Walczymy o Szkoły Przyjazne Rodzinie!

czir.org 2 часы назад

Szanowni Państwo,

Jeśli zastanawiają się Państwo, czy szkoła może jeszcze – w dzisiejszym oszołomionym lewicową rewolucją kulturową świecie – zejść z „tęczowych” torów i wrócić do zdrowego rozsądku, to odpowiem: tak, może.

Proszę popatrzeć na przykład Włoch.

W tym kraju od dłuższego czasu trwa taki edukacyjny powrót do normalności. Włoski parlament przyjął niedawno reformę, która całkowicie zakazuje edukacji seksualnej i emocjonalnej w przedszkolach oraz szkołach podstawowych, w szkołach średnich zaś wprowadza wymóg uzyskania świadomej (czyli popartej uprzednim przeczytaniem programu) zgody rodziców na takie zajęcia.

Cel jest jasny: zapobieganie wchodzeniu do szkół aktywistów i narzucaniu dzieciom ideologicznej indoktrynacji.

Włosi mówią wprost – wychowanie to domena rodziców, a szkoła ma pełnić rolę pomocniczą w tym procesie i być sojusznikiem rodziny. Dzieciństwo to nie czas na sianie w głowach dzieci zamętu co do własnej płci, tożsamości czy budowania relacji.

I oczywiście takie odważne decyzje włoskich władz spotykają się z krytyką zarówno opozycyjnych, postępowych polityków, jak i organizacji LGBT. Padają dobrze nam znane słowa: iż to „ciemnogród” i „powrót do średniowiecza”.

Ale tamtejszy rząd nie ulega presji „tęczowych” lobbystów ani nie przejmuje się inwektywami.

Czy takiej odwagi w walce o dobro dzieci doczekamy się i w Polsce?

Na razie, przynajmniej ze strony ministerstwa edukacji i większości rządzącej, nie ma na to co liczyć.

Ale ta odwaga wciąż jest w nas – w rodzicach, nauczycielach, dyrektorach, którzy od wielu miesięcy na różne sposoby walczą o bezpieczeństwo swoich dzieci w szkołach. O to, by nie były narażane na ideologiczną manipulację i by nie stały się łatwym łupem aktywistów.

Dlatego proszę Państwa, byśmy wspólnie pomogli im w tej walce!

Wspomniałem o odważnych decyzjach włoskich władz i muszę uczciwie przyznać, iż w pewnym sensie i naszej minister edukacji odwagi i rozmachu w działaniu nie brakuje.

Szkoda tylko, iż z takim rozmachem walczy o realizację postulatów lobbystów, a nie o dobro dzieci.

Niejednokrotnie w ostatnich miesiącach pisałem Państwu o tym, co w tej chwili dzieje się w polskich szkołach. O tym, jak wygląda szkolna codzienność pod rządami minister Nowackiej, mówią nam nauczyciele i rodzice.

To oni najlepiej widzą, iż próby przeprowadzenia szybkich reform pod dyktando międzynarodowych organizacji skończyły się wielkim chaosem. Że zmiany, wprowadzane bez konsultacji społecznych, bez wysłuchania ekspertów i praktyków, pozbawione są podstaw naukowych, za to silnie motywowane ideologicznie. A zamiast rzetelnych i uczciwych analiz skutków takich działań dostajemy od ministerstwa raporty, które znikają z rządowych stron, gdy do mediów wyciekają ich niekorzystne dla rządu fragmenty, ale nikt nie chce przyznać się do porażki i wycofać z błędnych decyzji.

Ale te alarmujące przemiany dostrzegają też eksperci.

W miniony weekend w Warszawie odbyło się Ogólnopolskie Forum Oświatowe „W trosce o przyszłość polskiej szkoły”, zorganizowane przez Koalicję na Rzecz Ocalenia Polskiej Szkoły i NSZZ „Solidarność”. W wydarzeniu wzięli udział liczni eksperci z dziedzin takich jak pedagogika, prawo, psychologia, filozofia czy historia, a także nauczyciele i przedstawiciele organizacji społecznych.

To, co wybrzmiało podczas tego spotkania, to jasne wskazanie źródła i celu obecnych przemian w edukacji.

Eksperci nie mają bowiem wątpliwości: to, co obserwujemy, to realizacja założeń „transformacji edukacji”, w efekcie której kształcenie ma ustąpić miejsca nowemu celowi – stworzeniu społeczeństwa inkluzywnego.

Odpowiednie wytyczne zostały sformułowane przez Sekretarza Generalnego ONZ na Szczycie Transformacji Edukacji w Nowym Jorku w 2022 r. Zgodnie z jego słowami edukacja ma wyjść poza „przestarzały zestaw umiejętności uczniów” i skierować się ku „całościowemu rozwojowi uczących się przez całe życie, aby przygotować wszystkich do promowania praw człowieka, sprawiedliwości społecznej, solidarności i szacunku dla różnorodności”.

Szkoła nie ma już być miejscem zdobywania wiedzy, ale narzędziem inżynierii społecznej.

Temu służą wszelkie ruchy ministerstwa edukacji: cięcia w podstawach programowych i kanonie lektur, wyrzucanie z podręczników treści dotyczących rodzimej kultury i historii, likwidacja prac domowych, próba usunięcia ze szkół lekcji religii czy wprowadzanie nowych przedmiotów, w których przemycane są skrajnie ideologiczne treści związane z płciowością, seksualnością, ale też klimatem czy polityką.

Te dokonywane bez ładu zmiany służą jednemu celowi: destrukcji szkoły jako miejsca kształcenia i przemienienia jej w kuźnię nowego człowieka – wynarodowionego i pozbawionego podstaw wiedzy o własnej historii czy kulturze obywatela globalnej wioski, niepewnego choćby własnej tożsamości czy płci, dla którego nadrzędną wartością będzie bożek tolerancji.

A gdzie w tym wszystkim dobro dziecka? Gdzie poszanowanie prawa rodziców do wychowania zgodnie z własną hierarchią wartości? Gdzie prawo nauczycieli do pracy w zgodzie z własnym sumieniem? Tego dowiemy się pewnie wkrótce, jeżeli polska szkoła wciąż będzie wpychana w tryby „postępu”.

Niejednokrotnie przy różnych okazjach wspominałem Państwu, jak wygląda to na zachodzie Europy, gdzie agenda „Transformacji edukacji” jest realizowana nieco szybciej.

Znane są przypadki karania więzieniem rodziców, którzy odmawiają posyłania swoich pociech na zajęcia z permisywnej edukacji seksualnej. Postawieni pod ścianą mają tylko dwa wyjścia: stracić dziecko na rzecz ideologów LGBT lub… stracić je dosłownie.

Nie pozwólmy, by tak wyglądała także nasza szkolna rzeczywistość!

To oczywiste, iż w obecnej sytuacji nie możemy liczyć na ministerstwo edukacji.

Minister Barbara Nowacka już zapowiedziała, iż mimo weta Prezydenta Karola Nawrockiego dla nowelizacji prawa oświatowego, która miała umożliwić etapowe wprowadzanie szkodliwej reformy programowej „Kompas Jutra”, zmiany w szkołach i tak zostaną wprowadzone.

Jak zwykle w przypadku tego rządu, choćby bocznymi drzwiami, choćby trzeba było docisnąć kolanem! – swoje plany i tak zrealizują. jeżeli nie ustawą, to tradycyjnie: rozporządzeniem!

Dlatego tym bardziej my, rodzice, nauczyciele i wszyscy świadomi tego, jakie w rzeczywistości cele przyświecają MEN, musimy działać własnymi siłami, pod prąd destrukcyjnym zapędom lewicowego kierownictwa resortu.

Robimy to od miesięcy – jeździmy na spotkania i prelekcje do szkół w całej Polsce, wspomagamy placówki merytorycznie, organizacyjnie, a jeżeli trzeba, to także prawnie.

Ale wobec tak zuchwałych zapowiedzi minister Nowackiej musimy działać jeszcze intensywniej i skuteczniej.

Dlatego potrzebujemy Państwa pomocy!

Pierwszym polem naszych działań w tej kwestii będą oczywiście spotkania z rodzicami i nauczycielami w placówkach w całym kraju. Nie mam wątpliwości, iż te wyjazdy to jeden z najefektywniejszych sposobów walki o dobro dzieci i prawa rodziców.

To nie tylko sposób na informowanie o zagrożeniach i problemach, z jakimi mierzy się dziś polska szkoła. To także – a może przede wszystkim – możliwość osobistego kontaktu i udzielenia wsparcia, wskazania skutecznych narzędzi w walce o dobro ucznia.

Bardzo konkretne wsparcie dla rodziców i nauczycieli stanowią przygotowywane we współpracy z Instytutem Ordo Iuris i rozpowszechniane przez nas na spotkaniach poradniki i opracowania. Są to materiały, które mogą posłużyć zarówno nauczycielom, jak i rodzicom, dotyczące ich praw i tego, jak chronić szkoły przed najbardziej niekorzystnymi aspektami reformy edukacji. Dzięki profesjonalnym publikacjom nasi partnerzy mogą skuteczniej przeciwstawiać się szkodliwym procesom narzucanym przez ministerstwo.

Z drugiej strony staramy się także docierać do samych uczniów. To ogromne pole do działania! Przeciwstawienie się ideologicznej presji wywieranej na szkoły nie jest łatwe ani dla nauczycieli, ani dla dyrektorów. Ale to od nich zależy, czy nasze dzieci dowiedzą się o roli małżeństwa i rodziny, o tym, jak budować dobre nawyki i kształtować swój charakter albo jak nie wpaść w sidła manipulacji.

Aby wspomóc szkoły w tworzeniu przestrzeni prawdziwie bezpiecznej dla harmonijnego i zdrowego rozwoju poznawczego, społecznego i emocjonalnego uczniów, prowadzimy program Szkoła Przyjazna Rodzinie.

O tej inicjatywie wspominałem już Państwu wielokrotnie. W ramach programu Szkoła Przyjazna Rodzinie wspieramy placówki edukacyjne we wdrażaniu działań na rzecz małżeństwa, rodziny i obrony godności życia – w zeszłym roku szkolnym rozesłaliśmy do przedszkoli i szkół uczestniczących w programie ponad 40 scenariuszy zajęć dla dzieci i młodzieży.

Poprzez interaktywną mapę na stronie programu (link w PS) pomagamy także rodzicom, którzy dla swoich pociech szukają szkoły, w której zyskają wsparcie w wychowaniu dzieci w duchu wartości.

W następnym semestrze chcemy jednak wyjść do szkół z nową ofertą ciekawych spotkań i kolejnych materiałów dydaktycznych.

Proponujemy placówkom organizację prelekcji o zagrożeniach związanych m.in. z nowoczesnymi technologiami czy pornografią, ale także spotkań z ciekawymi ludźmi, np. prawnikami czy dziennikarzami lub pokazów filmów. Karty pracy przygotowane przez naszych ekspertów regularnie trafiają do placówek zrzeszonych w programie.

Wszystkie te działania to oferta realnej i merytorycznej pomocy dla pedagogów, rodziców i uczniów!

To szansa na przeciwstawienie się destrukcyjnym reformom i próbom skrajnej ideologizacji szkoły, podejmowanym przez resort edukacji!

Jest jednak jeden niezwykle istotny element, na który chciałbym zwrócić Państwa uwagę.

Te spotkania muszą być dla szkół bezpłatne. W przeciwnym wypadku placówki, choćby mimo chęci, nie będą miały możliwości, aby zapraszać naszych ekspertów.

Dlatego to my – jeżeli chcemy, aby do młodych dotarły dobre treści – musimy pokryć wszelkie koszty: opłaty logistyczne (paliwo, a czasem i hotel), opłaty za materiały, które przywozimy ze sobą oraz wynagrodzenie dla prelegenta. W programie Szkół Przyjaznych Rodzinie uczestniczą także eksperci zewnętrzni, którzy nie są członkami zespołu Centrum Życia i Rodziny – im musimy wynagrodzić za poświęcony czas.

Zależy nam, aby docierać wszędzie tam, gdzie zgłaszane są takie potrzeby. Każde takie spotkanie to okazja do rozmowy i wymiany doświadczeń z ludźmi, którzy na co dzień walczą o polską szkołę i dobro uczniów.

Myślę, iż jest to jasne, iż to, do ilu placówek będziemy mogli dotrzeć, zależy wyłącznie od Państwa bezpośredniej pomocy.

Ponadto koszt obsługi administracyjnej Szkół Przyjaznych Rodzinie to około 5000 zł miesięcznie. Pozwala to pokryć pensję dla osoby koordynującej program, będącej w stałym kontakcie ze szkołami, odpowiadającej za treści na stronie i w mediach społecznościowych, a także wynagrodzenie dla osób, które przygotowują scenariusze zajęć.

Wspieram program Szkoła Przyjazna Rodzinie!

Przed uczniami i nauczycielami chwila odpoczynku wśród całorocznej pracy. Zakończył się pierwszy semestr nauki i w części województw rozpoczęły się już ferie zimowe.

Wiem jednak, iż po tej przerwie musimy z jeszcze większym impetem wejść w nowe półrocze.

Obserwując uważnie ruchy ministerstwa edukacji, nie mamy wątpliwości, iż wojna o rząd dusz w polskich szkołach nie tylko trwa, ale przybiera na sile.

W nadchodzących miesiącach możemy spodziewać się kolejnych zmian związanych z edukacją zdrowotną i próbą narzucenia tego przedmiotu jako obowiązkowego mimo sprzeciwu rodziców, a także z zapowiedzianymi przez panią minister próbami obejścia prezydenckiego weta chroniącego szkoły przed ideologicznymi lobbystami.

Nie mam wątpliwości, iż w czasie, gdy doświadczamy nasilonego ataku na szkołę, musimy tym bardziej stawać w kontrze do działań resortu.

Sprzeciw wobec wprowadzania progresywnych trendów ideologicznych do szkół trwa już od miesięcy, ale nie możemy odpuścić w tak trudnym momencie!

Czy te wysiłki mają sens? Proszę przypomnieć sobie to, co pisałem na początku tego listu: są kraje, które potrafią skutecznie postawić tamę niebezpiecznym ideologiom. Ludzie, którzy mają dość odwagi, by chronić dzieci choćby mimo nacisków i szantażu emocjonalnego.

Nawet jeżeli patrząc na nasze podwórko, widzimy, iż decydenci pchają nas coraz głębiej w „tęczową” głuszę, to przecież i my mamy tę odwagę i siły do działania.

Musimy je mieć – dla dzieci.

To od nas, rodziców, dziadków, nauczycieli zależy, czy szkoła stanie się miejscem bezpiecznego rozwoju i dorastania do bycia młodym człowiekiem o silnym charakterze i ukształtowanym sumieniu, czy przejdzie transformację w miejsce służące już tylko modelowaniu „nowego człowieka” – pozbawionego korzeni, ale skutecznie zaprogramowanego do życia w nowym, wspaniałym, inkluzywnym świecie.

Dlatego tak liczę na Państwa pomoc.

Serdecznie pozdrawiam

Читать всю статью