Ukraina: Mobilizacja dla biednych, ucieczka dla bogatych

magnapolonia.org 3 часы назад

Coraz więcej informacji napływających z Ukrainy pokazuje, iż wokół mobilizacji wyrósł osobny, wyjątkowo dochodowy sektor gospodarki. Nie chodzi jednak o produkcję dronów, amunicji czy sprzętu wojskowego, ale o handel „świętym spokojem”. Tym razem, jak podały ukraińskie służby, ujawniono kolejne grupy organizujące unikanie poboru oferowały fałszywe dokumenty, fikcyjne zatrudnienie oraz pomoc w ucieczce za granicę. Cena? Od 7 do choćby 15 tysięcy dolarów za osobę.

Ukraina miała walczyć z korupcją, a pogrąża się w niej coraz bardziej. Nowo wykryty proceder związany z dezercją i łapówkami był rozbudowany i funkcjonował jednocześnie w wielu regionach kraju. W sprawę byli zamieszani urzędnicy, pracownicy centrów mobilizacyjnych, a choćby osoby związane z sektorem bankowym. Jedni „załatwiali” papiery medyczne, inni wpisywali poborowych do firm infrastruktury krytycznej, jeszcze inni organizowali nielegalne przekroczenia granicy. W praktyce powstał cały równoległy system, w którym patriotyzm kończył się tam, gdzie zaczynała się odpowiednio gruba koperta z dolarami.

Szczególnie ironicznie brzmią dziś oficjalne narracje o „pełnej mobilizacji społeczeństwa”, skoro równolegle funkcjonuje rynek usług dla tych, którzy mobilizacji chcą uniknąć za wszelką cenę. Dla jednych okopy i front, dla innych pakiet VIP: lewe zaświadczenie, fikcyjny etat i wyjazd do Europy. Wojna wojną, ale biznes musi się kręcić.

Problem jest jednak znacznie szerszy niż sama korupcja. Od miesięcy pojawiają się informacje o kolejnych rozbijanych siatkach zajmujących się handlem dokumentami, łapówkami czy organizowaniem nielegalnego przekraczania granicy. Ukraińskie służby regularnie informują o zatrzymaniach osób zamieszanych w podobne procederu, a kwoty pojawiające się w śledztwach sięgają setek tysięcy dolarów.

W Polsce, po 24 lutego 2022 roku temat korupcji na Ukrainie stał się tematem tabu. Każda próba dyskusji o przestępczości uchodźców wojennych była natychmiast przedstawiana jako wrogość wobec walczącej Ukrainy albo „ruski onucyzm”. Tymczasem rzeczywistość jest bardziej skomplikowana. Obok nielicznej grupy ludzi autentycznie uciekających ze strefy przyfrontowej, do Polski zjechali się synowie i córy ukraińskiej mafii oraz osoby wykorzystujące chaos wojenny do działalności przestępczej.

Niedawno Karpacki Oddział Straży Granicznej poinformował o wydaleniach cudzoziemców karanych m.in. za oszustwa, przestępstwa narkotykowe czy organizowanie nielegalnego przekraczania granicy. Wśród zatrzymanych zwykle są obywatele Ukrainy, których nikt nie weryfikował. Niestety, już przez cztery lata polska debata publiczna próbuje udawać, iż problem nie istnieje. Tymczasem jeżeli państwo ignoruje realne zagrożenia tylko dlatego, iż są politycznie niewygodne, prędzej czy później płacą za to zwykli obywatele.

Historia z handlem „zwolnieniami” z mobilizacji pokazuje jeszcze jedną rzecz: wojna tworzy gigantyczne pole dla korupcji i szarej strefy. Tam, gdzie pojawia się strach, pieniądze i desperacja, natychmiast pojawiają się również ludzie gotowi na tym zarobić. A skoro za kilkanaście tysięcy dolarów można kupić sobie „patriotyczną nieobecność” na froncie, to trudno później dziwić się, iż część społeczeństwa coraz bardziej sceptycznie patrzy na oficjalne opowieści o narodowej jedności i poświęceniu. Fakt, iż mamy do czynienia z Ukrainą, gdzie korupcja jeszcze przed wojną była powszechna, jedynie potęguje skalę zjawiska.

Polecamy również: Portugalscy weterynarze nie chcą leczyć „ludzi-psów”

Читать всю статью