
W ostatnim czasie działania podjęła Szwecja, która w tym tygodniu zaproponowała przyznanie lokalnym władzom nowych uprawnień do blokowania „wrogich państw” przed udziałem w przetargach na infrastrukturę, jeżeli ich zaangażowanie mogłoby zagrozić bezpieczeństwu narodowemu.
— To kwestia bezpieczeństwa — mówi szwedzki urzędnik serwisowi POLITICO, opisując rosnące obawy związane z dostępem państw takich jak Chiny do infrastruktury publicznej. — Działamy w tej sprawie bardzo szybko, ponieważ dostrzegamy ryzyko, iż wrogie państwa mogą próbować infiltrować infrastrukturę, taką jak porty, ale także rozwiązania informatyczne i infrastrukturę energetyczną.
Jest to również powód do niepokoju w Polsce i Austrii, które spieszą się z wprowadzeniem zabezpieczeń, aby zablokować lub przynajmniej monitorować inwestycje państw trzecich w kluczową infrastrukturę technologiczną i transportową
Sygnał ostrzegawczy
Czynnikiem, który przyspieszył działania Szwecji, było niedawne orzeczenie sądu UE dotyczące tureckich i chińskich firm ubiegających się o realizację dwóch projektów kolejowych. Sędziowie doszli do wniosku, iż dostawcy z krajów, które nie zawarły umowy o wolnym handlu z UE, nie korzystają z takich samych praw jak firmy unijne. Sztokholm potraktował to zarówno jako zielone światło, jak i sygnał ostrzegawczy.
Nowe przepisy w Szwecji mają wejść w życie w 2027 r. Nie przytoczono żadnych konkretnych przypadków, ale w dochodzeniu wielokrotnie wskazywano na Chiny, które są również przedmiotem bardzo podobnych obaw w Polsce.
Warszawa od dawna odczuwa niepokój z powodu skali zaangażowania Chin w jej porty. Nowy projekt ustawy przedstawiony przez prezydenta Karola Nawrockiego ma na celu „dostosowanie istniejących przepisów dotyczących funkcjonowania portów, a w szczególności własności nieruchomości położonych w granicach portów”.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Prezydent argumentował, iż obecny model — państwowe władze portowe posiadające grunty i infrastrukturę i wynajmujące je na długi okres operatorom terminali — wymaga zaostrzenia, jeżeli kraj chce zachować kontrolę nad aktywami „o fundamentalnym znaczeniu dla gospodarki narodowej”.
Gen. Dariusz Łuczak, były szef Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego a w tej chwili doradca Komisji do Spraw Służb Specjalnych, powiedział polskim mediom pod koniec ubiegłego miesiąca, iż „najważniejsze są przepisy dotyczące wcześniejszego rozwiązania umów o wieczystym użytkowaniu”.
„Strategiczna słabość” Europy
UE również podejmuje działania. Ana Miguel Pedro, portugalska posłanka do Parlamentu Europejskiego z centroprawicowej Europejskiej Partii Ludowej, powiedziała wiosną serwisowi POLITICO, iż rosnąca obecność chińskich przedsiębiorstw państwowych w europejskich terminalach portowych „jest nie tylko problemem gospodarczym, ale także strategiczną słabością”.
Obawy te znalazły odzwierciedlenie w nowym pakiecie mobilności wojskowej, który wzywa państwa członkowskie do wprowadzenia „bardziej rygorystycznych zasad dotyczących własności i kontroli strategicznej infrastruktury podwójnego zastosowania”. Komisarz ds. transportu Apostolos Tzitzikostas również zwrócił uwagę na obecność Chin w portach i podkreślił, iż zostanie ona uwzględniona w przyszłej strategii portowej Komisji Europejskiej, która ma zostać przedstawiona w 2026 r.
Austria również została wciągnięta w debatę po tym, jak pociągi dalekobieżne zbudowane przez chińskiego państwowego producenta CRRC po raz pierwszy wjechały na linię Wiedeń-Salzburg, wywołując polityczną reakcję.
Minister mobilności tego kraju Peter Hanke powiedział, iż UE musi zaostrzyć przepisy dotyczące zamówień publicznych i bezpieczeństwa cyfrowego w przypadku zakupów kolejowych wspieranych przez państwo, a Wiedeń planuje zaproponować nowe przepisy przed końcem roku.
Komisja nie odpowiedziała od razu na prośbę o komentarz.
Relikt poprzedniej epoki
Przemysł naciska na Brukselę, aby poszła jeszcze dalej. Europejskie Stowarzyszenie Przemysłu Kolejowego przekonuje, iż unijne przepisy dotyczące zamówień publicznych są reliktem poprzedniej epoki i zwróciło się do Komisji o ich aktualizację, tak aby przedsiębiorstwa z krajów, które wykluczają oferentów z UE, nie mogły swobodnie ubiegać się o europejskie kontrakty.
Szwedzcy śledczy dostrzegli te same zagrożenia.
— Dostawcy z państw trzecich, którzy nie zawarli umowy , nie powinni mieć korzystniejszej pozycji niż ta, jaką mają inni dostawcy — powiedziała dziennikarzom Anneli Berglund Creutz, która kierowała przeglądem zamówień publicznych przeprowadzonym przez rząd szwedzki.
Dodała, iż instytucje zamawiające powinny mieć możliwość „uwzględnienia narodowości dostawców i wyboru dostawców z państw wrogich” — ewentualnie wykluczając ich, „gdy służy to ochronie bezpieczeństwa narodowego”.















