
Ona: (wzdychając) Rozumiem, iż na Ukrainie jest wojna i powinniśmy pomagać, ale... ja przecież nie dostaję nic. Muszę ciężko pracować na każdy grosz, a te Ukrainki przyjeżdżają i od razu wszystko dostają na tacy.
On: (spokojnie) Zaraz. One uciekły przed gwałtem, śmiercią, często z dziećmi pod pachą i jedną walizką w ręku. Naszym chrześcijańskim obowiązkiem była pomoc w urządzeniu się – dach nad głową, bezpieczeństwo. Teraz mają takie same prawa jak ty, nic więcej.
Ona: (zaciskając usta) Nieprawda. Dalej dostają pomoc.
On: Od kogo? Podaj mi konkretne źródło.
Ona: Nie wiem... od opieki społecznej? Przecież to widać.
On: Po tym pierwszym pakiecie wsparcia mają dokładnie takie same prawa jak Polacy. Dostęp do lekarza, szkoły, świadczeń rodzinnych. Ale pracują na to. Czy zadałaś sobie trud, żeby sprawdzić, czy my do nich dopłacamy, czy oni do nas?
Ona: A po co mam sprawdzać? Przecież to wiadomo, iż my. Każdy to wie.
Dołożyli do zdrowia Polaków prawie 7 miliardów.
Ona: (patrzy nieobecnym wzrokiem, jakby słowa odbijały się od szyby) Może... ale mogłyby być wdzięczniejsze. Dopóki nie miały stałej pracy, były grzeczniejsze. Teraz to się po prostu panoszą.
On: Co to znaczy "panoszą"?
Ona: Są opryskliwe. Nie szanują nas.
On: Pracujesz z nimi, a nie się przyjaźnisz. Ja od trzech lat w szpitalu jako pacjent widzę salowe z Ukrainy. To są niezwykle miłe i pracowite kobiety. Skąd ten jad?
Ona: Może salowe... U nas w miasteczku większość tylko świeci tyłkiem za pieniądze. Wcześniej tyle prostytutek nie było.
On: Prawo popytu i podaży. Skoro są prostytutki, to znaczy, iż są klienci. One nie gwałcą mężczyzn. Może warto pomyśleć o etyce i wierności naszych facetów? Dla niektórych seks jest jak alkohol – zawsze znajdą sposób, by się napić.
Ona: Mam ci powiedzieć, ile małżeństw sakramentalnych one rozbiły?
On: Powiedz
Ona: (z oburzeniem) Nie bądź bezczelny! I ja, jako matka, nigdy nie pozwolę, żeby nasi chłopcy jechali ginąć za Ukrainę!
On: A skąd ty w ogóle wzięłaś pomysł, iż nasi chłopcy tam jadą?
Ona: (z triumfem w głosie) Przecież już jeżdżą i giną! Polacy, Anglicy, choćby Australijczycy. W internecie o tym pisali, zdjęcia pokazywali.
Jeśli mowa o wysłaniu jakichkolwiek żołnierzy, to tylko jako siły rozjemcze, by pilnować zawieszenia broni, gdyby Rosja i Ukraina się dogadały. Nikt nie wyśle wojsk NATO do walki, bo to oznacza koniec świata, wojnę nuklearną.
Ona: (kręci głową, wracając do modlitewnika) I tak swoje wiem. W internecie pisali prawdę...
PS Ta rozmowa - bardziej obudowana w fakty - się odbyła... Smutno mi.











