Szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen zapowiedziała utworzenie Europejskiej Rady Bezpieczeństwa, która miałaby działać na podobnych zasadach jak artykuł 4. NATO. Ma to być odpowiedź m.in. na narastające zagrożenia hybrydowe ze strony Rosji. Eksperci podkreślają, iż nowy mechanizm nie może podważać roli Sojuszu i powinien działać z nim w pełnej koordynacji.
– Europejska Rada Bezpieczeństwa nie będzie szkodliwym rozwiązaniem, o ile w jakiś sposób nie będzie podważać roli NATO. jeżeli zestawimy wypowiedź szefowej Komisji z późniejszą wypowiedzią szefa największej partii w Parlamencie Europejskim, Manfreda Webera, który dużo mówił o takiej europeizacji bezpieczeństwa, to tu niestety zaczynają się pewne niebezpieczne trendy – mówi w rozmowie z agencją Newseria Tomasz Szatkowski, były stały przedstawiciel Polski przy NATO.
Propozycja utworzenia Europejskiej Rady Bezpieczeństwa padła z ust szefowej Komisji Europejskiej Ursuli von der Leyen podczas orędzia o stanie Unii, które wygłosiła 16 września br. Podkreśliła w nim, iż Europa potrzebuje m.in. własnych zasad reagowania na zagrożenia hybrydowe. Zapowiedziała mechanizm na wzór artykułu 4 NATO, czyli protokół bezpieczeństwa w sytuacjach kryzysowych. Po jego uruchomieniu przez jedno państwo członkowskie zwoływane byłoby spotkanie przedstawicieli wszystkich pozostałych.
– Europoseł Weber mówił m.in. o budowie europejskiego systemu dowodzenia, o odnarodowieniu sił zbrojnych, co ma być swego rodzaju próbą uniknięcia tego, aby wyszły one spod kontroli demokratycznie wybranych sił. jeżeli to zestawimy ze sobą, to jest rzeczywiście niebezpieczny trend, który może prowadzić do tego, iż nie tylko państwa narodowe stracą kontrolę nad swoimi siłami zbrojnymi, ale także NATO zostanie podminowane i zamiast tego będziemy mieli system, który nie jest dobrą alternatywą – uważa Tomasz Szatkowski.
Andrius Kubilius, komisarz UE ds. obrony i przestrzeni kosmicznej, podkreślił, iż Europa potrzebuje nowej architektury obronnej, aby dostosować unijne instytucje do nowej rzeczywistości bezpieczeństwa i „NATO 3.0”. W kwestii umiejętności efektywnego podejmowania decyzji wskazał na potrzebę stworzenia Europejskiej Rady Bezpieczeństwa typu „E5+”.
– Nie da się stworzyć komplementarności, w której taka europejska rada będzie decydowała w sprawie, do której NATO nie będzie chciało w jakiś sposób przyłożyć ręki, ponieważ działania mają swoje konsekwencje. jeżeli założymy, iż to jest alternatywne NATO, komplementarne zobowiązania sojusznicze, to wciągnięte do tego zostaną państwa, które są członkami Sojuszu. Nie można tworzyć mechanizmów alternatywnych, które są np. poza nim i de facto spowodują wciągnięcie go do działań, więc tu jest potencjalne ryzyko – tłumaczy były stały przedstawiciel Polski przy NATO.
Zdaniem komisarza UE ds. obrony Europejska Rada Bezpieczeństwa mogłaby pełnić funkcję organu kierowniczego Europejskiej Unii Obrony, który mógłby współpracować z szerszym Zgromadzeniem Ogólnym wszystkich członków EUO. Zaznaczył, iż więcej jasności przyniesie Europejska Strategia Bezpieczeństwa, prawdopodobnie pod koniec października.
– Unia Europejska może robić więcej w obszarze bezpieczeństwa, które nie jest stricte militarne. NATO ma tutaj potencjalne instrumenty czy procesy. jeżeli to będzie skoordynowane i zsynchronizowane z Sojuszem Północnoatlantyckim, to potencjalne szkody nie będą duże. Ale jeżeli dojdzie do sytuacji wojennej, dużego kryzysu, uważam, iż pewne cele, także dla systemu pozamilitarnego, powinny być stawiane przez Kwaterę Główną NATO, przez dowództwo sojusznicze w Mons, a nie przez jakąś inną instytucję – podkreśla Tomasz Szatkowski.












