Tusk traci pewność władzy. Prawica ma większość, ale musi zdać test dojrzałości

dzienniknarodowy.pl 4 часы назад
Zdjęcie: Tusk traci pewność władzy. Prawica ma większość, ale musi zdać test dojrzałości


Najnowsze sondaże pokazują coraz słabszą pozycję obozu Donalda Tuska i rosnące przekonanie Polaków, iż obecna koalicja nie utrzyma władzy po wyborach w 2027 roku. Jednocześnie rozłam wokół Mateusza Morawieckiego uderza w PiS i komplikuje układ po prawej stronie. Stawka jest prosta: czy Polska dostanie rząd interesu narodowego, czy kolejną układankę personalnych ambicji?

Większość nie wierzy w trwałość rządu

Polityka rzadko kończy się jednym sondażem. Czasem jednak kilka badań układa się w czytelny obraz. Lipiec 2026 roku pokazuje, iż gabinet Donalda Tuska wszedł w fazę realnego zużycia, a wiara w jego drugą kadencję słabnie choćby tam, gdzie jeszcze niedawno dominowało poczucie pewności.

Według badania United Surveys by IBRiS dla Wirtualnej Polski, przeprowadzonego w dniach 10-12 lipca na reprezentatywnej próbie 1000 dorosłych Polaków, 58,3 proc. ankietowanych uważa, iż obecna koalicja straci władzę. W ponowne zwycięstwo rządzących wierzy 22,9 proc. badanych, a 18,8 proc. nie ma zdania. To nie pozostało wynik wyborów. To jest polityczny barometr. Pokazuje, iż mit nieuchronności Tuska pęka.

Szczególnie wymowny jest rozkład nastrojów wewnątrz elektoratów. Wśród wyborców obecnej koalicji 19 proc. przewiduje jej porażkę, a 17 proc. nie potrafi ocenić szans rządu. Opozycja ma zupełnie inny nastrój: 95 proc. jej wyborców jest przekonanych, iż po 2027 roku nastąpi zmiana władzy. Tak wygląda utrata politycznej inicjatywy.

Matematyka jest bezlitosna dla koalicji

Drugi sygnał przyszedł z sondaży partyjnych. W badaniu United Surveys by IBRiS dla Wirtualnej Polski z 10-12 lipca Koalicja Obywatelska miała 28,6 proc., PiS 23 proc., Konfederacja 15,7 proc., Konfederacja Korony Polskiej 10,2 proc., Lewica 7,5 proc., a PSL 5,2 proc. Polska 2050 z wynikiem 0,6 proc. znalazłaby się poza Sejmem.

Symulacja mandatów podana przez „Rzeczpospolitą” była dla rządzących brutalna. KO, Lewica i PSL miałyby razem 201 mandatów, czyli za mało do większości. PiS z Konfederacją i Konfederacją Korony Polskiej mógłby liczyć na 259 mandatów. W tym wariancie Tusk nie przegrywa narracją. Przegrywa arytmetyką sejmową.

Dla Polski oznacza to szansę na zakończenie rządów, które zbyt często patrzą na państwo przez pryzmat interesu Brukseli, medialnego poklasku i partyjnej wojny. Ale sama szansa nie wystarczy. Prawica może wygrać tylko wtedy, gdy pokaże, iż rozumie ciężar odpowiedzialności: bezpieczeństwo granic, suwerenność energetyczną, wolność gospodarczą, obronę rodziny i realną pozycję Polski w Europie.

Rozłam w PiS zmienia układ

Problem polega na tym, iż prawica wchodzi w ten moment nie jako zwarta formacja, ale jako obóz po silnym wstrząsie. Spór Jarosława Kaczyńskiego z Mateuszem Morawieckim, skupiony wokół stowarzyszenia Rozwój Plus, wyszedł poza zwykłą dyskusję o strategii. Po ultimatum dotyczącym lojalności pojawiły się informacje o kilkudziesięciu parlamentarzystach związanych z byłym premierem, którzy nie podporządkowali się oczekiwaniom kierownictwa PiS.

Najnowsze doniesienia z 28 lipca mówią, iż Komitet Polityczny PiS nie usunął ludzi Morawieckiego z partii, ale skierował sprawę do rzecznika dyscyplinarnego Karola Karskiego. To formalnie zawiesza decyzję, ale politycznie nie cofa pęknięcia. Wyborcy widzą konflikt. Widzą ambicje. Widzą pytanie, czy prawica potrafi uporządkować własny dom przed próbą przejęcia odpowiedzialności za państwo.

Sondaż IBRiS dla „Rzeczpospolitej”, przeprowadzony 24-25 lipca metodą CATI na grupie 1000 respondentów, pokazał, iż w wariancie z ugrupowaniem Rozwój Plus PiS spada do 17,3 proc., a nowa formacja Morawieckiego dostaje 7,4 proc. KO utrzymuje 30,1 proc., Konfederacja ma 12,3 proc., Konfederacja Korony Polskiej 10,9 proc., a Lewica 7 proc. Cały szeroko rozumiany blok prawicowy zachowuje silny wynik, ale głosy rozkładają się inaczej.

Morawiecki jako rozgrywający

Jeszcze ciekawszy jest wariant opisany przez Polskie Radio 24 za Wirtualną Polską. Bez nowej partii Morawieckiego PiS, Konfederacja i Konfederacja Korony Polskiej miałyby razem 258 mandatów. Z ugrupowaniem Rozwój + Wy układ zmienia się: partia byłego premiera uzyskuje 7,5 proc. i 31 mandatów, PiS spada do 88 mandatów, a prawicowa większość przez cały czas istnieje, mając łącznie 253 mandaty.

To znaczy, iż Morawiecki może stać się języczkiem u wagi. Dla jednych będzie kandydatem na premiera szerzej akceptowalnym przez centrum. Dla innych symbolem technokratycznego skrętu, którego część prawicowego elektoratu ma dość. W obu przypadkach pytanie brzmi tak samo: czy nowa konfiguracja ma służyć Polsce, czy tylko przestawieniu krzeseł w obrębie dawnego obozu władzy?

W tle pojawia się jeszcze problem samego Tuska. Sondaż SW Research dla rp.pl, przeprowadzony 21-22 lipca na próbie 800 internautów, wskazał, iż w scenariuszu rządu tworzonego przez KO po wyborach Radosława Sikorskiego jako lepszego kandydata na premiera wskazało 25,2 proc. badanych, a Donalda Tuska 17,1 proc. Największa grupa, 32,6 proc., oceniła obu tak samo. To sygnał, iż choćby w obozie liberalnym nazwisko Tuska nie działa już jak polityczna gwarancja zwycięstwa.

Test dla polskiej prawicy

Nie ma sensu udawać, iż wszystko jest rozstrzygnięte. Do wyborów parlamentarnych planowanych na 2027 rok zostało jeszcze dużo czasu. Sondaże mogą się zmieniać. Partie będą walczyć o narrację, pieniądze, media i emocje. Ale dzisiejszy kierunek jest wyraźny: rząd Tuska traci wiarygodność, a prawica ma realną drogę do większości.

Tę drogę można jednak zmarnować. o ile spór na prawicy zostanie sprowadzony do personalnych rozliczeń, Polacy dostaną chaos zamiast alternatywy. o ile zwycięży odpowiedzialność, możliwy jest rząd, który postawi na pierwszym miejscu interes narodowy: polskie granice, polską gospodarkę, polską rodzinę i polską suwerenność.

Dlatego pytanie o następnego premiera jest ważne, ale nie najważniejsze. Nazwisko ma znaczenie dopiero wtedy, gdy stoi za nim program i zdolność rządzenia. Polska nie potrzebuje kolejnego gabinetu od administrowania cudzymi oczekiwaniami. Potrzebuje władzy, która wie, iż państwo jest narzędziem bezpieczeństwa narodu, a nie sceną do partyjnego teatru.

Читать всю статью