Wielomski: Trump topi trumpizm

konserwatyzm.pl 8 часы назад

Gdy piszę te słowa trwa dziewiętnasty dzień trzydniowej izraelsko-amerykańskiej Specjalnej Operacji Demokratycznej przeciwko Iranowi. Oczywiście, z przekąsem piszę o „trzech dniach” przypisywanych Putinowi i parafrazuję nazwę Specjalnej Operacji Wojskowej na Ukrainie. Ale już tylko parafraza nam została, gdyż na naszych oczach Donald Trump dokonuje unicestwienia wszystkich założeń trumpizmu.

Dlaczego topi? Dlatego, iż obiecał Amerykanom nie wszczynać żadnych wojen, a choćby zakończyć tę na Ukrainie. Został wybrany pod hasłami izolacjonistycznymi, pod hasłami walki z ideologią globalistyczną, pod hasłami walki z neokonserwatywną agresywną i imperialną polityką zagraniczną. Teraz okazał się Georgem Bushem 2.0. Najpierw był akt państwowego terroryzmu w postaci ataku Wenezuelę i porwania jej prezydenta. Amerykanie nie cieszyli się tym zwycięstwem, gdyż zapachniało neokonserwatyzmem, ale akcja była szybka i zwolennicy prezydenta jakoś mu to wybaczyli. Teraz Trump uwikłał USA w absolutnie „nieswoją wojnę”, toczoną za Izrael i dla Izraela, którą najprawdopodobniej sprokurowali dwaj syjoniści: związany z Chabadem zięć Trumpa Jared Kushner i Steve Witkoff. Dzielnie pomagał im w tym dziele nawiedzony religijnie fanatyk ewangelikalny Pete Hegseth, stojący na czele tzw. chrześcijańskich syjonistów w ruchu trumpowskim. Powiedzmy sobie szczerze, iż ruch MAGA nie przetrzyma tej wojny, dzieląc się na MAGA „właściwy”, skupiający amerykańskich patriotów spod znaku „America First!”, ze skłonnością do izolacjonizmu i dobrowolnej rezygnacji z hegemonii nad światem, aby podzielić się rządami z Chinami i Rosjanami w postaci tzw. koncertu mocarstw. Druga część MAGA to chrześcijańscy i niechrześcijańscy syjoniści, którzy wierzą, iż Jahwe dał Abrahamowi i jego potomstwu wszystkie ziemie od Nilu w Egipcie po Eufrat w Iraku i dla wypełnienia tej dosłownie interpretowanej obietnicy gotowi są podpalić świat. Niestety, w Białym Domu górę wzięła frakcja budowniczych Trzeciej Świątyni i oczekiwania na mesjasza – tego samego, który już dawno się ujawnił i został ukrzyżowany 2.000 lat temu. Dla tego apokaliptycznego celu USA ma wzniecić III wojnę światową. Z polskiej perspektywy aż trudno uwierzyć, iż tak irracjonalna idea może mieć za Oceanem kilkadziesiąt milionów fanatycznych zwolenników. Przy Pecie Hegsecie, ambasadorze amerykańskim w Izraelu Mike’u Huckabeem i osobistą doradczynią do spraw duchowych prezydenta Trumpa Paulą White irańscy ajatollahowie to wolterianie, wolnomyśliciele i religijni sceptycy. Za całym tym biznesem stoi w cieniu ateista Bibi Netanjahu i śmieje się z szaleńców z USA, którzy dali się wciągnąć w wojnę za Izrael, a adekwatnie to dla ratowania głowy Bibiego ściganego w Jerozolimie za łapówkarstwo przez cały batalion prokuratorów. Po rozkładzie ruchu MAGA nie widzę szans na wygranie przez Republikanów tzw. wyborów cząstkowych do Kongresu w przyszłym roku, w wyniku czego Donald Trump straci większość parlamentarną. Nie widzę też szans na wygrane wybory prezydenckie przez J.D. Vance’a, acz widać, iż racjonalnie nie wychyla się i nie wypowiada, nie chcąc być obciążonym klęską trumpizmu. Ale ludzie i tak będą go z Donaldem Trumpem już zawsze kojarzyć. Przyszłym prezydentem Stanów Zjednoczonych zostanie demokrata.

Izraelsko-amerykańska wojna napastnicza na Iran stała się katalizatorem przemian w polityce światowej. Od samego początku Trump słusznie twierdził, iż czas hegemonii amerykańskiej skończył się, gdyż pozycja USA w świecie spada z powodu szybkiego wzrostu znaczenia innych państw. Własny potencjał nie spada, rośnie, ale świat rośnie szybciej. Dlatego trzeba się panowaniem nad światem podzielić. Stąd była polityka paktowania z Putinem, inicjatywa grupy G5, Rady Pokoju, etc. Była to polityka racjonalna i sam ją osobiście chwaliłem. Niestety, dla Bibiego i za poradą zięcia, Trump sam pogrzebał swoją własną koncepcję porządku światowego, wkraczając na drogę podbojów głoszoną przez wrogich mu neokonserwatystów. Ale świat się zmienił i do hegemonii USA nie ma powrotu. Europa nie uznaje już hegemonii amerykańskiej. Pod naciskami Trumpa na wojnę Wielka Brytania zgodziła się wysłać… 8 żołnierzy w celu ewentualnego rozbrajania min morskich. Pełne poparcie militarne zadeklarowały tylko Estonia i Albania, ale jakoś nie spodziewam się, aby 7 Flota imperium estońskiego przechyliła szalę zwycięstwa na korzyść amerykańską. Stany Zjednoczone zostały same, osamotnione i izolowane w świecie, który nie ma żadnego pomysłu jak wygrać tę wojnę nie wysyłając na wieloletnie walki w górach armii lądowych, gdzie czekają na nią milionowa armia perska i całe tabuny dronów najróżniejszych rodzajów.

Co więcej, świat już wie, iż amerykańskie bazy nie chronią własnego terytorium. Gorzej, niczym czerwona płachta na byka przyciągają pociski balistyczne i drony przeciwnika na własne terytorium. Obrona przeciwlotnicza satrapii arabskich szejków nie radzi sobie, co grozi upadkiem petrodolara i dedolaryzacją gospodarki, a to może spowodować ekonomiczny cyklon w USA. Po odcięciu importu żywności i zniszczeniu fabryk odsalania wody w satrapiach może zapanować głód i pragnienie, co może skończyć się rewolucją polityczną. Po trzech tygodniach słyszymy, iż amerykańskie arsenały są puste, a przemysł amerykański potrzebuje miesięcy lub choćby lat, aby je odbudować. Uruchomiono żelazne rezerwy pocisków manewrujących Tomahawk, trzymane na wypadek wojny z Chinami. Dlaczego tak się dzieje? Dlatego, iż Amerykanie wyprowadzili całą produkcję do Azji, bo było tam taniej i w warunkach globalnego rynku taniej było wszystko sprowadzać. Pomysł genialny, o ile… nie prowadzi się wojny z Azją.

Iran oczywiście tej wojny militarnie nie wygra, ale remis jest możliwy, co dla Iranu byłoby sukcesem, a dla USA klęską. Kto tę wojnę wygra? Typuję Chiny. W pewnym momencie Xi Jinping zostanie przez wyczerpane walczące strony poproszony o pośrednictwo w negocjacjach. Wyjdzie z tych negocjacji jako imperator świata, który podyktował pokój.

Adam Wielomski

Читать всю статью