Ukraiński pedofil obnażał się niedaleko przedszkola

magnapolonia.org 4 часы назад

Policja zatrzymała w Chrzanowie 64-letniego tzw. „uchodźcę wojennego” z Ukrainy. Z pozoru była to zwykła interwencja dotycząca obrzydliwego zachowania w miejscu publicznym. Zgłoszenie oburzonej mieszkanki doprowadziło jednak do znacznie poważniejszego odkrycia. Policjanci ustalili, iż obrzydliwy turaniec, który obnażał się na balkonie znajdującym się w pobliżu przedszkola, był poszukiwany na podstawie Czerwonej Noty Interpolu. Ukraińskie organy ścigania podejrzewają go o przestępstwa o charakterze seksualnym przeciwko dzieciom.

Ukraiński pedofil obnażał się niedaleko przedszkola. Do zdarzenia doszło 8 sierpnia w Chrzanowie. Policja otrzymała zgłoszenie dotyczące mężczyzny, który miał obnażać się na balkonie jednego z mieszkań. Szczególnie niepokojący był fakt, iż blok znajdował się w bezpośrednim sąsiedztwie przedszkola. Na zachowanie mężczyzny zwróciła uwagę mieszkanka, która zdecydowała się powiadomić policję. Funkcjonariusze potraktowali zgłoszenie poważnie i udali się pod wskazany adres. Ustalili mieszkanie, w którym miał przebywać mężczyzna, a następnie wylegitymowali 64-letniego pseudouchodźcę z Ukrainy.

W tym momencie sprawa przybrała zupełnie inny obrót. Podczas sprawdzania danych mężczyzny w policyjnych systemach okazało się, iż nie jest on osobą przypadkową. Figuruje jako osoba poszukiwana międzynarodowo na podstawie Czerwonej Noty Interpolu. Jak przekazała policja, mężczyzna był poszukiwany przez ukraińskie organy ścigania w związku z podejrzeniem popełnienia przestępstw o charakterze seksualnym oraz przestępstw przeciwko dzieciom. Według informacji przekazanych przez małopolską policję, w Ukrainie grozi mu za te czyny choćby kara dożywotniego pozbawienia wolności.

Czerwona Nota Interpolu jest jednym z najważniejszych mechanizmów międzynarodowej współpracy organów ścigania. Służy do przekazywania państwom członkowskim informacji o osobach poszukiwanych w związku z postępowaniami karnymi lub koniecznością odbycia kary.Nie jest ona sama w sobie międzynarodowym nakazem aresztowania. Stanowi natomiast podstawę do zlokalizowania osoby i jej zatrzymania zgodnie z prawem państwa, na którego terytorium zostanie odnaleziona. Dalsze działania zależą od procedur obowiązujących w danym kraju oraz od podstawy prawnej poszukiwań.

W przypadku zatrzymanego Ukraińca informacja o poszukiwaniach pojawiła się podczas zwykłej policyjnej interwencji. Gdyby nie reakcja mieszkanki Chrzanowa, mężczyzna mógł nie zostać w tym momencie zidentyfikowany. Zgubiła go zatem z jednej strony typowo turańska buta na zasadzie „kto mi co zrobi”, a z drugiej godna pochwały czujność Polki.

Ukraiński zboczeniec został zatrzymany przez funkcjonariuszy Komendy Powiatowej Policji w Chrzanowie i osadzony w areszcie. Policjanci sporządzili niezbędną dokumentację oraz poinformowali komórki odpowiedzialne za współpracę międzynarodową, a także adekwatne przedstawicielstwo dyplomatyczne. Dalsze postępowanie będzie prowadzone w związku z jego statusem osoby poszukiwanej przez ukraiński wymiar sprawiedliwości. Ostateczne decyzje dotyczące dalszego losu zatrzymanego będą podejmowane w ramach przewidzianych prawem procedur.

Cała sprawa pokazuje również znaczenie reakcji świadków. Zgłoszenie dotyczące zachowania, które mogło wydawać się jedynie bulwersującym incydentem obyczajowym, doprowadziło do ujawnienia, iż osoba, której dotyczyło, była objęta międzynarodowymi poszukiwaniami. W tym przypadku jeden telefon na policję doprowadził więc nie tylko do interwencji w sprawie zachowania w pobliżu przedszkola, ale również do zatrzymania osoby poszukiwanej przez zagraniczne organy ścigania.

W całej tej sprawie rodzi się podstawowe pytanie – co trzeba mieć w głowie, by wiedząc, iż jest się ściganym przez Interpol, samemu wystawiać się na prześwietlenie przez służby. To może zrozumieć chyba tylko kacapska duszeńka. Niestety, incydent z Chrzanowa po raz kolejny pokazuje skalę spadku bezpieczeństwa w Polsce. Dzięki decyzjom władz POPiS, do naszego kraju zwlekła się z Ukrainy ogromna masa przestępców, w tym pedofili, których nikt nie kontrolował na granicy. Teraz co jakiś czas wpadają w ręce policji, gdy sami ujawniają się, czując się w Polsce pewnie i licząc na całkowitą bezkarność.

Polecamy również: Szef POLIN zrównał NSZ z UPA

Читать всю статью