Szejna odpala 1500 ccm
Warszawa nocą. Światła latarni, pustoszejące ulice, a spod Sejmu dobiega basowy pomruk półtoralitrowego silnika. Czyżby kolejna kolumna BOR? Nic z tych rzeczy. To Andrzej Szejna (53 l.) z Lewicy dosiada swojego Suzuki Intrudera 1500 i rusza w miasto niczym Easy Rider po posiedzeniu komisji. Maszyna waży prawie 300 kilogramów, ma około 68 koni i prawdopodobnie wzbudza większy respekt niż niejeden projekt ustawy. Super Express zdradza, iż Szejna motocykle kocha od dziecka. Jako piętnastolatek podkradał ojcu WSK-ę i jeździł po polach. Dziś pola zamienił na Aleje Ujazdowskie, a WSK-ę na japońskiego kolosa. Trzeba przyznać, iż widok polityka Lewicy na potężnym cruiserze ma swój urok. Tak wygląda prawdziwa wolność: kask na głowę, gaz do oporu i przez kilka kilometrów nikt nie pyta o koalicję, sondaże ani dyscyplinę klubową.
Nawrocki ułaskawił „Starucha”
Karol Nawrocki (43 l.) ułaskawił Piotra Staruchowicza ps. Staruch, wieloletniego gniazdowego Legii Warszawa. Prezydent darował mu zakaz stadionowy i zarządził zatarcie skazania. Tym samym człowiek, który przez lata dyrygował dopingiem przy Łazienkowskiej, może znów wrócić na swoje miejsce. Sprawa dotyczyła wyjazdowego meczu Legii z Motorem Lublin. „Staruch” prowadził doping, stojąc na ogrodzeniu, za co sąd ukarał go dwuletnim zakazem wstępu na imprezy masowe. Najbardziej osobliwy jest jednak finał tej historii. Fakt donosi, iż w grudniu 2025 roku Staruchowicz zadzwonił do prezydenta podczas programu w Kanale Zero i wprost poprosił o ułaskawienie. Krytycy decyzji mówią o ośmieszaniu prawa łaski i przywileju dla człowieka z odpowiednimi kontaktami. Konstytucyjna prerogatywa prezydenta po raz kolejny zeszła z gmachu sądu wprost na trybuny. I zrobiła to bez biletu, ale za to z pełnym immunitetem majestatu.
Były premier punktuje władzę
Super Express napisał, iż były premier Leszek Miller (80 l.) zarzucił władzom i części mediów, iż inaczej reagują na przemoc wobec Ukraińców, a inaczej na czyny popełniane przez obywateli Ukrainy wobec Polaków. Punktem wyjścia była sprawa ukraińskich dziewczyn obrażanych w autobusie. Po incydencie Tusk zapowiedział: – Bandyci nie będą dyktować zasad na polskich ulicach. Wypowiadamy wojnę przemocy, nienawiści i bezkarności. Miller przyznał, iż właśnie tak powinno działać państwo. Problem dostrzegł w braku podobnej stanowczości, gdy role narodowościowe się odwracają. – Gdy ofiarą brutalnego ataku z użyciem noża pada Polka, a sprawcą jest obywatel Ukrainy, reakcje przedstawicieli władz i części mediów są mniej widoczne i mniej stanowcze. Jego zdaniem taka różnica buduje przekonanie, iż współczucie, oburzenie i konferencje prasowe przydzielane są według paszportu.
Polacy ocenili Kosiniaka-Kamysza
Władysław Kosiniak-Kamysz (44 l.) może na chwilę odłożyć hełm i otworzyć szampana. Z sondażu Instytutu Badań Pollster dla Super Expressu wynika, iż 41 proc. Polaków dobrze ocenia jego pracę w Ministerstwie Obrony Narodowej. Źle widzi ją 31 proc., a 28 proc. pozostaje w strategicznej rezerwie, odpowiadając: „nie wiem” lub „trudno powiedzieć”. Jak na szefa resortu, który odpowiada za armię w czasie wojny za wschodnią granicą, zakupy uzbrojenia, ochronę granicy oraz gigantyczne wydatki obronne, to całkiem przyzwoity wynik. Nie jest to jednak defilada zwycięstwa, ale raczej spokojny przemarsz bez strat własnych.
Myrcha padł ofiarą oszustów
Wiceminister sprawiedliwości Arkadiusz Myrcha (42 l.) padł ofiarą kampanii phishingowej prowadzonej za pośrednictwem WhatsAppa. Cyberprzestępcy przejęli jego konto i zaczęli rozsyłać wiadomości z linkiem do rzekomego głosowania w konkursie. Sprawą zajmuje się Centralne Biuro Zwalczania Cyberprzestępczości. Fakt napisał, iż Myrcha ostrzegł odbiorców: – Jeśli ktoś na WhatsApp dostał ode mnie wiadomość z linkiem do głosowania, proszę nie klikać. To wirus!
Terlecki ujawnia kulisy wojny w PiS
Ryszard Terlecki (76 l.) ujawnił kulisy narastającego konfliktu w Prawie i Sprawiedliwości. W rozmowie z Faktem były wicemarszałek Sejmu stwierdził, iż część ścisłego kierownictwa partii dążyła do całkowitego zmarginalizowania Morawieckiego. Jego zdaniem właśnie ta presja doprowadziła do powstania odrębnego zaplecza politycznego byłego premiera. – Grupa uczestników prezydium Komitetu Politycznego, czyli ścisłego kierownictwa partii, wydaje mi się, uparła się, żeby jednak Mateusza Morawieckiego się pozbyć, w każdym razie całkowicie zmarginalizować. Polityk znalazł się wśród parlamentarzystów, którzy po rozłamie pozostali związani z Morawieckim i jego stowarzyszeniem Rozwój Plus. Środowisko byłego szefa rządu utworzyło osobny klub parlamentarny. Terlecki przekonywał, iż decyzja ta była odpowiedzią na powtarzające się ataki podczas spotkań władz PiS. – Na zebraniach powtarzały się ataki, narzekania i rozmaite krytyczne uwagi pod adresem Morawieckiego. Poza tym kilka się na tych spotkaniach działo – stwierdził.









