Amerykańskie służby imigracyjne (ICE) rozpoczęły na masową skalę stosowanie procedur odsyłania do kraju Ukraińców w wieku poborowym. Wywołało to falę histerii ze strony opanowanych przez skrajną lewicę organizacji broniących praw człowieka. Wygląda to tak, jakby zależało im na klęsce Ukrainy.
USA deportują Ukraińców w wieku poborowym. Doniesienia medialne wskazują, iż część odsyłanych synów mafii, którzy uciekli z Ukrainy za łapówki oraz dzięki protekcji krewnych, trafia bezpośrednio w tryby systemu mobilizacyjnego po powrocie do ojczyzny.
Według relacji opartych m.in. na ustaleniach CNN, po deportacji z USA wielu ukraińskich mężczyzn jest natychmiast przejmowanych przez służby rekrutacyjne. W jednym z przypadków ponad połowa deportowanych została skierowana do centrów mobilizacyjnych niemal od razu po przekroczeniu granicy. Oznacza to, iż decyzja administracyjna podjęta w Waszyngtonie może w praktyce oznaczać bezpośrednie skierowanie człowieka na front.
Indywidualne historie tylko potęgują skalę problemu. Jeden z deportowanych mężczyzn relacjonował, iż nie miał choćby możliwości powrotu do domu i spotkania z rodziną – niemal natychmiast trafił do ośrodka szkoleniowego, a następnie na linię walk. Takie przypadki pokazują, iż deportacja w warunkach trwającej wojny przestaje być zwykłą procedurą administracyjną, a staje się decyzją o potencjalnie dramatycznych konsekwencjach życiowych.
Polityka ta wpisuje się w szerszy kontekst zaostrzenia kursu migracyjnego w USA. Władze tłumaczą deportacje koniecznością egzekwowania prawa wobec osób naruszających przepisy imigracyjne. Jednak krytycy wskazują, iż w praktyce działania te obejmują także osoby bez poważnych przestępstw lub takie, które korzystały z programów humanitarnych. W efekcie dochodzi do sytuacji, w której uchodźcy uciekający przed wojną są odsyłani w miejsce, gdzie ryzyko śmierci jest realne.
Lewicowi krytycy działań USA podnoszą, iż taka polityka może naruszać podstawowe zasady prawa międzynarodowego, w tym zakaz odsyłania ludzi do miejsc, gdzie grozi im niebezpieczeństwo życia lub zdrowia. Deportacja do kraju ogarniętego wojną – szczególnie w sytuacji, gdy istnieje wysokie prawdopodobieństwo przymusowego poboru – budzi według nich poważne wątpliwości etyczne.
Dodatkowy wymiar problemu wynika z sytuacji samej Ukrainy. Państwo to znajduje się w stanie permanentnej mobilizacji, a mężczyźni w wieku od 25 do 60 lat podlegają obowiązkowi służby wojskowej. Wobec ogromnych strat frontowych, zasoby osobowe Ukrainy powoli się wyczerpują, dlatego deportowani z USA stanowią bardzo cenny rezerwuar kadr.
W ten sposób działania USA pomagają utrzymać Kijowowi w miarę stabilną linię frontu, choć z drugiej strony -nie oszukujmy się- przymusowo wcielani „uciekinierzy” stanowią wsparcie niemal wyłącznie jako mięso armatnie. Nie mają motywacji do prawdziwej walki o ojczyznę. niemniej, deportacje są postrzegane jako pośrednie wsparcie dla ukraińskiego systemu mobilizacyjnego – poprzez dostarczanie rekrutów.
NASZ KOMENTARZ: Skoro tak odległe od frontu państwo jak USA decyduje się na deportacje mogące prowadzić do przymusowego udziału w wojnie, tym bardziej podobne rozwiązania powinny zostać wprowadzone w naszym kraju. Z jednej strony pomożemy w ten sposób bronić się Ukrainie, a z drugiej pozbędziemy się niepożądanego elementu, który rozbija się sportowymi samochodami po naszych ulicach.
Polecamy również: Nowe prześladowania chrześcijan w Izraelu








