformie X o „szokującej decyzji” prezydenta, który jego zdaniem zablokował ustawę pozwalającą opodatkować gigantyczne zyski koncernów paliwowych. Minister finansów Andrzej Domański doprecyzował rachunek: „Prezydent Nawrocki zablokował kolejne 4 mld zł dla budżetu Polski. To środki, które miały sfinansować pakiet CPN chroniący Polaków przed wysokimi cenami paliw”. W narracji rządu prezydent stanął po stronie spółek, a nie kierowców.

Koncerny i eksperci mają wątpliwości

Druga strona sporu odrzuca tę logikę. Polska Organizacja Przemysłu i Handlu Naftowego oceniła, iż „zaproponowana, 60-procentowa stawka podatku daleko odbiega od standardów państwa realizującego zasady społecznej gospodarki rynkowej”, i porównała ją niekorzystnie z 33-procentową składką solidarnościową nałożoną na węgiel w 2022 roku. Doradca podatkowy Tomasz Jankowski zwracał uwagę, iż objęcie daniną dochodów od marca, przy wejściu ustawy w życie w sierpniu, może budzić poważne zastrzeżenia co do zakazu działania prawa wstecz. Padał też argument prostszy: nowy podatek nałożony na sprzedawców paliw łatwo przerzucić na klienta przy dystrybutorze.

Rozstrzygnie Trybunał

Do czasu wyroku Trybunału Konstytucyjnego ustawa pozostaje zawieszona, a pieniądze, o które toczy się spór, nie trafią ani do budżetu, ani do koncernów. Dla Polaków najważniejsze pytanie brzmi inaczej niż w politycznej awanturze: czy danina rzeczywiście obniżyłaby ceny, czy tylko przesunęła je w rachunkach państwa. Rząd przedstawia blokadę jako stracone 4 mld zł, obóz prezydenta jako obronę przed prawem działającym wstecz. Część komentatorów gospodarczych oceniła zresztą, iż sama blokada jest dla prezydenta ryzykowna politycznie, bo pozwala rządowi zrzucić na niego odpowiedzialność za każdą podwyżkę na stacji. Odpowiedź, kto miał rację, zapadnie nie na X, ale w sali rozpraw.

Źródło: OKO.press

Читать всю статью