Donald Tusk ostro odpowiedział Karolowi Nawrockiemu po niedzielnej (15 lutego) wypowiedzi prezydenta w Polsat News, w której padło porównanie do „wnuczek” i „syna” premiera. Kilka godzin później Tusk napisał w serwisie X: „Panie Prezydencie, rozumiem strach, rozumiem nerwy, ale od moich wnuczek wara”. Tłem sporu są środowe (11 lutego) słowa premiera o możliwym wyjeździe Nawrockiego do Waszyngtonu na inaugurację Rady Pokoju i zapowiedź przekazania mu przez rząd „pełnego dossier” na temat stanowiska Polski.

W rozmowie w Polsat News Nawrocki odnosił się do sugestii Tuska dotyczących jego planowanego wyjazdu do Waszyngtonu na spotkanie tzw. Rady Pokoju, inicjatywy wiązanej z prezydentem USA Donaldem Trumpem. „Premier może swojemu synowi powiedzieć, gdzie może lecieć czy swoim wnuczkom. Premier nie będzie mówił prezydentowi Polski, gdzie może lecieć. Ja mogę lecieć, gdzie chcę” – powiedział Nawrocki w programie „Śniadanie Rymanowskiego w Polsat News i Interii”. To właśnie ta wypowiedź stała się bezpośrednim punktem zapalnym i wyjaśnia, dlaczego Tusk odpowiedział akurat wątkiem „wnuczek”.
Panie Prezydencie, rozumiem strach, rozumiem nerwy, ale od moich wnuczek wara.
— Donald Tusk (@donaldtusk) February 15, 2026Skąd wzięło się „dossier” i rola „świadka”
Ostra wymiana ma swoje źródło w wydarzeniach z minionej środy, 11 lutego, kiedy temat Rady Pokoju pojawił się przed posiedzeniem Rady Bezpieczeństwa Narodowego. Tusk mówił wtedy, iż Polska „w obecnych okolicznościach” nie przystąpi do prac tej inicjatywy, ale będzie ją dalej analizować, a zaproszenie na spotkanie inauguracyjne 19 lutego jest „otwarte” dla premiera lub prezydenta. W tym samym wystąpieniu padły słowa, które później wracały w komentarzach: premier zapowiedział, iż jeżeli Nawrocki zdecyduje się uczestniczyć w spotkaniu „jako świadek”, „otrzyma od rządu pełne dossier na temat tego, jak postępować”.
W obecnych okolicznościach Polska nie przystąpi do prac Rady Pokoju. pic.twitter.com/H0eL1H5jWY
— Donald Tusk (@donaldtusk) February 11, 2026W praktyce Tusk sygnalizował rozdzielenie dwóch porządków: politycznej obecności prezydenta na wydarzeniu międzynarodowym i formalnego stanowiska rządu, który w tej sprawie deklarował wstrzymanie się od wejścia do projektu. Nawrocki odczytał tę formułę jako próbę ograniczania jego swobody, co w niedzielnym programie przełożył na ostrą odpowiedź wprost skierowaną do premiera. W efekcie spór o instytucjonalne role gwałtownie zszedł na poziom osobisty, a reakcja Tuska była równie krótka, co bezpośrednia.
W czwartek 12 lutego, przed wylotem na nieformalny szczyt UE w Belgii, Tusk dołożył jeszcze wątek relacji z USA. „Nasz kraj jest wiernym sojusznikiem Stanów Zjednoczonych, nie będziemy jednak niczyim wasalem” – mówił, podkreślając jednocześnie znaczenie więzi transatlantyckich.
Polska nie będzie niczyim wasalem. pic.twitter.com/Mj68xkRJLK
— Donald Tusk (@donaldtusk) February 12, 2026Wypowiedź była interpretowana jako sygnał ostrożności wobec nowych formatów i presji politycznej, ale w niedzielę to już nie dyplomatyczna rama, tylko jedno zdanie o „wnuczkach” nadało ton całej awanturze.
DF, thefad.pl / Polsat News









