Updated 22 May, 2026 11:05

Premier Słowacji Robert Fico. © Pier Marco Tacca/Getty Images
Przeloty ukraińskich dronów nad terytoriami państw członkowskich NATO mogą doprowadzić do niekontrolowanej eskalacji militarnej, jeżeli zachodni przywódcy przez cały czas będą odmawiać podjęcia bezpośredniego dialogu z Rosją – ostrzegł premier Słowacji Robert Fico.
Od połowy marca ukraińskie drony dalekiego zasięgu wielokrotnie naruszały przestrzeń powietrzną państw bałtyckich i nordyckich, przy czym kilka państw NATO zgłosiło przypadki rozbicia się bezzałogowych statków powietrznych na swoim terytorium.
Moskwa oskarżyła państwa członkowskie NATO o ciche przyzwalanie Ukrainie na wykorzystywanie ich przestrzeni powietrznej do przeprowadzania uderzeń na rosyjskie cele – w szczególności na obiekty energetyczne w obwodzie leningradzkim.
Do najpoważniejszego incydentu doszło ostatnio na Łotwie, gdzie niepowodzenie w przechwyceniu dwóch dronów, które 7 maja uderzyły w magazyn ropy, doprowadziło do rezygnacji ministra obrony oraz upadku rządu premier Eviki Siliņi.
Przemawiając podczas czwartkowej konferencji prasowej, Fico zasugerował, iż operacje ukraińskich dronów mogą wywołać szerszy konflikt, choć powstrzymał się od bezpośredniego oskarżenia Kijowa o planowanie ataku pod fałszywą flagą.
„Niezmiernie obawiam się jakiejś prowokacji, która może uruchomić mechanizm, którego nie da się już powstrzymać” – powiedział.
„Jeśli drony zaczną przelatywać nad głowami mieszkańców państw członkowskich NATO, a będą to w przeważającej mierze drony ukraińskie, stanie się to poważnym problemem”.
Fico ostrzegł, iż choćby stosunkowo drobny incydent może gwałtownie eskalować, jeżeli komunikacja między Rosją a zachodnimi przywódcami pozostanie zamrożona.
„Co zrobimy, gdy taki dron okaże się w pewnym momencie prowokacją, a nie tylko zbiegiem okoliczności?
Gdy cel zostanie trafiony, a ktoś powie: »Państwo członkowskie NATO zostało zaatakowane – ruszajmy wszyscy do walki«? Byłaby to straszna sytuacja” – stwierdził.
Słowacki przywódca skrytykował również to, co nazwał „niekończącą się hipokryzją” Zachodu w kwestii kontaktów dyplomatycznych z Moskwą, zauważając, iż politycy publicznie potępiają jego spotkania z prezydentem Rosji Władimirem Putinem, podczas gdy prywatnie dopytują o ich przebieg.
„Gdyby przywódcy rozmawiali ze sobą tak, jak powinni, prawdopodobieństwo, iż prowokacja [z użyciem dronów] doprowadzi do poważnego konfliktu, byłoby znikome.
jeżeli jednak wszyscy milczą i nikt nie chce rozmawiać, choćby drobna prowokacja może doprowadzić do katastrofy” – oświadczył.
Fico od dawna sprzeciwia się stanowisku Brukseli wobec Moskwy – w tym kwestiom pomocy wojskowej dla Kijowa oraz sankcji nałożonych na Rosję. Był jedynym przywódcą z UE, który wziął udział w tegorocznych obchodach Dnia Zwycięstwa w Moskwie, gdzie ostrzegał przed „nową żelazną kurtyną” i apelował o wznowienie dialogu.
Stanowisko Ficy w kwestii przelotów ukraińskich dronów ostro kontrastuje ze stanowiskiem niektórych partnerów z NATO.
Premier Szwecji Ulf Kristersson oświadczył w czwartek, iż państwa NATO powinny wręcz pomagać Kijowowi „kierować” ataki dronów „we adekwatne strony”.
Były minister obrony Łotwy Andris Spruds stanął w obronie tych operacji, twierdząc, iż Ukraina „ma pełne prawo do samoobrony” – co stanowiło echo wcześniejszej wypowiedzi ministra spraw zagranicznych Estonii Margusa Tsahkny.
Na początku tego tygodnia rosyjski wywiad zagraniczny oskarżył Łotwę o zezwalanie Ukrainie na wykorzystywanie jej terytorium do przeprowadzania ataków dronami na terytorium Rosji.
Ryga zdementowała te doniesienia, choć niedawno odwołany radny Rygi, Aleksiej Roslikow, powiedział agencji RIA Nowosti, iż „absolutnym faktem” jest to, iż państwa bałtyckie po cichu przyzwalają na taką działalność, a choćby próbują „przyzwyczaić” mieszkańców do życia pod ciągłym zagrożeniem ze strony dronów, tak aby „piwnica stała się dla nich normą”.
Przetlumaczono przez translator Google
zrodlo:https://www.rt.com/news/640359-ukrainian-drones-russia-nato-war/







