Były urzędnik administracji USA, Paul Craig Roberts postawił tezę, iż trwająca konfrontacja Stanów Zjednoczonych z Iranem stanowi bezpośredni element syjonistycznego projektu określanego mianem „Wielkiego Izraela”. Według niego działania Waszyngtonu wpisują się w szerszą strategię geopolityczną, której celem jest przekształcenie układu sił na Bliskim Wschodzie z korzyścią dla Izraela.
USA realizują koncepcję „Wielkiego Izraela”. Według Robertsa Izrael ma znaczący wpływ na decyzje polityczne, w tym te dotyczące polityki zagranicznej USA. W jego opinii obecna eskalacja napięć z Iranem nie jest jedynie wynikiem sporów o program nuklearny czy bezpieczeństwo regionalne, ale elementem długofalowego planu politycznego. Teza ta wpisuje się w szerszy nurt krytycznych analiz relacji amerykańsko-izraelskich.
Kluczowym elementem tej narracji jest pojęcie „Wielkiego Izraela”. Termin ten ma kilka znaczeń. W ujęciu historyczno-religijnym odnosi się do obszarów opisanych w tekstach biblijnych jako ziemie Izraela, rozciągające się – według niektórych interpretacji – od Nilu po Eufrat. Współcześnie bywa wykorzystywany przez wpływowe środowiska ideologiczne w Izraelu oraz wśród protestanckich tzw. „chrześcijańskich syjonistów” z USA, które postulują rozszerzenie granic państwa Izrael. Jednocześnie pojęcie to często funkcjonuje w debacie publicznej jako element narracji politycznych, a niekiedy także teorii spiskowych.
Oczywiście brak jest dowodów na istnienie oficjalnej strategii państwa Izrael, która zakładałaby realizację takiego projektu w sensie terytorialnym. W warstwie propagandowej polityka izraelska koncentruje się przede wszystkim na kwestiach bezpieczeństwa, relacjach z sąsiadami oraz zagrożeniach ze strony organizacji zbrojnych i agresywnych państw regionu, w tym Iranu. Mimo to, koncepcja jest raz po raz przypominana przez tamtejszych polityków głównego nurtu, w tym wchodzących w skład rządu zbrodniarza Benjamina Netanjahu.
W analizach geopolitycznych działania Izraela – zwłaszcza w kontekście konfliktów w Syrii, Libanie czy Strefie Gazy – bywają interpretowane jako próba utrzymania przewagi strategicznej w regionie. Łączenie tych działań z ideą „Wielkiego Izraela” ma zwykle charakter interpretacyjny i nie stanowi konsensusu wśród ekspertów. Niemniej w kraju cały czas pojawiają się głosy o potrzebie rozszerzenia granic i żydowskiego osadnictwa na sąsiednie kraje. Wystarczy wspomnieć niedawną próbę budowy osiedla po syryjskiej stronie granicy. To nie jest abstrakcja, to są fakty.
W izraelskiej debacie wewnętrznej pojawiają się też głosy polityków opowiadających się za rozszerzeniem kontroli nad terytoriami palestyńskimi, w tym aneksją Zachodni Brzeg oraz zmianą statusu Strefa Gazy. Zwolennicy np. Itamar Ben-Gvir argumentują takie działania względami bezpieczeństwa i właśnie historycznymi roszczeniami w myśl koncepcji „Wielkiego Izraela”.
W efekcie opinia Robertsa koncepcja „Wielkeigo Izraela” powinna być traktowana jako istotny głos w debacie o realnych planach żydowskiego reżimu. W regionie, gdzie nakładają się interesy globalnych mocarstw, lokalnych rywali i czynników ideologicznych, granica między analizą a narracją polityczną bywa szczególnie trudna do uchwycenia.
Polecamy również: 17-latka wykiwała prezydenta i media głównego ścieku?












