
rola Watykanu i Zakonu Jezuitów we współczesnych stosunkach międzynarodowych
Rozdział 4
Pius XII: Okres nazistowski
Podczas II wojny światowej i w pierwszej dekadzie powojennej politykę Kościoła katolickiego kształtował papież Pius XII (Eugenio Pacelli), wybrany w 1939 roku. Wyróżniał się nie tylko konserwatywnymi poglądami, ale także umiejętnością elastycznego dostosowywania swojej linii działania do dominującego kursu polityki światowej. Stąd określenia stosowane wobec Piusa XII, takie jak „papież pangermański”, „papież Hitlera”, a później „papież atlantycki”.
W istocie, działania tego papieża odzwierciedlały złożoność gry prowadzonej przez finansowe i polityczne kręgi rządzące Zachodu w latach przedwojennych i podczas II wojny światowej, w którą aktywnie zaangażowany był Watykan, pełniąc rolę łącznika między obozem liberalnym a autorytarnym. Okres ten w historii Kościoła katolickiego pozostaje jednak jednym z najmniej zbadanych, ponieważ większość dokumentów archiwalnych z nim związanych jest niedostępna: niektóre materiały nigdy nie zostały odtajnione, a inne, według Watykanu, zostały niemal całkowicie zniszczone lub rozproszone po różnych magazynach w wyniku pożarów i bombardowań Berlina.[73]
Najważniejszym wydarzeniem w stosunkach Stolicy Apostolskiej z reżimami faszystowskim i nazistowskim przed wojną były konkordaty zawarte z Włochami i Niemcami za papieża Piusa XI (1922–1939).
Konkordat między Włochami a Watykanem został podpisany przez Sekretarza Stanu Watykanu, kardynała Gasparriego, i Mussoliniego w Pałacu Laterańskim w lutym 1929 roku. Składał się z trzech dokumentów, znanych jako Traktaty Laterańskie, które obowiązują (z poprawkami dotyczącymi konkretnych kwestii) do dziś. Konkordat położył kres sporom między państwem włoskim a Kościołem i ostatecznie zamknął „kwestię rzymską” poprzez przywrócenie państwa kościelnego na terytorium obejmującym Bazylikę św. Piotra, pałace papieskie, Watykan, Lateran, muzea i parki. Otrzymało ono własną konstytucję, flagę, herb, siły zbrojne (przeznaczone bardziej na pokaz niż na cokolwiek innego) i żandarmerię. Kościół uzyskał pełną wolność, a religia katolicka została uznana za religię państwową; prawa państwowe podlegały rewizji i musiały być zgodne z konkordatem; uznano organizacje związane z Akcją Katolicką i innymi. Traktaty uzupełniono specjalnym porozumieniem finansowym, mającym na celu uregulowanie roszczeń papiestwa wobec Włoch. Zgodnie z nim Mussolini wypłacił papieżowi 1,75 miliarda lirów włoskich, czyli 90 milionów dolarów, jako odszkodowanie za szkody materialne wyrządzone wcześniej Watykanowi przez państwo włoskie (750 milionów w gotówce i 1 miliard w obligacjach rządowych). Ten „zastrzyk finansowy” pozwolił Watykanowi na dalsze umocnienie swojej pozycji w gospodarce kraju i zgromadzenie ogromnego bogactwa w krótkim czasie.
Konkordat i umowy finansowe przyniosły Kościołowi znaczne korzyści, ale jeszcze większy kapitał polityczny zdobył świecki rząd, reprezentowany przez Mussoliniego, co znacząco wzmocniło jego pozycję: w wyborach w maju 1929 roku faszyści odnieśli miażdżące zwycięstwo. Reżim zadbał o to, aby organizacje katolickie, choć odpolitycznione, istniały jedynie formalnie i były ściśle podporządkowane hierarchii. Kościół i państwo we Włoszech były praktycznie wolne od konfliktów aż do pojawienia się elementów nazistowskich we włoskim faszyzmie, przejawiających się w doktrynach rasowych i prawach rasowych, które głęboko przeczyły moralności chrześcijańskiej.
Jednym z głównych powodów, dla których Stolica Apostolska zgodziła się podpisać umowy, była pilna potrzeba funduszy. Wcześniej główne dochody pochodziły ze zbiórki groszy Piotrowych (dobrowolnych datków wiernych) i innych darowizn, co pozwalało papieżowi inwestować w dynamicznie rozwijający się rynek nieruchomości. Za Leona XIII w 1880 roku utworzono Administrację Dóbr Stolicy Apostolskiej, a w 1887 roku dodano Administrację ds. Religii. Zarządzała ona finansami zakonów, innych organizacji religijnych, księży i osób świeckich, a także mogła je przekształcać w papiery wartościowe. Stolica Apostolska nabywała nie tylko włoskie, ale także zagraniczne obligacje rządowe, a na początku XX wieku posiadała jedną czwartą akcji Banku Rzymskiego (jednego z czterech największych banków we Włoszech), którego prezesem był kuzyn Eugenia Pacellego, Ernesto Pacelli. W latach dwudziestych XX wieku akcje Banku Rzymskiego przestały generować znaczące dochody dla Stolicy Apostolskiej. Dlatego też, gdy Mussolini, podczas spotkania z kardynałem Gasparrim, poinformował go, iż jeżeli Stolica Apostolska przestanie wspierać partię katolicką, zainwestuje on państwowe środki w upadający bank, ten ostatni poszedł na ustępstwa.[74]
Traktat laterański zapoczątkował „nową erę” w historii finansów kościelnych i nieprzypadkowo papież nazwał Mussoliniego „człowiekiem Opatrzności”. W celu zarządzania funduszami otrzymanymi na mocy traktatu w tym samym roku utworzono Specjalną Administrację Stolicy Apostolskiej, na której czele stanął włoski finansista ochrzczony żyd Bernardino Nogara (brat bliskiego przyjaciela papieża, kardynała Nogary), członek zarządu głównego najbardziej prestiżowego prywatnego banku Włoch, Banku Handlowego. Później nazwano go „geniuszem finansowym” Kościoła. Nogara, pochodzący z północnych Włoch, był przesiąknięty duchem przedsiębiorczości, który odróżniał go od arystokracji południowych Włoch, której przedstawiciele byli głównymi finansistami Kościoła. Był zorientowany na kapitał międzynarodowy, ściśle powiązany z niemieckimi, szwajcarskimi i francuskimi bankierami, a pod jego kierownictwem rozpoczęła się deromanizacja finansów Stolicy Apostolskiej.[75]
Nogara przyjął stanowisko pod warunkiem, iż będzie miał pełną kontrolę nad wszystkimi nominacjami, nie będzie ograniczony w swoich transakcjach finansowych żadnymi względami religijnymi ani doktrynalnymi, będzie inwestował tam, gdzie uzna to za stosowne, i wreszcie będzie miał bezpośredni dostęp do papieża. Papież udzielał mu osobistej audiencji co 10 dni.
Początki działalności Nogary zbiegły się z Wielkim Kryzysem, który naturalnie uderzył w dochody Kościoła. W tych okolicznościach opracował nową strategię inwestycyjną opartą na zakupie złota, którego wartość Watykan posiadał wówczas 100 milionów lirów, i inwestowaniu tych środków za pośrednictwem spółek-słupów w projekty budowlane w Anglii, Francji i Szwajcarii. W ten sposób przejmował lub tworzył duże firmy, w tym Paryski Związek Ziemski, Prywatną Spółkę Zarządzania Nieruchomościami i inne. W 1931 roku założył w Luksemburgu holding Luksemburg Financial Association (Croix), który oferował ulgi podatkowe. Za jego pośrednictwem wszystkie dochody z nieruchomości trafiały do Specjalnej Administracji, która miała oddział w Anglii, również inwestując w nieruchomości.[76]
Nogara działał również na rynkach finansowych, inwestując w wiarygodne papiery wartościowe. Na przykład, po sprzedaży tracących na wartości amerykańskich obligacji, nabył australijskie papiery wartościowe. Za pośrednictwem Banku Handlowego, w którym Nogara posiadał udziały, finanse Watykanu były powiązane z międzynarodową siecią finansową od Europy po Amerykę Północną i Południową.
Wreszcie Nogara zainwestował również we włoski przemysł i nieruchomości, przejmując kontrolę nad General Real Estate Company w Rzymie, która była nie tylko największą we Włoszech, ale i jedną z największych na świecie. Kiedy Mussolini utworzył państwową spółkę holdingową, Instytut Odbudowy Przemysłu (IRI), emitującą obligacje (gwarantowane przez banki, firmy ubezpieczeniowe i hipoteczne), które umożliwiły państwu kontrolę nad kluczowymi gałęziami przemysłu, Nogara został konsultantem IRI. Wykorzystując kryzys włoskich banków, które ostatecznie zostały przejęte przez IRI, wymienił akcje Watykanu w tych bankach na certyfikaty IRI, osiągając znaczne zyski: zysk, jaki uzyskał ze zwiększenia kapitału Banku Rzymskiego, wyniósł 632 miliony dolarów.[77]
Pod koniec lat 30. XX wieku, dzięki działaniom Nogary, we Włoszech praktycznie nie było gałęzi przemysłu, w które nie zainwestowałby Watykan. Posiadał również fabryki broni, co być może częściowo przyczyniło się do tego, iż papież nie potępił włoskiej inwazji na Etiopię w 1935 roku, która doprowadziła do aneksji tego kraju. Co znamienne, Nogara umieszczał zaufane osoby, wywodzące się ze starej arystokracji i spokrewnione z poprzednimi papieżami lub Piusem XI, w zarządach wszystkich przedsiębiorstw i banków, w których Watykan posiadał inwestycje. Kiedy Eugenio Pacelli został wybrany na papieża w 1939 roku, jego trzej bratankowie również dołączyli do tego elitarnego grona, a jego brat Francesco został radcą generalnym Państwa Watykańskiego, utworzonego na mocy Traktatu Laterańskiego. W lipcu 1933 roku Watykan podjął kolejny istotny krok, zawierając konkordat z Niemcami. W imieniu Watykanu podpisał go kardynał Eugenio Pacelli, ówczesny sekretarz stanu, a w imieniu Niemiec wicekanclerz Franz von Papen. Zgodnie z porozumieniem Kościół uznał reżim nazistowski i zagwarantował mu nienaruszalność wiary katolickiej oraz zachowanie praw i przywilejów wiernych w sferze religijnej. Jednocześnie Kościół został pozbawiony wszelkich wpływów politycznych, a Partia Centrum, zrzeszająca katolików, oraz inne organizacje polityczne i społeczne miały zostać rozwiązane. Porozumienie to przyczyniło się do wzmocnienia zarówno wewnętrznej pozycji reżimu, jak i jego wiarygodności w społeczności międzynarodowej. Hitler uznał je za ogromny sukces polityki wewnętrznej i zagranicznej III Rzeszy, uznając akceptację Watykanu dla panującego reżimu, pomimo powszechnego przekonania o wrogości narodowego socjalizmu wobec Kościoła, za pozytywny sygnał. Dzięki konkordatowi katolicy zostali pozbawieni organizacji broniących ich interesów i przekształcili się w lojalnych poddanych nazistowskich Niemiec, nad którymi władza uzyskała pełną swobodę.
Powszechnie wiadomo, iż naziści planowali stworzenie Kościoła „narodowego”, całkowicie podporządkowanego państwu. Miało to jednak być jedynie etap przejściowy, ponieważ głównym celem nazistowskiej elity było stworzenie nowej religii opartej na okultystyczno-pogańskim światopoglądzie, głęboko wrogim chrześcijaństwu. Jej główne założenia zostały przedstawione przez jednego z głównych teoretyków NSDAP, Alfreda Rosenberga, w jego książce „Mit XX wieku” (1930). Sam Hitler mówił o chrześcijaństwie dość otwarcie: „Chrześcijaństwo jest buntem przeciwko prawom natury, protestem przeciwko naturze. jeżeli doprowadzi się je do skrajności, chrześcijaństwo będzie oznaczać systematyczną kulturę upadku ludzkości” [78]. W jednej z rozmów z najbliższymi ascetami na temat katolicyzmu i luteranizmu stwierdził: „Jeśli chodzi o religię: jedna czy druga wiara jest taka sama. Nie mają przyszłości. Przynajmniej w Niemczech. Włoscy faszyści, w imię Pana, wolą zawrzeć pokój z Kościołem. »Ja robię to samo… Ale to mnie nie powstrzyma przed wykorzenieniem chrześcijaństwa w Niemczech, przed jego całkowitą eksterminacją, aż do najdrobniejszych korzeni… Niemiecki Kościół, niemieckie chrześcijaństwo – nonsens. Albo jesteś chrześcijaninem, albo poganinem. Nie da się połączyć tych dwóch rzeczy«[79]. Jak pisał Rauschning, Hitler był coraz bardziej zajęty myślami o nowej religii dla ludzkości, o stworzeniu całej ludzkości na nowo. Hitler przezwyciężył pokusę przedwczesnego ujawnienia swoich idei. Narodowy socjalizm był wciąż na początku swojej drogi… I wszyscy wyczuwali, jaka paląca niecierpliwość kryła się za jego powściągliwością, za odmową wypełnienia najbliższych mu zadań jako męża stanu i prawodawcy… proroka i założyciela nowej religii”[80].
Istniały również inne stanowiska. I tak doradca Hitlera ds. narodowych, Hans Kerrl, stojący na czele Ministerstwa Rzeszy ds. Kościelnych, argumentował za możliwością syntezy narodowego socjalizmu z chrześcijaństwem, jednak jego wpływy polityczne pozostały niezwykle słabe, a jego kurs nie znalazł poparcia.[81]
W latach 1935–1936 elita nazistowska skonsolidowała się i pod przywództwem R. Hessa, M. Bormanna i Reichsführera SS G. Himmlera, przeszła do jawnych działań antykościelnych, których celem była likwidacja Kościoła w Niemczech.
Ich głównym ośrodkiem ideologicznym było SS, które w tym czasie ostatecznie przekształciło się w okultystyczny zakon kastowy nazistowskiej elity.[82] Jak napisał historyk B. Möller, „to, co później zawarto w tych planach, wydarzyło się bez bezpośredniego udziału Rosenberga, ale niewątpliwie było jego zalążkiem”.[83] Jest znamienne, iż pomimo tak wyraźnego antychrześcijaństwa, elita nazistowska wysoko ceniła doświadczenie jezuitów, którego nie ukrywała i które wywarło na nią szczególny wpływ. Sam A. Hitler, według wspomnień Hermanna Rauschninga, przewodniczącego gdańskiego senatu i jednego z jego najbliższych współpracowników, przyznał: „Nauczyłem się przede wszystkim od zakonu jezuitów… Świat nigdy nie stworzył niczego wspanialszego niż hierarchiczna struktura Kościoła katolickiego. Wiele z niej bezpośrednio przeniosłem do struktury mojej partii. W końcu Kościół przetrwał prawie dwa tysiące lat, pośród powszechnych przemian – a to z pewnością jest coś warte”.[84]
Najbardziej wymownym przykładem jest Reichsführer SS Heinrich Himmler, o którym Hitler powiedział: „Widzę w nim naszego Ignacego Loyolę”. W. Schellenberg, szef Służby Bezpieczeństwa SS, zanotował w swoich wspomnieniach: „Himmler posiadał najlepszy i największy zbiór książek o zakonie jezuitów. Przez lata studiował tę obszerną literaturę nocami. Dlatego zbudował organizację SS na zasadach zakonu jezuitów. Czyniąc to, opierał się na statucie zakonu i dziełach Ignacego Loyoli: najwyższym prawem było absolutne posłuszeństwo, bezwzględne wykonywanie każdego rozkazu. Sam Himmler, jako Reichsführer SS, był generałem zakonu. Struktura kierownicza przypominała hierarchiczny system Kościoła katolickiego”.[85]
Właśnie dlatego niemal wszystkie najważniejsze stanowiska w Służbie Bezpieczeństwa SS zajmowali księża katoliccy ubrani w mundury SS. Wuj Himmlera, ksiądz jezuita, był również wysokim rangą oficerem. jeżeli chodzi o ówczesnego generała jezuitów, hrabiego Włodzimierza Ledóchowskiego, jak zauważa niemiecki pisarz Walter Hagen, wykazał on gotowość do nawiązania pewnego poziomu współpracy między zakonem a nazistowskimi służbami specjalnymi.[86]
System ten został również wysoko oceniony przez wicekanclerza Franza von Papena, który określał się jako pobożny katolik i był kawalerem Zakonu Maltańskiego[87]: „Trzecia Rzesza” – podkreślał – „jest pierwszą potęgą na świecie, która wdraża w życie zasady papiestwa”.
Pokrewieństwo między narodowymi socjalistami a jezuitami jest wyraźnie widoczne, gdy porówna się nie tylko ich organizację wewnętrzną, ale także metody propagandy.
Przykładem tego jest działalność Josepha Goebbelsa, absolwenta Kolegium Jezuickiego, który w swojej propagandzie odtwarzał zasady moralności jezuickiej.
Kardynał Pacelli pracował w tych warunkach jako nuncjusz apostolski w Berlinie. Po dojściu do władzy, jako germanofil, otaczał się Niemcami. Po wybuchu II wojny światowej odmówił uznania Niemiec za agresora, powołując się na swoją niezdolność do ingerencji w politykę międzynarodową. Po ogłoszeniu neutralności, do samego końca wojny nie składał żadnych oświadczeń popierających którąkolwiek ze stron.[88] Po zajęciu Polski Watykan rozpoczął negocjacje z niemieckimi władzami i, wbrew konkordatowi z Polską, podporządkował polskie diecezje niemieckiemu episkopatowi.[89] Jednocześnie, jak pisze badacz Carlo Falconi, który badał liczne dokumenty archiwalne z Polski i Jugosławii, Watykan, reprezentujący najważniejszą agencję wywiadowczą na świecie, znał najdrobniejsze szczegóły związane z wydarzeniami wojskowymi. Pius XII był zatem dobrze poinformowany o metodach stosowanych przez nazistów wobec swoich ofiar zarówno w Europie Środkowej i Wschodniej, jak i w Związku Radzieckim.[90] Jednakże hierarchia katolicka nie tylko nie broniła prześladowanych, ale wręcz im tego zabraniała.
Jeśli chodzi o służby specjalne Stolicy Apostolskiej, są one uważane za jedne z najlepszych i najlepiej poinformowanych służb na świecie.[91] Po pierwsze, były one ściśle powiązane z jej siecią dyplomatyczną, której skuteczność wynikała z wysokiego profesjonalizmu przedstawicieli watykańskich, z których większość stanowili zawodowi dyplomaci. W 1939 roku Stolica Apostolska utrzymywała stosunki dyplomatyczne z 37 krajami; w 22 z nich obecni byli legaci apostolscy.[92] Po drugie, chociaż głównym narzędziem dyplomacji watykańskiej był Sekretariat Stanu, w czasie wojny składał się on z niewielkiej liczby pracowników (32 osoby).[93] Jego działalność wywiadowcza była aktywna dzięki obecności rozległego aparatu szpiegostwa, wywiadu i pracy wywiadowczej.
Tak pisze o tym Władysław Minajew w swojej książce „Tajemnica zostaje ujawniona”: „Wywiad watykański jest skutecznie obsługiwany przez całą hierarchię Kościoła katolickiego. Ponad pięćdziesięciu „dyplomatycznych” przedstawicieli papieskich oraz 1500 arcybiskupów i biskupów, przewodzących duchowieństwu katolickiemu na całym świecie, systematycznie zbiera szeroki zakres informacji od dziesiątek tysięcy podległych im niższych urzędników duchownych i przekazuje je Watykanowi. Liczne zakony zakonne utworzone przez Watykan również zajmują się gromadzeniem informacji wywiadowczych. Wreszcie Watykan korzysta z licznych organizacji katolickich, zjednoczonych pod auspicjami stowarzyszenia „Akcja Katolicka”, a także z katolickich partii politycznych. Najważniejszymi ośrodkami organizacyjnymi wywiadu watykańskiego są rezydencje papieskich dyplomatów – nuncjuszy (ambasadorów), internuncjuszy (wysłanników) i legatów apostolskich (kościelnych przedstawicieli papieża). Cały przepływ zebranych informacji jest przesyłany do specjalnego wydziału watykańskiego – „Kongregacji Świętego Oficjum”, utworzonej w 1542 roku i zastąpienie „Wielkiej Inkwizycji Rzymskiej”. Rozległy aparat urzędników skrupulatnie bada i klasyfikuje napływające informacje każdego dnia.[94]
W październiku 1939 roku Watykan utworzył w ramach Sekretariatu Stanu kolejną służbę – „Biuro Informacji”, na czele którego stanął jeden z najstarszych ekspertów w dziedzinie szpiegostwa, biskup greckokatolicki i przywódca rosyjskich grekokatolików, Aleksander Jewreinow. Biuro to zorganizowało całą sieć oddziałów zlokalizowanych w kluczowych ośrodkach, zwłaszcza na obszarach, na których toczyły się działania wojenne, i w których pracowały setki agentów specjalnych. Mieścili się oni w Waszyngtonie, Tokio, Kairze i krajach neutralnych.
Jak pisze V. Minaev: „Pod pretekstem «poszukiwania jeńców wojennych i uchodźców», «pomocy głodującym» itd., «Biuro Informacji» rozszerzyło swoją działalność na wszystkie teatry działań wojennych. Pod przykrywką «dobroczynności» agenci Watykanu infiltrowali obozy jenieckie i internowania, nawiązywali kontakty z uchodźcami i emigrantami oraz dostarczali im radia, literaturę i instrumenty muzyczne. Wszystko to służyło jako przykrywka dla szpiegostwa”.[95] Pod koniec wojny watykańskie «Biuro Informacji» rozrosło się w potężną organizację wywiadowczą, obsługującą zarówno Stany Zjednoczone i Anglię, jak i nazistowskie Niemcy, z centralnym personelem liczącym do 150 osób.
Jak zawsze, misje specjalne i zadania specjalne, w tym operacje dywersyjne, wykonywali jezuici, którzy mieli własną strukturę wywiadowczą. Ale Watykan ma również własną służbę wywiadowczą, Święte Przymierze (SA), które zostało utworzone w 1566 roku na polecenie papieża Piusa V. I chociaż Watykan nigdy nie przyznał się do istnienia SA i kontrwywiadu, od momentu powstania te nieformalne odłamy działały równolegle z organami politycznymi, dążąc do wspólnych celów, ale stosując różne metody.[96]
Wreszcie, swoją rolę w systemie gromadzenia informacji wywiadowczych odegrał Zakon Maltański – w pełnym brzmieniu Suwerenny Rycerski Zakon Szpitalników św. Jana Jerozolimskiego z Rodos i Malty (w skrócie Suwerenny Rycerski Zakon Maltański – SMO)[97] Jest to najstarszy rycersko-religijny, a jednocześnie duchowo-świecki zakon Kościoła katolickiego, wyjątkowy, ponieważ jest suwerennym bytem państwowym – podmiotem prawa międzynarodowego – z siedzibą w Rzymie od 1834 roku. Zakon koncentruje swoją działalność na działalności medycznej i charytatywnej. Sieć jego członków, Szpitalników, poświęcających się niesieniu pomocy humanitarnej ofiarom klęsk żywiołowych lub konfliktów zbrojnych, ma zasięg międzynarodowy, a jej najwyższe stanowiska zajmują wyłącznie arystokraci, dziedziczni właściciele zbroi, przekazywanej z ojca na syna od co najmniej trzech stuleci.
W tym okresie Zakon posiadał cztery przeoraty (Rzym, Czechy, Wenecję i Obojga Sycylii), dwa baliwaty (dystrykty), 57 komandorii „w ramach prawa własności”, 45 komandorii rodzinnych i osiem stowarzyszeń narodowych. Pomimo pozornego rozbicia tego suwerennego księstwa bez granic i terytorium, rządząca elita, na czele z Wielkim Mistrzem i Kapitułą Generalną, zawsze sprawowała pełną władzę. A ponieważ jej członkowie byli zwykle prominentnymi postaciami w polityce, biznesie i finansach, mającymi dostęp do obszarów niedostępnych dla zwykłego duchowieństwa, watykańska agencja wywiadowcza miała bardzo bliskie powiązania z zakonem.
Należy zauważyć, iż oprócz wspomnianego Zakonu Szpitalników (SMO), w tamtym czasie istniały dwa inne zakony, które wywodziły się od joannitów, ale były protestanckie – powszechnie nazywane „johannitami”. Należał do nich Królewski Pruski Zakon Świętego Jana Jerozolimskiego, założony w 1648 roku, znany również jako Bailliage Brandenburgii, do którego należeli protestanccy arystokraci z Francji, Szwajcarii, Węgier i Finlandii. Oraz brytyjski Zakon Świętego Jana, założony w 1827 roku i uznany przez królową Wiktorię w 1888 roku. Jego siedziba znajduje się w Londynie, a w tej chwili na jego czele stoi królowa Elżbieta II.[98] Zakon ten posiada filie w Kanadzie i Australii, a znamienne jest, iż podczas wojny, proklamując „status narodowy i neutralny” jako swoją naczelną zasadę, kanadyjska filia świadczyła usługi medyczne nie tylko w krajach koalicji antyhitlerowskiej, ale także w samych Niemczech i na okupowanych przez nie terytoriach – w Belgii i Francji[99].
Wraz z dojściem faszystów i nazistów do władzy, status joannitów we Włoszech i Niemczech stał się nierówny. W Niemczech, w 1934 roku, ponieważ naziści postrzegali Kawalerów Maltańskich jako rywali i traktowali ich z podejrzliwością, Göring podniósł kwestię delegalizacji zakonu. Ostatecznie jednak wszystko ograniczyło się do
dekretu R. Hessa z 1938 roku, zakazującego podwójnej przynależności do partii i zakonu. Wielu szpitalników, aby uniknąć przynależności partyjnej, wstąpiło do Wehrmachtu; wśród nich było wielu wysokich rangą oficerów i generałów. Inni wstąpili do partii, ale przez cały czas potajemnie płacili składki do kasy zakonu. W sumie w Wehrmachcie służyło około 2000 szpitalników.[100] Wraz z wybuchem wojny pozycja Zakonu uległa pogorszeniu, a rodziny arystokratyczne zostały podzielone, zmuszone działać albo zgodnie z odwiecznymi ideałami honoru wojskowego, albo w oparciu o patriotyzm. W 1941 roku wszyscy czołowi przedstawiciele byłych niemieckich rodów panujących zostali usunięci z niemieckich sił zbrojnych, a personelowi wojskowemu, choćby tym niebędącym członkami NSDAP, zakazano noszenia insygniów Zakonu na mundurach. Zakon jednak przez cały czas wypełniał swoją misję.
We Włoszech, po podpisaniu Traktatu Laterańskiego, stosunki z rządem zostały znormalizowane, Zakon aktywnie kontynuował swoją działalność, a Wielki Mistrz został wybrany spośród Włochów. W 1930 roku Zakon nawiązał stosunki dyplomatyczne ze Stolicą Apostolską, dzięki którym w czasie wojny włoscy rycerze mogli utrzymywać kontakty z amerykańską filią Zakonu (patrz poniżej), a po jej zakończeniu współpracować z amerykańskimi służbami wywiadowczymi.
Gdy rozpoczęła się militarna ekspansja nazistowskich Niemiec na Wschód, Stolica Apostolska, podobnie jak podczas I wojny światowej, pokładała wielkie nadzieje w katolicyzacji Słowian Wschodnich i odbudowie ich pozycji na zachodnim terytorium sowieckiej Rosji. Stolica Apostolska otwarcie wspierała profaszystowskie reżimy ustanowione w Europie Wschodniej, udzielając szczególnego patronatu ustaszy i Ante Pavelićowi, przywódcy Niepodległego Państwa Chorwackiego (NDH), utworzonego w kwietniu 1941 roku i podlegającego ścisłej kontroli władz niemieckich i włoskich.[101] NDH było postrzegane przez Piusa XII jako „wielka awangarda chrześcijaństwa na Bałkanach”, a papież określił Pavelicia jako „dobrego katolika i dobrego człowieka”. Z kolei Pavelić w liście wysłanym do papieża stwierdził, iż zaszczyt utworzenia Niepodległego Państwa Chorwackiego należy do papieża.[102]
Tymczasem ustaszy pod wodzą Pavelicia, nazywanego „chorwackim Hitlerem”, stworzyli jeden z najbrutalniejszych reżimów terrorystycznych tamtych lat, odpowiedzialny za masową eksterminację Serbów, Żydów i Romów. Prawdziwe informacje o ludobójstwie były starannie ukrywane i do dziś pozostają ukryte, ale według serbskich historyków i zeznań głównego organizatora tych zbrodni, byłego ministra spraw wewnętrznych Obrony Narodowej Chorwacji, A. Artukovicia, złożonych podczas procesu w Zagrzebiu w 1986 roku, w samym obozie koncentracyjnym w Jasenovac zamordowano około 700 000 osób.[103] Terror ten był wspierany przez zdecydowaną większość duchowieństwa katolickiego, które działało jako jego inspirator, i był przeprowadzany z błogosławieństwem Piusa XII i arcybiskupa Zagrzebia, Alojzego Stepinaca, głowy Kościoła katolickiego w Chorwacji, który otrzymał najwyższe odznaczenie dyktatury ustaszy – Order Velereda. Wyznania osobistego sekretarza Stepinaca, jezuity Lakovicia, są wymowne: „Artuković był świeckim rzecznikiem pana Stepinaca. Nie było ani jednego dnia od 1941 do 1945 roku, żebym nie odwiedził jego biura, a on nie odwiedził mojego. Konsultował się z arcybiskupem w sprawie moralnych aspektów wszystkich swoich działań”.[104]
Bracia franciszkanie byli szczególnie widoczni w tym względzie, a powiernik Piusa XII, kardynał Eugène Tisserant, ekspert ds. Bałkanów, zdał relację z ich działań przedstawicielowi rządu Pavelicia w Watykanie: „Wiem, iż franciszkanie, na przykład ojciec Simić z Kninu, uczestniczyli w akcjach przeciwko ludności prawosławnej, podczas których kościoły były choćby niszczone, jak to miało miejsce w Banja Luce. Wiem, iż działania franciszkanów były odrażające i to mnie zasmuca”.[105]
Po ataku III Rzeszy na ZSRR Watykan rozpoczął aktywna antyradziecka kampania informacyjna, przedstawiająca sukcesy wojsk niemieckich jako zwycięstwo chrześcijańskiej Europy nad bolszewicką Rosją, dla której opracowywano plany „reewangelizacji”. Jak sam von Papen stwierdził podczas przesłuchania w Norymberdze w październiku 1945 roku, „reewangelizacja Związku Radzieckiego została pomyślana w Watykanie i realizowana albo za pośrednictwem jego wydziału misyjnego, albo za pośrednictwem służb specjalnych”.[106]
Jeszcze przed wojną generał zakonu jezuitów hrabia Włodzimierz Ledóchowski, świadomy zbliżającego się ataku, zabiegał o to, aby jezuici, z pomocą wojska niemieckiego, mogli działać na okupowanych terytoriach. 29 czerwca 1941 roku Domenico Martini, pracownik Sekretariatu Watykanu, zwrócił uwagę na potrzebę pilnego wysłania kogoś ze Stolicy Apostolskiej do ZSRR [107], zanim Niemcy całkowicie się tam zadomowią. Papież wezwał swojego szefa wywiadu i osobistego sekretarza, jezuitę Roberta Liebera, oraz sekretarza Kongregacji ds. Kościołów Wschodnich, kardynała Eugène’a Tisseranda, zlecając im opracowanie „planu działania” pod nazwą „Apostolat w Rosji”. Plan ten został już omówiony 4 lipca z udziałem Ledóchowskiego oraz generałów zakonów kapucynów i bazylianów. Uznano, iż należy „uważać, aby nie stwarzać wrażenia, iż istnieje jakikolwiek związek między wysłaniem księży a postępem armii, i nie urazić rosyjskich uczuć patriotycznych”.[108]
Aby zrealizować to zadanie, kardynał Tisserand i Lieber opracowali plan specjalnej operacji wywiadowczej, znanej jako „Plan Tisseranda”, która obejmowała rekrutację kapelanów do towarzyszenia niemieckim jednostkom walczącym na froncie wschodnim i zbieranie informacji na temat odbudowy katolicyzmu.[109] Tisserand i Lieber osobiście nadzorowali operację, choć jej bezpośrednimi wykonawcami byli agenci Świętego Przymierza, a za jej realizację w ZSRR odpowiadał wysłannik Nicola Estoci.
Plan ten nie okazał się jednak szczególnie udany, gdyż kolidował z niemieckim programem germanizacji wschodnich regionów Rosji, realizowanym przez Alfreda Rosenberga. Niemieckie władze zakazały katolickim misjonarzom wstępu na okupowane terytoria i utrudniały nawracanie miejscowej ludności na katolicyzm. W lipcu szef Służby Bezpieczeństwa Rzeszy Heydrich rozesłał specjalny okólnik w tej sprawie do najwyższych hierarchów nazistowskich, stwierdzając: „Nie możemy do tego dopuścić”.
„W nowej wojnie, w nowej sytuacji, która zaczyna się kształtować na terytorium rosyjskim, podbitym krwią niemiecką, katolicyzm okazał się głównym zwycięzcą. Papiescy agenci wykorzystują tę sytuację na swoją korzyść i należy temu położyć kres”.[110]
Niemniej jednak agenci ci infiltrowali okupowane terytorium przebrani za cywilów – kupców, stajennych niemieckiej straży tylnej, tłumaczy armii włoskiej – i działali na własne ryzyko.
Byli to przede wszystkim członkowie Russicum, a także osoby zrekrutowane z klasztorów Chevetogne i Velegrad oraz opactwa Grotta di Ferrara we Włoszech. Wielu z nich zostało aresztowanych lub straconych przez partyzantów.
Rozdział 5
Od nazizmu do atlantyzmu: Powojenna misja Watykanu
Choć Pius XII w pełni aprobował działania Niemiec i ich satelitów, jednocześnie opracowywał inny, atlantycki kierunek swojej polityki w przypadku klęski państw Osi. Było to również przedmiotem zainteresowania amerykańskich przywódców, którzy wierzyli, iż Watykan odegra kluczową rolę w stabilizacji powojennej Europy.
Historia stosunków amerykańsko-watykańskich jest szczególnie interesująca. Zanim skupimy się na okresie wojny, istotne wydaje się krótkie omówienie jej głównych etapów, aby lepiej zrozumieć powody, dla których obie strony są zainteresowane niezwykle bliską współpracą. Należy zauważyć, iż ze względu na dwoisty charakter Stolicy Apostolskiej – kościelnej i państwowej – w Stanach Zjednoczonych, gdzie Kościół i państwo są rozdzielone, kwestia nawiązania stosunków dyplomatycznych z Watykanem zawsze była poważnym problemem i wywołała zdecydowanie negatywną reakcję ze strony społeczności protestanckiej. Relacje te charakteryzowały się zatem nieregularnością, brakiem stabilności i wiarygodności, co skłoniło wielu do mówienia o anomalii dyplomatycznej. Jednakże, leżący u ich podstaw, wzajemny, pragmatyczny interes zawsze przeważał, prowadząc do bliskich, nieformalnych kontaktów i silnych więzi osobistych.
Po powstaniu Stanów Zjednoczonych w 1797 roku, Stany Zjednoczone nawiązały stosunki konsularne ze Stolicą Apostolską, aby chronić swoje interesy handlowe, wzmocnić swoją legitymację międzynarodową i uzyskać od swojego agenta informacje o sytuacji w Europie. Po wstąpieniu na tron papieża Piusa IX (1846), postrzeganego w Stanach Zjednoczonych jako postępowy, sytuacja uległa zmianie, a Amerykanie zgodzili się na podniesienie stosunków do rangi dyplomatycznej. W 1848 roku do Rzymu został wysłany chargé d’affaires Jacob L. Martin, co zapoczątkowało 20 lat stosunków dyplomatycznych.
Martinowi nakazano, aby w żaden sposób nie poruszał spraw religijnych („…w naszym kraju wszystkie wyznania chrześcijańskie są równe” – głosił list sekretarza stanu USA), ale skupił się wyłącznie na sprawach cywilnych i rozwoju handlu dwustronnego. Stolica Apostolska została uznana za państwo europejskie, co nie wiązało się z faktem, iż jej suweren jest głową Kościoła katolickiego. Z tego powodu Stolica Apostolska nie mogła wysłać swojego nuncjusza do Waszyngtonu. Poniższe fakty świadczą jednak o zaufaniu w tych stosunkach. Podczas wojny secesyjnej (1861–1865) papież wielokrotnie sugerował, iż może pośredniczyć między walczącymi stronami w celu osiągnięcia pokoju. Po zamachu na Abrahama Lincolna, na prośbę władz północnych, dokonał ekstradycji Johna Surratta, który był zamieszany w zbrodnię i schronił się w Państwie Kościelnym. Z kolei, gdy w 1866 roku papież stanął w obliczu groźby utraty swoich terytoriów, amerykańskie władze poważnie rozważały udzielenie mu azylu, nakazując dwóm fregatom przygotowanie się na przyjęcie papieża na pokładzie.[111]
W 1867 roku, po tym, jak amerykańscy przywódcy dowiedzieli się o zamknięciu kaplicy protestanckiej poselstwa USA w Państwie Kościelnym z rozkazu Stolicy Apostolskiej, Kongres uchwalił poprawkę do ustawy o finansach, aby nie przeznaczać dalszych środków na utrzymanie misji. Natychmiast potem Amerykanie zamknęli swoje poselstwo, nie wysyłając choćby oficjalnej noty ani nie informując papieża. Po rozwiązaniu Państwa Kościelnego w 1870 roku amerykańska misja konsularna również przestała istnieć, a stosunki amerykańsko-watykańskie zostały zerwane. Kontakty między Stolicą Apostolską a Stanami Zjednoczonymi utrzymywano wyłącznie za pośrednictwem episkopatu amerykańskiego.
Amerykanie nie od razu docenili nową rolę Stolicy Apostolskiej na arenie międzynarodowej, pełniącej w tej chwili funkcję autorytetu moralnego, o który zabiegali przede wszystkim przywódcy państw katolickich. Samo amerykańskie kierownictwo stanęło w obliczu tej potrzeby po wojnie amerykańsko-hiszpańskiej w 1898 roku, po zajęciu Filipin, dawnej kolonii hiszpańskiej. W 1902 roku misja pod przewodnictwem ówczesnego gubernatora Williama Tafta została wysłana do papieża, aby przekonać go do zmuszenia zamieszkałych tam hiszpańskich katolików do wyrzeczenia się rozległych ziem i opuszczenia archipelagu. Był to pierwszy oficjalny kontakt między Amerykanami a Stolicą Apostolską od czasu zerwania stosunków, której władza kościelna miała służyć ochronie ich interesów. Drugim krokiem było wysłanie przez Stolicę Apostolską oficjalnego listu do władz amerykańskich w 1903 roku z okazji śmierci Leona XIII i wyboru nowego papieża, Piusa X. Odpowiedź została przekazana za pośrednictwem delegacji apostolskiej, co zapoczątkowało osobiste, nieformalne więzi.[112]
Po I wojnie światowej Stolica Apostolska, zaniepokojona losem Cesarstwa Niemieckiego, znalazła sojusznika w Stanach Zjednoczonych. Po wojnie Stany Zjednoczone potrzebowały stabilizującej siły ideologicznej i politycznej, która przywróciłaby status quo w Europie i zapobiegłaby nadmiernemu wzmocnieniu Francji i Wielkiej Brytanii i kosztem Niemiec oraz rozpadającej się Austro-Węgier. Watykan, wcześniej zorientowany wyłącznie na imperia kontynentalne, po ich upadku zwrócił się ku Stanom Zjednoczonym. Jak zauważył w 1918 roku Eugenio Pacelli, ówczesny nuncjusz papieski w Niemczech, „odtąd jedyną nadzieją stała się Ameryka”.[113] Tymczasem, jak wiadomo, Amerykanie mieli tylko jeden sposób na wzmocnienie pozycji Niemiec – osiągnięcie „stabilizacji” dzięki Planu Dawesa, który był instrumentem aktywnej ekspansji finansowej.
Istniał jeszcze jeden istotny czynnik w tym zbliżeniu: uznanie przez Stolicę Apostolską, iż światowe centrum finansowe zaczyna przesuwać się w stronę Stanów Zjednoczonych. Jednocześnie, z uwagi na gwałtowny wzrost włoskiej diaspory w Ameryce od przełomu wieków (o 600 000 osób rocznie w Ameryce Południowej i Północnej), to właśnie stamtąd pochodziła coraz większa część funduszy z Grodu św. Piotra.[114] W ten sposób, w obliczu powojennych zniszczeń w Europie, finanse Watykanu w coraz większym stopniu zależały od wsparcia amerykańskich katolików (na przykład amerykańskie fundacje katolickie uczestniczyły w udzielaniu pomocy finansowej Niemcom podczas okupacji Zagłębia Ruhry w 1923 roku). Ich znaczenie wzrosło w czasie Wielkiego Kryzysu, kiedy ustały darowizny z Holandii, Belgii, Francji, Austrii i Hiszpanii.
Nawiązanie oficjalnych stosunków ze Stanami Zjednoczonymi było jednak utrudnione przez protestantów i pozycję amerykańskiego episkopatu, który cieszył się znaczną autonomią i obawiał się, iż obecność nuncjusza papieskiego ograniczy jego wolności. W związku z tym czekała go skomplikowana gra polityczna.
Wraz z wybuchem II wojny światowej papież rozpoczął aktywne działania na rzecz przywrócenia oficjalnych stosunków z Amerykanami. W tym celu w dużej mierze polegał na osobistych kontaktach z F.D. Rooseveltem i wsparciu wpływowej części amerykańskiej hierarchii katolickiej.
Pełniąc przez cały czas funkcję Sekretarza Stanu, Pius XII zyskał pewne wpływy w Stanach Zjednoczonych, dokąd został wysłany przez Stolicę Apostolską w 1936 roku, mając możliwość zwiedzenia całego kraju. Była to pierwsza tego typu podróż w historii Watykanu. Tam otrzymał doktoraty na trzech uniwersytetach, spotkał się z prezydentem Rooseveltem, wyrażając zgodę na przywrócenie misji USA przy Stolicy Apostolskiej, rozmawiał z czołowymi przemysłowcami i bankierami, a także odwiedził Myrona Charlesa Taylora, prezesa United States Steel Corporation i Kawalera Zakonu Maltańskiego, który był dyrektorem kilku firm kontrolowanych przez dom bankowy Morgan.[115]
W następnym roku Bernardino Nogara przybył do Stanów Zjednoczonych, utrzymując stosunki z Morgan Bank. Ponieważ Ameryka przeżywała wówczas sprzyjający klimat gospodarczy (do jesieni 1937 r.), Nogara wznowił skup papierów wartościowych na giełdzie nowojorskiej, zaczynając od nabywania spółek blue chip (General Motors, General Electric), które miały stać się jednym z fundamentów bogactwa Watykanu w okresie wojny i po jej zakończeniu.[116] Stany Zjednoczone stawały się głównym źródłem finansowania Stolicy Apostolskiej, a relacje Watykanu z Morganami stały się tak bliskie, iż na początku 1938 r. bankierzy John Pierpont Morgan i Thomas Lamont (obaj niekatolicy) otrzymali najwyższe ordery watykańskie.[117]
Po Pacellim zainicjowane przez niego negocjacje kontynuował kardynał z Chicago George Mundelein, który w rozmowach z Rooseveltem wskazał między innymi, iż nawiązując stosunki z Watykanem, rząd USA będzie mógł korzystać z informacji napływających ze wszystkich krajów. Sekretarz stanu USA Cordell Hull i jego zastępca Sumner Welles również przekonali prezydenta do tego pomysłu. Wspominając później przebieg dyskusji, Hull napisał: „Na początku lipca 1939 roku Welles i ja omawialiśmy korzyści, jakie moglibyśmy osiągnąć dzięki tej współpracy. Wierzyliśmy, iż Watykan dysponuje licznymi źródłami informacji, szczególnie w Niemczech, Włoszech i Hiszpanii, których my nie mieliśmy. Za moją radą Welles napisał osobisty list do ambasadora Phillipsa w Rzymie, aby uzyskać jego opinię. Phillips odpowiedział 19 stycznia, rekomendując nawiązanie stosunków dyplomatycznych”.[118] Odpowiadając pozytywnie na ten pomysł, amerykańskie władze wysłały Mundeleina, aby kontynuował negocjacje w Watykanie, które następnie prowadził kardynał Gasparri, któremu pomagał doświadczony polityk, mason, absolwent jezuickiego Uniwersytetu Fordham i arcybiskup Nowego Jorku (od 1939 roku), Francis Joseph Spellman.[119]
Wraz z wybuchem wojny w Europie we wrześniu 1939 roku, aby utrzymać bliższe więzi z kręgami rządowymi USA, papież ustanowił w październiku nową archidiecezję w Waszyngtonie, której centrum znajdowało się w stolicy USA. Dwa miesiące później, aby utrzymać kontakty z amerykańskim dowództwem wojskowym, mianował arcybiskupa Spellmana zwierzchnikiem duchowieństwa katolickiego całej armii amerykańskiej.
W Spellmanie pokładano wielkie nadzieje, ponieważ, podobnie jak Taylor, był członkiem Zakonu Maltańskiego, cieszył się autorytetem w amerykańskich kręgach rządzących i ogólnie rzecz biorąc, „jako polityczny menedżer i przedsiębiorca nie miał sobie równych w Kościele”.[120] Należy zauważyć, iż Suwerenny Zakon Maltański od samego początku cieszył się wyjątkową pozycją w Stanach Zjednoczonych. W przeciwieństwie do innych krajów, gdzie Zakon zrzeszał wyłącznie członków rodzin szlacheckich, dla Stanów Zjednoczonych uczyniono wyjątek ze względu na ich siłę ekonomiczną i polityczną. Tak więc, gdy w 1927 roku w Nowym Jorku powstało pierwsze Amerykańskie Stowarzyszenie Zakonu[121], większość jego członków stanowili magnaci finansowi i przemysłowi o skrajnie konserwatywnych poglądach (to oni zorganizowali opór wobec Nowego Ładu Franklina Roosevelta).
Spellman dołączył do Zakonu od samego początku jego istnienia i został jego protektorem, a jednocześnie prezesem Rycerzy Kolumba, którzy również do niego dołączyli. Z jego inicjatywy do Zakonu dołączyły takie postacie jak James Farrell, były prezes (1911–1933) United States Steel Corporation i szef UR. Grace & Co., Joseph Peter Grace, bostoński biznesmen i ojciec przyszłego prezydenta Josepha Kennedy’ego, magnat naftowy George MacDonald i inni pomogli stowarzyszeniu rozwinąć się w bogatą i wpływową instytucję[122]. Dzięki Spellmanowi MacDonald ostatecznie został szefem stowarzyszenia i otrzymał tytuł „Markiza Papieża”.
Spellman cieszył się poparciem prawego skrzydła Kurii Rzymskiej, zwłaszcza kardynała Nicoli Canaliego, który przewodniczył Papieskiej Komisji ds. Państwa Watykańskiego i zarządzał jej finansami od 1939 roku. Później, gdy kardynał został Wielkim Przeorem Suwerennego Zakonu Maltańskiego, przyznał Spellmanowi prawo mianowania rycerzy w Stanach Zjednoczonych, a Spellman, w ramach „quid pro quo”, miał przekazywać fundusze zebrane przez amerykańskich szpitalników nie do rzymskiej siedziby Zakonu i bezpośrednio kardynałowi. Co więcej, chociaż opłata wstępna do zakonu dla Amerykanów wynosiła 1000 dolarów (co było znacznie niższe niż w innych stowarzyszeniach), Spellman pobierał od nowych rycerzy od 50 000 do 100 000 dolarów, a różnicę między oficjalną a faktyczną kwotą przesyłał Watykanowi.[123] Dary finansowe Spellmana dla Watykanu, jego przyjaźń z Piusem XII oraz dostęp do elit gospodarczych i politycznych Stanów Zjednoczonych zapewniły kardynałowi ogromną władzę, co pozwoliło mu stać się głównym pośrednikiem między Białym Domem a Watykanem w czasie wojny. Pełnił funkcję faktycznego mistrza stowarzyszenia zakonu i tak właśnie traktowali go jego członkowie. Spellman odegrał również rolę we wzmocnieniu więzi Watykanu z Biurem Służb Strategicznych (OSS), amerykańską agencją wywiadowczą utworzoną w 1942 roku, której szef, William Donovan, był jego starym przyjacielem.[124]
Na początku 1940 roku kwestia przywrócenia stosunków amerykańsko-watykańskich została skutecznie rozwiązana, ale na drodze stanęła nie do pokonania przeszkoda: sprzeciw protestantów, którzy powołując się na zasadę rozdziału Kościoła od państwa, uniemożliwiał Kongresowi głosowanie nad zniesieniem zakazu finansowania misji dyplomatycznych z 1867 roku. W styczniu 1940 roku Roosevelt, za radą Wellesa, wybrał formę oficjalnych stosunków z Watykanem, która nie wymagała zgody Kongresu i mianował swojego osobistego przedstawiciela przy papieżu, M.C. Taylora.[125] Taylor pełnił służbę w Watykanie z tytułem „Ambasadora Nadzwyczajnego” i był związany z Departamentem Stanu.
Tego samego roku, w maju, biorąc pod uwagę sytuację na froncie (przejście od „wojny pozorowanej” do wojny gorącej), Watykan, za pośrednictwem kardynała Spellmana, przeniósł swoje rezerwy złota, szacowane na 7,7 miliona dolarów, z Londynu do amerykańskiego skarbca w Forcie Knox. Od tego czasu amerykańska Rezerwa Federalna stała się głównym bankiem zagranicznym i pozostała nim przez cały okres wojny. Watykan regularnie otrzymywał duże sumy ze Stanów Zjednoczonych, oficjalnie przekazywane jako dary od katolików, ale w rzeczywistości pochodzące z tajnych funduszy Roosevelta.[126] Niewątpliwie świadczyło to o ważnej roli Stolicy Apostolskiej w amerykańskiej strategii. Papież ze swej strony doskonale rozumiał przyszłą rolę Stanów Zjednoczonych, o czym napisał w liście do Roosevelta w sierpniu 1940 roku, wskazując, iż Stany Zjednoczone mogą liczyć na wsparcie prezydenta w dążeniu do „złotego wieku chrześcijańskiej harmonii dla duchowego i materialnego rozwoju ludzkości”[127]. Nowe dochody finansowe i ekspansja rezerw walutowych Watykanu wymagały innych metod zarządzania, które pozwoliłyby uniknąć kontroli ze strony władz faszystowskich. Dlatego w 1942 roku papież podjął reformę, powołując na bazie Administracji ds. Religii Instytut ds. Religii (IRA). Instytut ten uzyskał status podmiotu prawnego i mógł transferować swój kapitał za granicę. Nieformalnie stał się znany jako Bank Watykański. Instytut ten stał się jedną z najbardziej tajnych służb papieskich. Nie będąc departamentem Kurii Rzymskiej ani oficjalną instytucją Watykanu, stał się organizacją specjalną, niemającą widocznego związku ze sprawami Kościoła. Jak zauważa badacz T.J. Rees napisał: „IRA jest bankiem papieża, ponieważ w pewnym sensie jest on jego jedynym i wyjątkowym udziałowcem. Jest jego właścicielem, kontroluje go”.[128] W rezultacie bank nie podlegał żadnym audytom wewnętrznym ani zewnętrznym i mógł zawsze z łatwością transferować środki za granicę, w dowolne miejsce na świecie, co stało się możliwe dla innych banków europejskich dopiero w latach 90. XX wieku wraz z liberalizacją przepływów kapitałowych. Co więcej, w 1942 roku Nogara uzyskał znaczne ulgi podatkowe od włoskiego Ministerstwa Finansów, a IDR został całkowicie zwolniony z płacenia podatków. Te korzyści stworzyły możliwości dla różnego rodzaju oszustw i naruszeń międzynarodowego prawa finansowego. Kardynał Alberto di Jorio został mianowany szefem banku z rekomendacji Nogary.
Jeśli chodzi o misję Taylora, ponieważ nie mógł on stale przebywać w Watykanie, interesy USA reprezentował jego stały asystent, Harold Tittmann, pracownik ambasady USA w Rzymie. Po przystąpieniu Stanów Zjednoczonych do wojny z Niemcami i Włochami, Tittmann przez cały czas rezydował w Rzymie, pod władzą Stolicy Apostolskiej, zapewniając jej łączność z wrogiem państwa włoskiego.
Wraz z wybuchem wojny bliskie więzi z Watykanem stały się jeszcze ważniejsze dla amerykańskich przywódców, którzy starali się przełamać opór amerykańskich katolików, sprzeciwiających się koalicji ze Związkiem Radzieckim. Jednak głównym powodem szczególnego zainteresowania Waszyngtonu była wspomniana już rozległa sieć wywiadowcza Watykanu, która stworzyła warunki do współpracy między służbami specjalnymi obu państw (jeden z celów Taylora). Środki z funduszy Roosevelta zostały przeznaczone na utworzenie tej sieci wywiadowczej. kooperacja ta nasiliła się szczególnie po klęsce Niemców pod Stalingradem, nie dlatego, iż stosunki Watykanu z państwami Osi uległy pogorszeniu, ale dlatego, iż liczył on na Amerykanów, iż zapobiegną ostatecznemu upadkowi reżimów rządzących w Niemczech i Włoszech, a przynajmniej iż uratują ich najważniejsze osoby, na których zależało samym amerykańskim przywódcom.
Koniec tłumaczenia fragmentu książki.
Autor: Olga Czetwierikowa
(tłum. PZ)
Uwaga od tłumacza: wskazane w tekście przypisy zostaną dołączone




![Urząd skarbowy skontroluje osoby, które wysłały taki przelew. Wystarczy choćby mała kwota [18.02.2026]](https://warszawawpigulce.pl/wp-content/uploads/2025/10/Pieniadze-banknoty-wazne200i1003888.webp)





