Ukrainiec dźgał Polkę nożem. Gdzie są dziś media?

magnapolonia.org 5 часы назад

We Wrocławiu zatrzymano 18-letniego obywatela Ukrainy, któremu zarzuca się usiłowanie zabójstwa 30-letniej Polki. Kobieta walczy o życie po kilku zadanych ciosach nożem. Brutalny atak tzw. „uchodźcy wojennego” powinien wywołać ogólnopolską debatę o bezpieczeństwie Polaków, atakowanych przez imigrantów.

Ukrainiec dźgał nożem przypadkową Polkę w ataku terrorystycznym typowym dla imigrantów w krajach Zachodu. Według relacji jednego ze świadków, bandyta z Ukrainy miał wybrać sobie ofiarę w autobusie. W autobusie miał ją zaczepić i spytać o drogę, następnie śledził ja, aż na klatkę schodową, gdzie zaatakował nożem. Zadał kilka-kilkanascie ran kłutych w okolicach szyi i klatki piersiowej. Następnie uciekł do Żabki i ukrywał się tam przez ponad godzinę, aż do zatrzymania.

Mamy tu do czynienia z jednym z najpoważniejszych przestępstw przeciwko życiu, kalką zachowań znanych z ulic Francji, Niemiec i Anglii. I właśnie dlatego trudno nie zadać pytania: dlaczego ta sprawa nie stała się tematem dominującym w mediach i przedmiotem zdecydowanych komentarzy ze strony polityków, podczas gdy przez wiele dni z nagłówków nie schodzą znacznie mniej poważne przypadku ataków Polaków na Ukraińców?

Jeszcze niedawno przez wiele dni opinię publiczną elektryzowała sprawa okrzyczenia przez Polaka dwóch młodych Ukrainek czy pobicia młodych obywateli Ukrainy przez Polaków. Pojawiały się komentarze polityków, a media alarmowały o narastającej „ksenofobii” i „mowie nienawiści”. Z kolei rząd zaczął intensywnie zapowiadać ściganie takich przestępstw. Dziś, gdy ofiarą brutalnego ataku jest Polka, a podejrzanym dezerter z Ukrainy, reakcja wydaje się znacznie bardziej stonowana. Nie ma żadnych apeli o ściganie ukraińskich zbrodniarzy. Nie ma też rządowych zapowiedzi rozprawienia się z imigrancką bandyterką.

Takie różnice w intensywności relacjonowania podobnych zdarzeń rodzą pytania o konsekwencję stosowanych standardów. o ile przestępstwo ma znaczenie społeczne wtedy, gdy sprawcą jest Polak, to powinno mieć takie samo znaczenie wtedy, gdy sprawcą jest cudzoziemiec. Równość wobec prawa powinna iść w parze z równością w sposobie informowania opinii publicznej.

Nie chodzi tu już choćby o taką, czy inną narodowość sprawcy. Równie dobrze mógł to być bowiem ściągnięty przez POPiS Kolumbijczyk albo Kongijczyk. Błędne jest samo unikanie rozmowy o przestępczości cudzoziemców z obawy przed oskarżeniami o brak niepoprawności politycznej i nagonkę na biednych imigrantów, którzy przecież budują u nas mlekiem i miodem płynący raj multi-kulti. Państwo prawa nie może selekcjonować tematów według tego, kto jest sprawcą. Nie powinny tego robić też media.

Niestety, spora część polskojęzycznej klasy politycznej i mediów głównego nurtu stosuje podwójne standardy. Gdy sprawca jest Polakiem, natychmiast pojawiają się apele o walkę z „mową nienawiści”, analizy społeczne i komentarze ekspertów. Gdy podejrzanym jest cudzoziemiec, przekaz częściej ogranicza się do krótkiej informacji policyjnej, bez szerszej refleksji nad problemem i biciem na alarm w związku z imigrancką przestępczością.

Podobne zarzuty wobec mediów pojawiają się od lat w Europie Zachodniej. W tamtych państwach przestępstwa popełniane przez nachodźców z Afryki i Bliskiego Wschodu zwykle otrzymują mniejsze zainteresowanie lub są przedstawiane ostrożniej niż analogiczne czyny popełnione przez rdzenną ludność tych państw. Zwolennicy takiego podejścia, czyli lewicowcy, argumentują, iż ma ono ograniczać napięcia społeczne i zapobiegać odpowiedzialności zbiorowej. Prawica odpowiada jednak, iż przemilczanie lub marginalizowanie niewygodnych tematów prowadzi do utraty zaufania do mediów i instytucji państwa.

NASZ KOMENTARZ: W poważnym państwie nie powinno być ofiar pierwszej i drugiej kategorii. Każdy brutalny atak zasługuje na taką samą uwagę opinii publicznej, niezależnie od narodowości sprawcy i ofiary. o ile państwo oraz media chcą zachować resztki wiarygodności, muszą stosować jednakowe standardy wobec wszystkich. W przeciwnym razie będą coraz częściej spotykać się z zarzutem, iż kierują się nie zasadą równości, ale politycznym wyrachowaniem w imię dogmatów lewicowej ideologii. Niestety, w przypadku ataku ukraińskiego nożownika we Wrocławiu, nie zdały tego egzaminu.

Polecamy również: Ukraiński weteran domaga się polskich MIGów za darmo

Читать всю статью