Ukrainiec zaatakował zakonnicę. Prokuratura chce umorzenia

magnapolonia.org 7 часы назад

W maju 2026 roku na jednym z przystanków autobusowych w Bielsku Podlaskim 71-letnia siostra zakonna została zaatakowana przez 26-letniego tzw. „uchodźcę wojennego” z Ukrainy. Tenże miał zerwać z jej szyi krzyż, a następnie wyrzucić go na jezdnię. Kobieta podniosła krzyż i zapytała mężczyznę, dlaczego to zrobił, jednak nie otrzymała żadnej odpowiedzi. Następnie wsiadła do środka i poprosiła kierowcę, aby zamknął drzwi do czasu przyjazdu policji. Agresywny turaniec próbował uciec, jednak funkcjonariusze zatrzymali go niedługo potem. Mamy ciąg dalszy tej historii.

Obrzydliwy Ukrainiec zaatakował zakonnicę. Niestety, z uwagi na polityczna poprawność, sprawa od początku nie była traktowana poważnie. Według informacji dotyczących postępowania, 26-latek usłyszał trzy zarzuty, obejmujące publiczne znieważenie z powodu przynależności wyznaniowej, naruszenie nietykalności cielesnej oraz znieważenie przedmiotu czci religijnej, a więc krzyża. Postępowanie przejęła Prokuratura Rejonowa w Hajnówce, zajmująca się na terenie adekwatności Prokuratury Okręgowej w Białymstoku sprawami dotyczącymi między innymi tzw. „przestępstw motywowanych uprzedzeniami”.

Jak mogło dalej potoczyć się postepowanie? Tak jak to zwykle była w Niemczech – imigrant zostaje uznany za wariata, by nie psuć statystyk Ukraińcom w Polsce. Powołani do sprawy sprawie biegli uznali, iż mężczyzna w chwili popełnienia czynu był niepoczytalny, co oznacza, iż jego stan psychiczny miał uniemożliwiać mu rozpoznanie znaczenia własnego zachowania albo pokierowanie swoim postępowaniem. W konsekwencji -a jakże- prokuratura skierowała do Sądu Rejonowego w Bielsku Podlaskim wniosek o umorzenie postępowania.

Jest to decyzja całkowicie niezrozumiała, szczególnie jeżeli spojrzeć na sprawę z perspektywy pokrzywdzonej zakonnicy, która nie tylko została zaatakowana, ale również doświadczyła aktu wymierzonego bezpośrednio w symbol jej wiary.

Sprawa ma jeszcze jeden interesujący wymiar, ponieważ zbiegła się w czasie z intensyfikacją działań prokuratury dotyczących przestępstw motywowanych nienawiścią i uprzedzeniami. Od marca 2026 roku prokuratura stosuje rozszerzone zasady dotyczące identyfikowania i ewidencjonowania tego rodzaju przestępstw, co w praktyce może prowadzić do zwiększenia liczby spraw kwalifikowanych jako „przestępstwa z nienawiści”. Jak jednak widać, furtką jest niepoczytalność, ale tylko jeżeli jesteś Ukraińcem albo innym imigrantem z „trzeciego świata”.

To żadna nowość. Dokładnie te same metody są od lat stosowane w Niemczech, gdzie problem osób popełniających poważne przestępstwa, a następnie uznawanych za niepoczytalne i kierowanych do zamkniętych zakładów psychiatrii sądowej stanowi poważne wyzwanie dla wymiaru sprawiedliwości oraz systemu ochrony zdrowia.

Kraj mierzy się z rosnącym obciążeniem szpitali psychiatrycznych, w których przebywają sprawcy uznani za stwarzających zagrożenie dla społeczeństwa. Problem dotyczy głównie cudzoziemskich nachodźców. W praktyce oznacza to, iż uznanie sprawcy za niepoczytalnego nie kończy problemu, ale często przenosi go z systemu karnego do systemu psychiatrii sądowej, gdzie coraz częściej pojawiają się problemy z liczbą miejsc i personelem, który obawia się agresywnych, pseudoniepoczytalnych nachodźców. Grunt jednak, iż ich sprawy karne są umarzane, a zatem do oficjalnych statystyk nie trafiają setki imigranckich przestępców.

NASZ KOMENTARZ: Jak widać, idziemy dokładnie tą samą drogą, co Niemcy. Lewicowi aktywiście są bardzo zadowoleni – mogą dzięki temu atakować prawicę, bezczelnie powołują się na zakłamane statystyki sądowe, zgodnie z którymi imigranci nie mają większej liczby wyroków karnych na 1000 osób niż tubylcy. Jest też drugi wniosek – żurkowe i tuskowe „przestępstwa motywowane uprzedzeniami” są jak widać tylko dla Polaków. Nie obejmują imigranckiej agresji wobec nas. To też przyszło z Zachodu.

Polecamy również: Bohater Czerwonego Krzyża oskarżony o zabójstwo

Читать всю статью