Sejm RP przyjął w piątek ustawę „o statusie osoby najbliższej”, która w rzeczywistości dokonałaby instytucjonalizacji związków homoseksualnych, przyznając im większość przywilejów małżeńskich i otwierając drogę do adopcji dzieci w przyszłości. Za projektem zagłosowało 230 posłów reprezentujących KO, Lewicę, Centrum, Polskę 2050, Razem oraz większość PSL, a przeciw zagłosowało 200 posłów PiS, Konfederacji, Korony, części koła Demokracja Bezpośrednia, oraz mniejszość PSL.
Ustawa o „homozwiązkach” została przyjęta przez Sejm. Za projektem zagłosowali posłowie Koalicji Obywatelskiej, Lewicy, Polski 2050 oraz większości PSL, natomiast przeciw opowiedziała się opozycja oraz część ludowców.
Krytycy projektu zarzucają obozowi Donalda Tuska, iż zamiast koncentrować się na problemach gospodarczych, bezpieczeństwie państwa czy sytuacji służby zdrowia, poświęca znaczną część energii politycznej na realizację postulatów ideologicznych skrajnej lewicy. W ich ocenie ustawa stanowi próbę wprowadzenia instytucji bardzo zbliżonej do związków partnerskich pod inną nazwą, mimo iż kwestia ta od lat budzi silne emocje społeczne.
Szczególne kontrowersje budzi sposób procedowania projektu. Przeciwnicy ustawy wskazują, iż rząd najpierw promował projekt jako ustawę o związkach partnerskich, a następnie zaczął przedstawiać go jako regulację dotyczącą „statusu osoby najbliższej”. Według części prawników i organizacji społecznych była to przede wszystkim zmiana nazewnictwa, a nie rzeczywista modyfikacja założeń projektu. Celem było zatem uśpienie i w konsekwencji oszukanie społeczeństwa polskiego, metodą faktów dokonanych.
Kolejnym argumentem podnoszonym przez przeciwników jest przekonanie, iż projekt osłabia konstytucyjnie chroniony status małżeństwa jako związku kobiety i mężczyzny. Na takie ryzyko zwracali uwagę m.in. przedstawiciele Instytutu Ordo Iuris, którzy od początku krytykowali proponowane rozwiązania i apelowali o ich odrzucenie.
W praktyce politycznej, działania koalicji rządzącej mogą okazać się nieskuteczne. Prezydent Karol Nawrocki już wcześniej deklarował, iż nie podpisze ustawy, która będzie podważać szczególny status małżeństwa jako związku kobiety i mężczyzny, zapisany w Konstytucji RP. Po uchwaleniu projektu ponownie zapowiedział skorzystanie z prawa weta.
Powstaje więc pytanie, czy forsowanie ustawy, która najprawdopodobniej zostanie zawetowana przez prezydenta, nie jest przede wszystkim elementem politycznej gry i próbą mobilizacji własnego elektoratu, na zasadzie „widzicie jak dużo robimy, tylko Nawrocki nam nie pozwala”. Dla wielu wyborców może to być jednak dowód, iż obecna władza bardziej skupia się na sporach ideologicznych niż na rozwiązywaniu codziennych problemów Polaków.
NASZ KOMENTARZ: Koalicja Donalda Tuska po raz kolejny pokazuje, iż jej prawdziwym priorytetem nie jest dobro państwa, ale realizacja ideologicznego programu oderwanego od problemów zwykłych Polaków. W czasie gdy kraj walczy z kryzysem demograficznym, rosnącymi kosztami życia i niepewną sytuacją międzynarodową, rządzący poświęcają polityczny kapitał na podważanie tradycyjnego modelu rodziny, który przez pokolenia stanowił fundament polskiego społeczeństwa.
Próba wprowadzenia rozwiązań stanowiących alternatywę dla tradycyjnego małżeństwa jest kolejnym etapem rewolucji komunistycznej importowanej z Zachodu i forsowanej mimo wyraźnego sprzeciwu milionów Polaków.
Polecamy również: Polska ambasada w Kijowie kapituluje wobec kultu UPA











