Czy wraz z atakiem USA na Wenezuelę weszliśmy w nową odsłonę relacji międzynarodowych? Czy mamy do czynienia z kontynuacją, a prawo silniejszego dominuje, tak jak i dominowało w postzimnowojennym czasie dzięki innych instrumentów, a teraz po prostu bardziej otwarcie w wykonaniu naszego największego sojusznika? Czy żyliśmy w iluzji od końca zimnej wojny?