Ukrainka urządziła awanturę w przychodni. „Mi się należy”

magnapolonia.org 3 часы назад

Do bulwersującego incydentu doszło 1 października w jednej z przychodni w Ełku. 56-letnia Ukrainka udająca uchodźcę wojennego, będąca pod wpływem alkoholu, wszczęła awanturę, zaczepiała innych pacjentów, krzyczała i przeklinała. Nie reagowała również na prośby personelu o opuszczenie placówki. Sytuacja gwałtownie wymknęła się spod kontroli i konieczne było wezwanie policji.

Ukrainka urządziła awanturę w przychodni. Według informacji przekazanych przez Komendę Powiatową Policji w Ełku kobieta była silnie pobudzona i nie wykonywała poleceń funkcjonariuszy. Jej agresja nie ograniczyła się przy tym do słów. Kobieta miała wyzywać jedną z policjantek, grozić jej, a także próbować ją kopać. Funkcjonariusze zatrzymali awanturującą się turankę, a po wytrzeźwieniu przedstawiono jej trzy zarzuty: znieważenia funkcjonariusza, naruszenia jego nietykalności cielesnej oraz kierowania gróźb.

Na tym sprawa się jednak nie zakończyła. W związku z zachowaniem kobiety policjanci wystąpili z wnioskiem o jej wydalenie z Polski. Sprawą zajęła się Straż Graniczna i, jak poinformowała policja, czynności funkcjonariuszy doprowadziły do wydalenia obrzydliwej Ukrainki z kraju. Według informacji medialnych została ona przekazana stronie ukraińskiej już w weekend 3–4 października, a więc zaledwie kilka dni po awanturze w przychodni.

Cała sytuacja jest tym bardziej bulwersująca, iż doszło do niej w placówce medycznej, w której znajdowali się inni pacjenci. Osoby oczekujące na wizytę mają prawo do spokoju i bezpieczeństwa, a personel przychodni musi mieć możliwość normalnego wykonywania swojej pracy. Krzyki, wyzwiska, zaczepianie przypadkowych ludzi czy odmowa opuszczenia budynku nie mogą być usprawiedliwiane stanem emocjonalnym czy nietrzeźwością. Tym bardziej nie może być tolerowana agresja wobec funkcjonariuszy próbujących opanować sytuację.

Co interesujące pojawiły się informacje, według których awantura miała rozpocząć się od pretensji kobiety dotyczących oczekiwania w kolejce oraz jej przekonania, iż ze względu na ukraińskie pochodzenie (przynależność do rasy panów) należy jej się szczególne traktowanie. Kłótnia i ostatecznie interwencja policji zaczęła się dlatego, iż Polacy (zapewne ruscy agenci!) nie przepuścili jej bez kolejki.

PRawda jest taka, iż oficjalnie choćby obywatelstwo Izraela nie daje w Polsce prawa do poniżania innych ludzi, zakłócania pracy placówki medycznej, ignorowania poleceń policji czy naruszania nietykalności funkcjonariusza. W tym przypadku konsekwencje były wyjątkowo szybkie i zdecydowane: zatrzymanie, zarzuty karne, a następnie wydalenie z Polski.

Sprawa z Ełku powinna być dla pseudouchodźców z Ukrainy przestrogą, iż pobyt w Polsce wiąże się nie tylko z prawami, ale także z obowiązkiem przestrzegania polskiego prawa i respektowania innych osób. W polskiej przychodni nie powinno być kategorii „lepszego pacjenta”, któremu wolno więcej niż pozostałym, choćby jeżeli przez cztery lata ukroamoku, Ukraińcy mogli liczyć na pewne specjalne traktowanie. o ile ktoś zakłóca porządek, obraża innych, odmawia wykonania poleceń funkcjonariuszy i dodatkowo dopuszcza się przemocy, musi liczyć się z konsekwencjami.

I bardzo dobrze!

Polecamy również: Bartoszewski złodziejem? Komisja sejmowa nie ma złudzeń

Читать всю статью