Ukraina buduje wielki zakład frytek. Polska może stracić istotny rynek

dzienniknarodowy.pl 5 часы назад
Zdjęcie: Ukraina buduje wielki zakład frytek. Polska może stracić ważny rynek


Na Ukrainie, pod Czerkasami, powstaje zakład przetwórstwa ziemniaków wart 125 mln euro. Produkcja frytek o skali 60–150 tys. ton rocznie ma ruszyć w 2027 roku. Inwestycja wspierana przez państwo może wyprzeć polskie dostawy z ukraińskiego rynku, a później uderzyć w pozycję naszych firm także w regionie.

Zakład za 125 mln euro

W parku przemysłowym Biosens w obwodzie czerkaskim trwa budowa dużego kompleksu do przetwórstwa ziemniaków. Według Germany Trade & Invest wartość całego przedsięwzięcia wynosi 125 mln euro. Projekt ma być realizowany etapami i obejmuje znacznie więcej niż jedną linię produkcyjną.

Pierwsza faza pochłonie 19 mln euro. W hali o powierzchni 6,5 tys. metrów kwadratowych ma powstawać 25 tys. ton mąki ziemniaczanej rocznie. Uruchomienie tej części zaplanowano na przełom 2026 i 2027 roku. Celem jest zastąpienie importu, pokrycie popytu krajowego, a następnie rozpoczęcie eksportu.

Drugi etap, wyceniany na 49 mln euro, przewiduje rozpoczęcie w 2027 roku produkcji frytek. W publicznych opisach projektu pojawia się skala od 60 do 150 tys. ton rocznie. Niemiecka agencja promocji handlu opisuje ją jako zdolność produkcyjną frytek, natomiast administracja obwodu czerkaskiego odnosi tę wartość do przerabianego surowca. Ta rozbieżność nie zmienia zasadniczego obrazu: powstaje przemysłowy zakład nastawiony na masową skalę.

Państwo buduje zaplecze pod produkcję

To nie jest samotna inwestycja pozostawiona wyłącznie prywatnemu kapitałowi. Ukraińskie Ministerstwo Gospodarki przeznaczyło dla parku Biosens 24,731 mln hrywien na budowę zjazdu z drogi, przejazdu technicznego i sieci gazowej. Uczestnicy parków przemysłowych mogą też korzystać ze zwolnienia z cła i VAT na urządzenia produkcyjne oraz z dziesięcioletniego zwolnienia z podatku dochodowego pod warunkiem reinwestowania zysku.

Kompleks ma dostać magazyn na 20 tys. ton ziemniaków, instalację odzyskującą białko i skrobię z obierek oraz szklarnię połączoną z kogeneracją. W ten sposób Ukraina buduje cały łańcuch wartości: od dostaw surowca przez głębokie przetwórstwo po zagospodarowanie odpadów. To kierunek racjonalny z punktu widzenia każdego państwa, które chce zatrzymać u siebie miejsca pracy i marżę. Polska powinna wyciągnąć z tego wnioski, zamiast obrażać się na gospodarcze ambicje sąsiada.

Polski eksport może dostać po kieszeni

Ukraiński rynek ma dziś znaczenie dla polskich producentów ziemniaków. Z danych ukraińskiej administracji celnej, przytoczonych przez branżowe opracowanie tamtejszego stowarzyszenia producentów, wynika, iż od stycznia do września 2025 roku Ukraina sprowadziła 122 399 ton ziemniaków. Z Polski pochodziło 53 057 ton, czyli ponad 43 proc. całego wolumenu w tym okresie.

Nowy zakład jest projektowany właśnie po to, by ograniczać zależność od dostaw zagranicznych i przejmować marżę z produktów przetworzonych. Najpierw ucierpieć może eksport surowca oraz gotowych wyrobów na Ukrainę. o ile produkcja przekroczy potrzeby tamtejszego rynku, ukraińskie frytki i półprodukty mogą później konkurować z polskimi firmami na rynkach trzecich.

Nie oznacza to automatycznej katastrofy dla polskiej branży. O wyniku zdecydują koszty energii, dostępność odpowiednich odmian ziemniaka, logistyka, jakość oraz kontrakty z sieciami gastronomicznymi. Skala projektu i publiczne wsparcie są jednak wystarczającym ostrzeżeniem, by nie traktować Ukrainy wyłącznie jako rynku zbytu.

Potrzebna polska polityka gospodarcza

Kijów prowadzi politykę przemysłową we własnym interesie. Warszawa powinna robić dokładnie to samo. Pomoc dla Ukrainy walczącej z rosyjską agresją nie może oznaczać rezygnacji z twardej ochrony polskich interesów gospodarczych. W relacjach handlowych potrzebne są wzajemność, przejrzyste reguły i stała kontrola przepływu towarów. Temu właśnie powinny służyć sprawne kontrole na granicy z Ukrainą, a nie tworzeniu kolejnych barier dla uczciwych polskich eksporterów.

Rząd powinien sprawdzić, które segmenty eksportu rolno-spożywczego są najbardziej narażone na ukraińskie zastępowanie importu, a następnie wesprzeć inwestycje w przetwórstwo, magazyny i tańszą energię. Bez takiej odpowiedzi producenci zostaną sami wobec konkurenta korzystającego z infrastruktury finansowanej przez państwo. Obrona polskiej żywności i gospodarstw wymaga narzędzi, nie okazjonalnych deklaracji.

Stawka jest konkretna: zamówienia, dochody rolników, miejsca pracy w zakładach i pozycja polskich firm w Europie Środkowo-Wschodniej. Ukraina ma pełne prawo rozwijać własny przemysł. Polska ma obowiązek zawczasu chronić własny.

Źródło: Germany Trade & Invest, Ministerstwo Gospodarki Ukrainy, Czerkaska Obwodowa Administracja Państwowa, Kresy.pl.

Źródło: Kresy.pl

Читать всю статью