Donald Tusk rozmawiał 16 sierpnia z premierem Węgier Péterem Magyarem po wypadku polskiego autokaru na autostradzie M3. Zginęło 12 osób, a kilkadziesiąt zostało rannych. Dla Polski oznacza to sprawdzian opieki nad obywatelami, którzy jechali z pielgrzymki z Bośni i Hercegowiny.
Kondolencje z Budapesztu
Premier Donald Tusk poinformował, iż rozmawiał z szefem węgierskiego rządu Péterem Magyarem po tragicznym wypadku polskiego autokaru na Węgrzech. Magyar przekazał kondolencje rodzinom ofiar i całej Polsce. W takiej chwili słowa mają znaczenie, ale jeszcze większe znaczenie ma sprawne działanie służb, dyplomacji i administracji.
Według informacji Podkarpackiego Urzędu Wojewódzkiego w Rzeszowie do wypadku doszło w nocy, około godziny 2:00, w miejscowości Mezőkeresztes na autostradzie M3 w kierunku Nyíregyházy. Autokarem wracała z Bośni i Hercegowiny pielgrzymka z Podkarpacia. W komunikacie podano, iż 12 osób poniosło śmierć, kilkadziesiąt odniosło obrażenia, a pod opieką medyczną pozostaje 40 osób.
To nie jest zwykła zagraniczna depesza. Zginęli nasi rodacy, ludzie wracający do domów po wyjeździe religijnym. Polska wspólnota ma prawo oczekiwać ciszy, modlitwy, rzetelnej informacji i państwa, które umie stanąć przy rodzinach nie tylko w kamerach, ale także w procedurach.
Polska musi mieć pełną informację
Radosław Sikorski potwierdził wypadek polskiego autokaru z turystami i przekazał, iż służba konsularna działa oraz pozostaje w kontakcie z władzami węgierskimi. Prezydent Karol Nawrocki złożył kondolencje rodzinom i bliskim ofiar. Kancelaria Prezydenta RP opublikowała wpis, w którym prezydent mówi o modlitwie i głębokim współczuciu.
W takich sprawach państwo jest mierzone konkretem: kontaktem z rodzinami, szybkim potwierdzaniem list poszkodowanych, pomocą psychologiczną, transportem, współpracą z policją i prokuraturą po stronie węgierskiej. Polacy nie mogą być zostawieni sami tylko dlatego, iż tragedia wydarzyła się poza granicami kraju.
Węgry są dla Polski ważnym partnerem w regionie, a sprawna kooperacja w sytuacji kryzysowej pokazuje praktyczny wymiar relacji między państwami. Na poziomie politycznym kondolencje są gestem solidarności. Na poziomie ludzkim liczy się każda informacja przekazana rodzinie bez chaosu i zwłoki.
Pielgrzymka z Podkarpacia
Podkarpacki urząd wojewódzki podał, iż autokarem wracała pielgrzymka z Podkarpacia. Polsat News informował, iż pasażerowie pochodzili ze Strzyżowa i okolic. To region, w którym wiara, parafia i lokalna wspólnota są realną tkanką życia, a nie hasłem z akademickiego sporu o tradycję.
Dlatego reakcja władz lokalnych jest szczególnie ważna. Wojewoda podkarpacka Teresa Kubas-Hul uruchomiła sztab kryzysowy i pomoc psychologiczną. Urząd przekazał też numery kontaktowe dla rodzin. W wymiarze publicznym to powinno być minimum standardu: państwo ma być obecne przy swoich obywatelach wtedy, gdy domaga się tego cierpienie.
Dziennik Narodowy pisał już o pierwszych informacjach po tragedii polskiego autokaru. Teraz najważniejsze są spokój, prawda i cierpliwość wobec rodzin. Dopiero po ustaleniach służb będzie czas na pełne wnioski dotyczące przyczyn wypadku.
Czas ciszy i odpowiedzialności
Przy śmierci pielgrzymów nie ma miejsca na polityczny hałas. Jest obowiązek modlitwy za zmarłych, wsparcia dla rannych i troski o bliskich. Państwo, które poważnie traktuje naród, nie kończy pracy na kondolencjach. Dopilnowuje wyjaśnienia sprawy i prowadzi rodziny przez najtrudniejsze formalności.
To jest stawka dla Polski: wiarygodność własnego państwa wobec własnych obywateli. W kraju i poza granicami.
Źródło: Do Rzeczy, Podkarpacki Urząd Wojewódzki w Rzeszowie, Kancelaria Prezydenta RP, Polsat News
Źródło: Do Rzeczy











