Wiceadmirał Krzysztof Jaworski zapowiedział podczas MSPO w Kielcach, iż do 2040 roku Polska zbuduje Marynarkę Wojenną odpowiadającą pozycji państwa. Trzon zmian tworzą dziś trzy fregaty Miecznik, trzy okręty podwodne A26 oraz kolejne niszczyciele min Kormoran II. Dla Polaków stawką jest ochrona Bałtyku, portów, dostaw surowców i infrastruktury krytycznej.
Morze wraca do polskiego rachunku sił
Wiceadmirał Krzysztof Jaworski, zastępca Dowódcy Generalnego Rodzajów Sił Zbrojnych, przedstawił podczas Międzynarodowego Salonu Przemysłu Obronnego w Kielcach perspektywę rozwoju floty do 2040 roku. W rozmowie opublikowanej przez Bankier.pl mówił o wprowadzaniu nowych jednostek oraz współdziałaniu Polski z sojusznikami przeciw rosyjskim działaniom hybrydowym na Bałtyku.
To zapowiedź potrzebna po latach, w których zakupy dla wojsk lądowych i lotnictwa wyprzedzały odnowę floty. Polska jest państwem bałtyckim, a nie krajem odwróconym plecami do morza. Przez porty biegną szlaki handlowe i dostawy surowców, na dnie leżą kable oraz rurociągi, a bezpieczeństwo wybrzeża wpływa wprost na odporność całego państwa.
Miecznik, Orka i Kormoran II
Najbardziej widocznym elementem odbudowy są trzy fregaty programu Miecznik. Według informacji Ministerstwa Obrony Narodowej pierwszy okręt, przyszły ORP „Wicher”, został zwodowany 12 sierpnia 2026 roku, ma wejść do struktur Marynarki Wojennej w 2029 roku, a finalizację całego programu przewidziano na 2032 rok. Fregaty mają prowadzić obserwację i kontrolę akwenów, zwalczać cele nawodne, podwodne i lądowe oraz uczestniczyć w morskiej obronie powietrznej.
Drugim filarem jest Orka. Umowę na zakup trzech szwedzkich okrętów podwodnych A26 podpisano 29 czerwca 2026 roku w Gdyni. MON podało, iż budowa ma odbywać się z udziałem polskich stoczni, a szkolenie marynarzy ma rozpocząć się wcześniej na jednostce pomostowej. Po dekadach odkładania tej decyzji podpisany kontrakt wreszcie daje podstawę do odtworzenia zdolności podwodnych. O powodzeniu przesądzą wykonanie umowy, szkolenie załóg i zabezpieczenie obsługi przez cały okres służby.
Obronę przeciwminową wzmacniają Kormorany II. Resort obrony informuje, iż trzy kolejne jednostki zamówione w 2022 roku mają zostać dostarczone w latach 2026–2027. Jedna z już służących jednostek, ORP „Mewa”, bierze udział w działaniach zespołu przeciwminowego NATO. Jej udział w ćwiczeniu Northern Viking 2026 pokazuje, iż nowy okręt musi być od razu narzędziem realnej obecności sojuszniczej, a nie eksponatem na uroczystości.
Bałtyk stał się obszarem codziennej presji
Rosja używa siły zbrojnej, prowokacji i narzędzi hybrydowych. Na morzu oznacza to potrzebę stałego rozpoznania, ochrony żeglugi oraz reagowania na zagrożenia wobec infrastruktury krytycznej. Polska flota musi współpracować z lotnictwem, wojskami lądowymi i systemami brzegowymi. Sam kadłub nie tworzy zdolności bojowej. Potrzebne są uzbrojenie, zapasy amunicji, sprawne sensory, wyszkolone załogi i zaplecze portowe.
Znaczenie gwałtownie rosną też systemy bezzałogowe. Doświadczenia wojny rosyjsko-ukraińskiej pokazały, iż drony nawodne i podwodne mogą wiązać silniejszego przeciwnika oraz zmieniać sposób prowadzenia działań na akwenach zamkniętych. Polska już rozwija takie rozwiązania, a bezzałogowce prezentowane przez armię powinny być włączane w jeden system rozpoznania i rażenia, także na Bałtyku.
Rok 2040 wymaga ciągłości, nie kolejnej obietnicy
Deklaracja wiceadmirała Jaworskiego wyznacza adekwatny kierunek, ale rok 2040 leży dalej niż jedna kadencja parlamentu i jeden plan finansowy. Marynarki Wojennej nie buduje się serią konferencji. Każda jednostka wymaga wieloletniego finansowania, ludzi, infrastruktury i serwisu. Zrywanie programów albo zmiana wymagań wraz z ekipą rządzącą oznacza stratę czasu, którego w obecnym położeniu geopolitycznym Polska nie ma.
Ważny jest także udział krajowego przemysłu. Stocznie i zakłady pracujące dla floty tworzą kompetencje potrzebne w kryzysie, kiedy zagraniczny dostawca może mieć własne priorytety. kooperacja z sojusznikami jest rozsądna, jeżeli wzmacnia polską zdolność do samodzielnego utrzymania sprzętu i prowadzenia działań. Suwerenność na morzu zaczyna się od okrętów, ale kończy na swobodzie podejmowania decyzji we własnym interesie.
Stawką dla Polaków są bezpieczne porty, ciągłość dostaw i odstraszanie przeciwnika, zanim zagrożenie dotrze do brzegu. Odbudowa Marynarki Wojennej do 2040 roku powinna więc być zobowiązaniem państwa, odpornym na partyjne wahadło. Polska położona nad Bałtykiem musi mieć flotę zdolną bronić polskich interesów.
Źródło: Bankier.pl, Ministerstwo Obrony Narodowej, Sejm RP
Źródło: Bankier.pl













