Walka o prawa kobiet w Iranie. Rozmowa z Masih Alinejad [PODCAST]

liberte.pl 1 день назад

Czy prawa kobiet są sprzeczne z religią? Jak ewoluowały prawa kobiet w Islamskiej Republice? Czy konflikt między Izraelem, Stanami Zjednoczonymi i Iranem, który rozpoczął się niedawno, przybliżył Iran do wolności? I jak zakończy się ta sytuacja Leszek Jażdżewski rozmawia z Masih Alinejad, irańsko-amerykańską dziennikarką i działaczką na rzecz praw człowieka, powszechnie uznawaną za jedną z najwybitniejszych orędowniczek praw kobiet i wolności demokratycznej w Iranie. Alinejad, która przeżyła trzy nieudane zamachy na swoje życie zorganizowane przez irański rząd – co doprowadziło do wyroków skazujących w sądzie federalnym w Nowym Jorku w 2025 roku – przez cały czas niezłomnie walczy o prawa kobiet, wolność słowa i zniesienie apartheidu płciowego. 23 października, Masih Alinejad została uhonorowana Medalem Wolności w ramach Igrzysk Wolności 2026 przyznawanym przez Fundację Liberte!.

Leszek Jażdżewski (LJ): W swojej książce „The Wind in Your Hair” pisze Pani o tym, jak jako młoda dziewczyna pragnęła Pani poczuć wiatr we włosach, tak jak Pani brat. Co dokładnie oznaczało to pragnienie w kontekście Pani dzieciństwa?

Masih Alinejad (MA): Dla większości Państwa to może być coś oczywistego, ale chciałabym podzielić się z Państwem pewnym przykładem, aby sprawić, by zwrócili Państwo na to uwagę. jeżeli chcą się Państwo przygotować i pójść jutro na jakieś wydarzenie, co robią Państwo w pierwszej kolejności? Korzystają Państwo z lustra, aby się przygotować, ułożyć fryzurę lub wybrać odpowiednią sukienkę. Zasadniczo robią to Państwo po to, by pokazać swoje prawdziwe ja.

W moim kraju, w Iranie, dziewczynki i kobiety już od siódmego roku życia używają lustra, by stać się osobami, jakimi chcą je widzieć Islamska Republika i rząd. Taka jest rzeczywistość. Kiedy mówię o możliwości poczucia wiatru we włosach, nie chodzi mi tylko o zdjęcie jakiegoś kawałka materiału. Chodzi o odzyskanie własnej tożsamości w obliczu barbarzyńskiego reżimu, takiego jak rządy talibów czy reżim islamski.

To jest moja walka, a swoją rewolucję rozpoczęłam w naszej rodzinnej kuchni. Kiedy chcesz powiedzieć „nie” rządowi, musisz zacząć od własnego domu – tam, gdzie mój ojciec zmuszał mnie do zakrywania włosów. Jak widzicie, mam dość gęste włosy, więc nie było to takie proste. Ale chodziło przede wszystkim o to, by być sobą. Chodzi o to, by powiedzieć „nie” zacofanym mułłom, którzy chcą, byśmy podążały za ich stylem życia. W ten sposób rozpoczęłam kampanię „My Stealthy Freedom” oraz akcję „Białe środy”, aby zachęcić kobiety do zdjęcia hidżabu, do powiedzenia „nie” tym, którzy chcą je zmusić do wyboru określonego sposobu ubierania się, oraz do powiedzenia „nie” Islamskiej Republice.


European Liberal Forum · The Fight for Women’s Rights in Iran with Masih Alinejad

LJ: Dlaczego irański reżim tak bardzo chce narzucić kobietom te surowe zasady ubioru i przepisy?

MA: Chodzi o kontrolowanie całego społeczeństwa. jeżeli kontrolują połowę populacji, to w ten sposób kontrolują całe społeczeństwo. Obowiązkowy hidżab to tylko jeden z najbardziej widocznych symboli ucisku.

Poza obowiązkowym hidżabem należy pomyśleć o szerszej rzeczywistości. jeżeli jesteś kobietą, nie możesz śpiewać. W tej właśnie chwili, kiedy prowadzę z Panem tę rozmowę, Parastoo Ahmadi, fenomenalna piosenkarka z mojego kraju, otrzymała siedemdziesiąt cztery baty tylko za to, iż śpiewała. Dlatego hidżab jest widocznym symbolem ucisku reżimu opartego na apartheidzie płciowym. Proszę pomyśleć o takich gestach, jak uścisk dłoni czy przytulanie się między mężczyznami i kobietami. Sama nie mogę w to uwierzyć, iż w XXI wieku publiczne wieszanie i egzekucje są uważane za błogosławieństwo w Islamskiej Republice. Z drugiej strony, jeżeli mężczyzna i kobieta przytulają się publicznie, w kinie lub w teatrze, mogą zostać ukarani chłostą i pozbawieni możliwości wykonywania swojej pracy. Taka jest rzeczywistość.

Wiele osób na Zachodzie twierdzi, iż to po prostu kultura tego kraju i nie powinniśmy o tym mówić. To obraza dla całego narodu, ponieważ jest to kultura ISIS. To kultura talibów i Państwa Islamskiego, które próbują kontrolować mężczyzn i kobiety poprzez chłostę. choćby jeżeli powiesz, iż nie chcesz być muzułmaninem, iż nie chcesz przestrzegać praw szariatu i iż nie chcesz stosować islamskiego kodeksu dotyczącego ubioru ani żadnej ideologii islamskiej, nie masz żadnej innej opcji. W Iranie czy w Afganistanie nie decydujesz się na bycie muzułmaninem. Rodzisz się w muzułmańskiej rodzinie, automatycznie stajesz się muzułmaninem, a jeżeli powiesz, iż nie chcesz przestrzegać islamskich praw lub iż chcesz odejść od islamu, zostaniesz powieszony. Zostaniesz stracony zgodnie z prawem szariatu, które określa cię jako muhareba lub murtada.

Nie zrozumcie mnie źle; nie jestem przeciwko muzułmanom. Moja piękna matka jest muzułmanką. Sama nosi hidżab, ale mnie nigdy do tego nie zmuszała. To jest prawdziwa kultura mojego kraju i narodu, a nie kultura Islamskiej Republiki, talibów czy ISIS.

LJ: Czy uważa Pani, iż hidżab przez cały czas jest głównym symbolem walki o prawa kobiet, czy też zastąpiło go coś innego po szeroko zakrojonych protestach, w których zginęło tak wiele osób?

MA: Odkąd rozpoczęłam swoją kampanię, głównym hasłem nie było tylko zniesienie policji obyczajowej czy przepisów nakazujących noszenie hidżabu. Wszystko, co słyszałam od irańskich kobiet, to iż ta sytuacja przypomina mur berliński. jeżeli zburzy się ten mur, łatwiej będzie zburzyć mur dyktatury.

Kiedy mówimy „nie” obowiązkowemu hidżabowi, kiedy widzicie irańskie kobiety palące chusty na oczach wszystkich, przekazują one proste przesłanie. Chcą świeckiej demokracji. Właśnie dlatego narażają swoje życie. Chcą mieć normalny ustrój, który oddziela religię od polityki i od państwa. Znacie ten rodzaj normalnego systemu rządów, który na Zachodzie uważacie za coś oczywistego. Takie jest nasze przesłanie i właśnie dlatego, gdy zaledwie szesnastoletnia Nika Shakarami przewodziła powstaniu w Iranie podczas akcji „Kobieta, Życie, Wolność”, paląc swoją chustę, jej przesłanie było jasne. Chciała położyć kres całemu reżimowi.

Właśnie dlatego, gdy w moim kraju w ponad stu miastach miał miejsce „Krwawy Listopad”, kiedy ludzie wyszli na ulice, by protestować przeciwko Islamskiej Republice, głośno powiedzieli krajom Zachodu, iż chcą po prostu normalnego życia – i właśnie za to zostali zabici. Niedawno, podczas styczniowego powstania, w ciągu zaledwie dwóch dni reżim zabił ogromną liczbę ludzi tylko za to, iż domagali się wolności i świeckiej demokracji. To niewyobrażalnie smutne, iż nie znamy choćby dokładnej liczby ofiar.

Niedawno zaprosiłam kobiety, które zostały oślepione, do Rady Europy. Zabrałam je również ze sobą do Polski. To kobiety, które znalazły się na pierwszej linii powstania, oślepione przez Islamską Republikę. Dlaczego? Myślicie, iż chciały po prostu pokazać swoje włosy i poczuć wiatr we włosach? Nie. Nasza walka polega na dążeniu do obalenia dyktatury w naszym kraju. Jestem pewna, iż gdy usłyszycie historie tych kobiet, znajdziecie w nich siłę i moc, słysząc, jak mówią: „Reżim zdołał odebrać nam wzrok, ale nie naszą nadzieję, i jesteśmy bardziej niż kiedykolwiek zdeterminowane, by położyć kres temu reżimowi”.

LJ: Jakie jest Pani stanowisko w sprawie konfliktu zbrojnego z udziałem Iranu, Stanów Zjednoczonych i Izraela? Czy uważa Pani, iż może on przybliżyć Iran do wolności?

MA: Chcę wyraźnie zaznaczyć, iż naród irański nigdy nie chciał wojny. Nigdy o nią nie prosił. Który naród prosi inne kraje, by go bombardowały? To jest wojna narzucona nam, Irańczykom, przez nasz własny rząd.

Gdyby zapytać każdą osobę w Iranie, czy chce żebyśmy mieli broń jądrową, odpowiedź brzmiałaby „nie”. To reżim, któremu Stany Zjednoczone dały wiele szans na negocjacje zarówno za rządów Obamy, jak i Bidena. I jaki był efekt? Oszukano nas. Zawsze ukrywają swoją działalność nuklearną. Wiedzą, jak kłamać. Wiedzą, jak omijać prawo międzynarodowe, i to oni wciągnęli mój kraj w tę wojnę.



Szczerze mówiąc, serce mi pęka z powodu każdej nieuzbrojonej osoby zabitej podczas tej wojny. Jak już wspomniałam, mój naród był pełen nadziei od samego początku, kiedy zginął Ali Chamenei lub kiedy celem tej wojny byli wysocy rangą członkowie Gwardii Rewolucyjnej. Jednak kiedy celem stali się niewinni ludzie, głośno krytykowałam prezydenta Trumpa i rząd Izraela. jeżeli obiecujecie, iż pomoc jest w drodze, to doprowadźcie sprawę do końca, nie atakując niewinnych ludzi, ponieważ ci ludzie są sojusznikami Stanów Zjednoczonych, są sojusznikami Izraelczyków i są sojusznikami wszystkich na Zachodzie.

Serce mi pęka, gdy widzę, iż teraz mój naród zostaje porzucony. Znajduje się on w potrzasku między dwoma rządami; Zachód mówi tylko o Cieśninie Ormuz, a irański reżim mówi o własnym przetrwaniu. Kto w tej chwili mówi o masowych egzekucjach? Moim zadaniem jest dać głos milionom Irańczyków, zwłaszcza tym, którzy czekają na wykonanie wyroku śmierci. Mój naród nie wzywa do śmierci Ameryki ani Izraela i właśnie dlatego apeluję do wszystkich zachodnich przywódców, a nie tylko do Stanów Zjednoczonych.

Gdzie jest Europa? Gdzie są Narody Zjednoczone? W 2005 roku ONZ przyjęła rezolucję mającą na celu ochronę życia cywilów w obliczu działań zbrojnych. Zamiast tego ONZ dosłownie przyznała Islamskiej Republice Iranu miejsce w Radzie Praw Człowieka, aby monitorowała przestrzeganie praw człowieka na całym świecie. To policzek dla narodu irańskiego.

Prawdziwa wojna wciąż trwa w Iranie – to masowe egzekucje i reżim, który faktycznie chodził od szpitala do szpitala, od drzwi do drzwi, by dobić rannych. To reżim, który niedawno poddał egzekucji nastolatków, i to jest ta prawdziwa wojna, o której nikt nie mówi. Wierzę, iż mój naród może położyć kres temu reżimowi, ale gołymi rękami jest to niemożliwe. Dlatego uważam, iż należy zwrócić się do wszystkich przywódców demokratycznych państw z apelem o wsparcie narodu irańskiego w obaleniu tego reżimu. jeżeli zależy im na zakończeniu niekończącej się wojny w regionie, musimy wyeliminować jej podstawową przyczynę, jaką jest największy sponsor terroryzmu – Islamska Republika.

LJ: Jakie jest dziedzictwo irańskiej rewolucji z 1979 roku i czy wierzy Pani, iż istnieje realna szansa na nowoczesną rewolucję demokratyczną, która zdoła obalić ten trudny do pokonania reżim ajatollahów?

MA: Kiedy rozmawiam z osobami, które brały udział w rewolucji islamskiej, zawsze mówią mi, iż ich celem było uzyskanie większej wolności politycznej, ponieważ niektórzy pisarze i intelektualiści byli faktycznie torturowani w więzieniach przez SAVAK. Kiedy pytam ich o to, co osiągnęli, większość z nich odpowiada, iż nie tylko nie zyskali większej wolności politycznej, ale stracili również wolność społeczną, którą już mieliśmy.

Kobiety mogły wybierać własny styl życia. Mogły śpiewać, tańczyć, uprawiać różne dyscypliny sportowe i wchodzić na stadiony. W zasadzie straciliśmy to wszystko, a teraz mamy do czynienia z brutalnym reżimem, który zabija nastolatków, chłosta kobiety, gwałci je w więzieniach, a także wysyła swoich zabójców poza granice kraju. Jest to reżim stosujący represje ponadnarodowe i rozprzestrzeniający swoje akty terroryzmu na całym świecie. Nie mamy normalnych stosunków z Zachodem.

Dlatego uważam, iż powinniśmy wyciągnąć z tego pewien wniosek: jeżeli chcemy obalić ten reżim, musimy mieć pewność, kto go zastąpi i jaki rodzaj rządu zostanie utworzony. Dlatego wierzymy w uczciwe i wolne wybory. Wiele osób poświęciło życie, aby zapewnić uczciwe i wolne wybory, w których ludzie mogliby wybrać swój własny rodzaj rządu. Bardzo bolesne jest to, iż reżim szacha mógł zostać zreformowany. Ludzie obalili władzę szacha, ale jeżeli chodzi o ten reżim, który powinien zniknąć i zostać obalony, niektórzy na Zachodzie uważają, iż można go zreformować. Nie. Powiedzmy to sobie jasno. To barbarzyński reżim, podobny do ISIS, którego nie da się zreformować – powinien zniknąć, a my musimy wprowadzić świecką demokrację. Takie jest przesłanie milionów ludzi w Iranie oraz tysięcy osób, które faktycznie poświęciły swoje życie podczas sześciu wielkich powstań, jakie miały miejsce w Iranie od 2009 roku.

LJ: Jakie jest Pani zdanie na temat Rezy Pahlaviego, syna byłego szacha? I jaki wpływ lub znaczenie mają faktycznie emigranci polityczni poza Iranem dla przyszłości ewentualnego rządu tymczasowego?

MA: Znajdujemy się w bardzo kluczowym momencie. Pamiętam, iż w 2022 roku, kiedy zginęła Mahsa Jina Amini i ludzie wyszli na ulice, sama skontaktowałam się ze wszystkimi osobistościami politycznymi, w tym z synem ostatniego szacha Iranu. Skontaktowałam się z Kurdami, z Beludżami oraz z laureatami Pokojowej Nagrody Nobla z mojego kraju, aby ich wszystkich zjednoczyć. Jestem dysydentką, a moim zadaniem jest jednoczenie wszystkich, tak jak zjednoczyłam kobiety w walce przeciwko obowiązkowemu hidżabowi czy w ramach mojej kampanii „Zjednoczeni przeciwko apartheidowi płciowemu”. Dla mnie liczy się jedność.

Jest on jedną z postaci politycznych, które oświadczyły, iż są gotowe stanąć na czele opozycji, aby doprowadzić do przejścia od dyktatury do demokracji. Myślę, iż powinniście zapytać go, czy udało mu się zjednoczyć wszystkie te różnorodne partie polityczne, czy też nie. To właśnie on wezwał ludzi do wyjścia na ulice podczas styczniowego powstania, a ludzie zaczęli mieć nadzieję. Niektórzy wykrzykiwali jego imię na ulicach.

Jaki jest teraz stan rzeczy? Prezydent Trump i jego administracja oświadczyli, iż pomoc jest w drodze. jeżeli stoi on na czele opozycji, musi zwrócić się bezpośrednio do przywódców zachodnich, w tym Stanów Zjednoczonych, i zapytać, gdzie jest ta pomoc teraz, gdy dochodzi do masowych egzekucji. Moim zdaniem musimy wzmocnić pozycję przywódców w Iranie oraz irańskiego społeczeństwa, wywierając presję na Organizację Narodów Zjednoczonych i przywódców zachodnich, by dotrzymali swoich obietnic i podjęli odpowiednie działania. W przeciwnym razie, mówiąc, iż jest się gotowym stanąć na czele ruchu, ale nie pociągając morderców do odpowiedzialności i nie rozliczając przywódców Zachodu, którzy złożyli wiele obietnic, po prostu narażamy życie niewinnych ludzi na niebezpieczeństwo.

Jeśli chodzi o obalenie tego reżimu, wszyscy przywódcy polityczni, wszyscy dysydenci i zwykli ludzie w Iranie – od Kurdystanu przez Teheran po Beludżystan, w całym kraju – są zjednoczeni. Ale czy jesteśmy gotowi na stworzenie zjednoczonego frontu politycznego i zjednoczonej koalicji? Wątpię w to. Głęboko w to wierzę i wzywam wszystkich przywódców, by pomyśleli o życiu niewinnych ludzi oraz zjednoczyli się, by rozmawiać z przywódcami państw demokratycznych i pociągnąć ich do odpowiedzialności za obietnice, które złożyli podczas powstania.

LJ: Jako imigrantka, jak ocenia Pani kryzys migracyjny z państw o większości muzułmańskiej do Europy? W jaki sposób należy Pani zdaniem ostatecznie rozwiązać problem globalnego sprzeciwu, jaki wywołała ta sytuacja?

MA: Kiedy Leopoldo López, przywódca opozycji z Wenezueli, oraz Garry Kasparow, rosyjski mistrz szachowy i największy wróg Władimira Putina, stworzyli Światowy Kongres Wolności – platformę skupiającą dysydentów, aktywistów i przywódców ruchów prodemokratycznych z sześćdziesięciu autorytarnych reżimów – nasze przesłanie było jasne. jeżeli Zachód nie przyłączy się do ruchów prodemokratycznych w reżimach autorytarnych, by pomóc im obalić i położyć kres dyktaturom na całym świecie, sam stanie w obliczu negatywnej reakcji.

Sytuacja, z jaką macie teraz do czynienia w Europie i na całym świecie, to masowy kryzys ludzi próbujących opuścić swoje kraje. Dyktatorzy są zjednoczeni – od Rosji, przez Chiny, po Koreę Północną i Islamską Republikę Iranu – ale kraje demokratyczne nie są tak zjednoczone. Dyktatorzy dostarczają sobie nawzajem broń i technologie inwigilacyjne. W ONZ głosują i wspierają się nawzajem, a „Autokracja sp. z o.o.” wciąż się rozrasta. Ich sieć staje się coraz większa.

Jeśli spojrzeć na kraje G7, to w kwestii uznania IRGC za organizację terrorystyczną lub wsparcia Ukrainy w walce z sojuszem dyktatur, nie są one tak zjednoczone jak dyktatorzy. Władimir Putin nie jest sam; jest to wojna wspierana przez Koreę Północną i reżim irański. Fakt, iż kraje G7 nie są tak zjednoczone jak dyktatorzy, pogrąża Zachód w coraz większym kryzysie.

Jestem legalną imigrantką i wierzę, iż Ameryka jest krainą marzeń dla wszystkich ludzi żyjących w reżimach autorytarnych, ale naszym największym marzeniem jest powrót do naszych krajów, życie we własnych ojczyznach. Reprezentuję dysydentów z Afryki, Hongkongu, Chin, Rosji, Wenezueli, Iranu i wszystkich innych regionów. Tym ludziom marzy się powrót do swoich rodzinnych stron. Kiedy prosimy kraje demokratyczne o pomoc, nie prosimy ich tylko o ochronę lub pomoc w pozbyciu się dyktatury. Prosimy je o chronienie własnego bezpieczeństwa narodowego, o ochronę ich własnych krajów. To niezwykle smutne, gdy widzę, iż bagatelizują naszą sytuację i traktują nas jak ofiary, zamiast przyłączyć się do naszej walki z autorytaryzmem. Właśnie w ten sposób pomaga się własnemu krajowi i chroni demokrację oraz bezpieczeństwo narodowe Zachodu.

LJ: Czy możliwe jest skuteczne połączenie państwa opartego na religii z ochroną praw kobiet, czy też całkowita sekularyzacja jest absolutną koniecznością, aby prawa kobiet mogły istnieć w stabilnym środowisku?

MA: Jestem głęboko przekonana, iż jeżeli nie mamy świeckiej demokracji, kobiety nie mogą być szanowane w żadnej formie rządów religijnych. Żaden rodzaj rządów religijnych nie jest bowiem zdolny do poszanowania praw kobiet, ich ciał ani tożsamości. To absurd, gdy słyszę, jak niektórzy na Zachodzie mówią, iż powinniśmy pozwolić kobietom w Afganistanie radzić sobie z własnymi problemami, bo to kraj muzułmański i taka jest ich kultura.

Kobiety są wyrzucane ze szkół i nie wolno im zdobywać wykształcenia zgodnie z prawem szariatu pod rządami talibów. Nazywacie to naszą kulturą? W moim kraju kobiety są skazywane na chłostę tylko za to, iż są kobietami, i są wyrzucane ze wszystkich miejsc publicznych. Mamy w moim kraju piękne, fenomenalne piosenkarki, którym nie wolno śpiewać. To właśnie religia podejmuje decyzje dotyczące naszych ciał. Jako kobiety nie możemy zabierać głosu.

Niektórzy na Zachodzie, na lewicy i wśród liberałów, próbują nas niestety „edukować” w zakresie globalnego ruchu feministycznego, jednocześnie bagatelizując naszą sprawę. Pod pretekstem kompleksu białego wybawiciela lub relatywizmu kulturowego milczą. Nie widać żadnych marszów kobiet na rzecz kobiet z Afganistanu czy Iranu, które są wyrzucane ze wszystkich miejsc. W Afryce gwałt jest wykorzystywany jako broń wojenna przeciwko kobietom, a na Zachodzie nigdy się o tym nie słyszy. Ta hipokryzja mnie doprowadza do szału, zwłaszcza iż byłam świadkiem, jak wysocy przedstawiciele Parlamentu Europejskiego zakładali hidżab i kłaniali się Islamskiej Republice – nie tylko w Iranie pod pretekstem poszanowania lokalnego prawa, ale na terenie Zachodu, aby móc z nimi negocjować. jeżeli nie potrafisz bronić własnych praw, nie możesz negocjować z państwem islamskim ani rozmawiać o rozwiązywaniu poważniejszych problemów. jeżeli nie pozwalają ci wybierać własnego stylu życia i nie masz kontroli nad tym, co zakładasz na głowę, nie pozwolą ci też myśleć o poważniejszych problemach.

To jest właśnie hipokryzja, podobnie jak w Nowym Jorku, gdzie politycy świętowali Dzień Hidżabu. Jednak gdy dochodzi do zabijania kobiet za to, iż nie noszą hidżabu, nie ma żadnych uroczystości ani wyrazów uznania dla tych kobiet, które mówią „nie” hidżabowi. Widzę niektóre zachodnie polityczki noszące hidżab w geście solidarności z mniejszością muzułmańską. Czy widzimy jakieś muzułmanki zdejmujące hidżab, by okazać solidarność z kobietami skazanymi na chłostę w Iranie? Nie.

Jeśli chodzi o prawa kobiet, czasami zwolennicy MAGA w Ameryce i skrajna prawica twierdzą, iż to nie ich problem i iż należy pozwolić, abyśmy same sobie z tym poradziły. Nie zdają sobie sprawy, iż talibowie, Islamska Republika, Al-Kaida i ISIS dążą do zniszczenia i stłumienia demokracji na całym świecie. Skrajna lewica, sympatyzując z islamistami, Hamasem i Hezbollahem oraz nosząc hidżab w imię różnorodności i szacunku dla kultury innych, nie zdaje sobie sprawy, iż ci sami talibowie, ISIS i Islamska Republika próbują szerzyć swoją ideologię na całym świecie. W końcu przyjdą po nich również na terenie Zachodu.

Moje przesłanie jest bardzo jasne. jeżeli chodzi o prawa kobiet i walkę o równouprawnienie, odrzućcie swoje własne polityczne agendy. Postawcie kobiety na pierwszym miejscu. Tylko w ten sposób możecie nazywać się prawdziwymi feministkami. W przeciwnym razie dosłownie dajecie talibom i Islamskiej Republice możliwość zabijania kolejnych kobiet na Bliskim Wschodzie. Dajecie talibom, Al-Kaidzie, ISIS i islamskim terrorystom możliwość szerzenia swojej ideologii na całym świecie oraz atakowania waszych własnych córek na waszej własnej ziemi w krajach Zachodu.


Niniejszy podcast został wyprodukowany przez Europejskie Forum Liberalne we współpracy z Movimento Liberal Social i Fundacją Liberté!, przy wsparciu finansowym Parlamentu Europejskiego. Ani Parlament Europejski, ani Europejskie Forum Liberalne nie ponoszą odpowiedzialności za treść ani za jakiekolwiek wykorzystanie niniejszego podcastu.


Podcast jest dostępny także na platformach SoundCloud, Apple Podcast, Stitcher i Spotify


Z języka angielskiego przełożyła dr Olga Łabendowicz


Czytaj po angielsku na 4liberty.eu

Читать всю статью