Donald Tusk ogłosił 28 sierpnia na Campusie Polska w Olsztynie, iż rząd nie rozszerzy PIT-0 na osoby, które ukończyły 26 lat. Obecna ulga dla młodych pozostaje: obejmuje wskazane przychody do 85 528 zł rocznie. Dla pracujących po 26. urodzinach oznacza to brak nowego zwolnienia i opodatkowanie pracy na zwykłych zasadach.
Rząd nie podniesie granicy wieku
Zapowiedź padła podczas spotkania premiera z uczestnikami Campusu Polska Przyszłości. Jedna z młodych kobiet zapytała o możliwość przedłużenia okresu bez podatku. Donald Tusk odpowiedział, iż rząd tego nie planuje. Sam przewidział, iż stanowisko może wywołać gwizdy.
Premier uzasadnił decyzję pytaniem o sprawiedliwość między pokoleniami: dlaczego sytuacja 26-latka ma być trudniejsza niż sytuacja 58-latka? To trafna diagnoza słabości ulg przyznawanych według metryki. Rząd wyciąga z niej jednak bardzo zachowawczy wniosek. Zamiast zaproponować prostsze i niższe opodatkowanie pracy dla wszystkich, utrzymuje ostrą granicę wieku.
Wypowiedź uzupełnia obraz tegorocznego Campusu Polska i politycznych tez Donalda Tuska. Tym razem nie chodziło o partyjną polemikę, ale o konkretną decyzję wpływającą na wynagrodzenia młodych ludzi. Po ukończeniu 26 lat nie otrzymają oni nowego zwolnienia zapowiadanego przez obecny gabinet.
Jak działa PIT-0 dla młodych
Obecna ulga nie znika. Jak wyjaśnia oficjalny serwis podatkowy Ministerstwa Finansów, korzystają z niej osoby, które nie ukończyły 26. roku życia i osiągają przychody z określonych źródeł. Roczny limit zwolnienia wynosi 85 528 zł. Nadwyżka ponad ten próg podlega opodatkowaniu.
Zwolnienie obejmuje między innymi przychody z etatu, niektórych umów zlecenia, praktyk absolwenckich, staży uczniowskich oraz zasiłku macierzyńskiego. Nie jest więc zerowym podatkiem od każdego rodzaju dochodu młodej osoby. Przychody z umowy o dzieło czy działalności gospodarczej nie wchodzą automatycznie do tego mechanizmu.
Ulga działa niezależnie od liczby umów i płatników, ale limit jest wspólny. o ile pracodawca nie zastosował zwolnienia w trakcie roku, uprawniony podatnik może uwzględnić je w rozliczeniu rocznym. Kto osiąga wyłącznie przychody w całości objęte ulgą, zasadniczo nie musi z tego powodu składać zeznania.
Problem zaczyna się po urodzinach
Granica 26 lat tworzy podatkowy próg w chwili, gdy wiele osób dopiero stabilizuje życie zawodowe, zakłada rodzinę albo próbuje zdobyć własne mieszkanie. Państwo najpierw obniża koszt wejścia na rynek pracy, a potem wraca do pełnego opodatkowania niezależnie od tego, czy wynagrodzenie podatnika rzeczywiście wyraźnie wzrosło.
Z perspektywy gospodarczej selektywna ulga ma zalety, ale nie zastępuje dobrej polityki podatkowej. Polska potrzebuje systemu, który premiuje pracę, oszczędzanie i przedsiębiorczość przez całe życie. Sprawiedliwość między 26-latkiem a 58-latkiem nie powinna polegać na równaniu obciążeń w górę. Rozsądniejszym kierunkiem jest trwałe ograniczenie klina podatkowo-składkowego i prostsze zasady dla wszystkich pracujących.
Rząd musi oczywiście liczyć koszt każdej zmiany. Ryzyko związane z deficytem i długiem publicznym nie znika od samego obniżenia podatków. Odpowiedzią powinien być jednak także przegląd wydatków państwa, a nie automatyczne sięganie do kieszeni ludzi utrzymujących się z pracy.
Potrzebna jest reforma, nie seria wyjątków
Deklaracja Tuska kończy spekulacje o szybkim rozszerzeniu PIT-0, ale nie rozwiązuje zasadniczego problemu. Młodzi po 26. roku życia nie dostaną nowej preferencji, a starsi pracownicy przez cały czas będą ponosić zwykłe obciążenia. Rząd nie przedstawił przy tej odpowiedzi szerszego planu obniżenia podatków od pracy.
Dla polskich rodzin stawka jest wymierna: wysokość wypłaty, zdolność do oszczędzania i decyzja o pozostaniu w kraju. Państwo, które chce zatrzymać młodych Polaków, nie może budować polityki na krótkim podatkowym bonusie kończącym się wraz z datą urodzin. Potrzebna jest wolność gospodarcza oparta na trwałych regułach.
Źródło: Rzeczpospolita, Ministerstwo Finansów.


















