Donald Tusk zapowiedział 19 sierpnia 2026 r., iż stawi się w sądzie, jeżeli zostanie wezwany jako świadek w sprawie Marcina Romanowskiego. To odpowiedź na ruch mec. Bartosza Lewandowskiego, który chce przesłuchania premiera w dwóch postępowaniach: o list żelazny i uchylenie ENA. Stawką jest powaga państwa.
Premier odpowiada obrońcy
Donald Tusk został zapytany 19 sierpnia o zapowiedź mec. Bartosza Lewandowskiego, obrońcy Marcina Romanowskiego. Prawnik chce, aby premier został przesłuchany jako świadek. Jak podała Wirtualna Polska, Tusk odparł, iż jeżeli sąd lub prokuratura go wezwą, stawi się i nie robi z tego sprawy. Użył też krótkiej deklaracji: "Nie mam z tym problemu".
Na poziomie obywatelskim to powinien być standard, nie zasługa. Premier państwa polskiego ma obowiązek podporządkować się procedurom tak samo jak każdy obywatel. Tym bardziej wtedy, gdy wcześniej sam publicznie mówił o informacjach służb dotyczących miejsca pobytu osoby poszukiwanej. Państwo poważne nie żyje konferencją prasową. Państwo poważne przenosi wiedzę do akt, o ile ma ona znaczenie procesowe.
Wniosek obrony i tyraspolski trop
Lewandowski zapowiedział wniosek do Sądu Okręgowego w Warszawie w dwóch sprawach: wniosku Marcina Romanowskiego o wydanie listu żelaznego oraz wniosku o uchylenie Europejskiego Nakazu Aresztowania. Powodem są słowa Tuska z 18 sierpnia, gdy premier mówił, iż według informacji uzyskanych od służb państw regionu Romanowski ma z bardzo dużym prawdopodobieństwem przebywać w Tyraspolu, w Naddniestrzu.
DN opisywał już ten wątek w tekście o tym, iż Romanowski pisał z Naddniestrza, a państwo nie może tego lekceważyć. To nie jest egzotyczny szczegół geograficzny. Naddniestrze pozostaje separatystycznym regionem Mołdawii, faktycznie poza kontrolą władz centralnych. jeżeli tam prowadzi trop, polskie państwo musi działać przez prawo, dyplomację i współpracę służb, a nie przez medialne półzdania.
Prokuratura: brak procesowego potwierdzenia
Prokuratura Krajowa poinformowała 18 sierpnia, iż prokurator sprzeciwił się wydaniu listu żelaznego Marcinowi Romanowskiemu. W komunikacie wskazano, iż samo oświadczenie podejrzanego o pobycie w Tyraspolu jest niewystarczające, a prokuratura nie ma w tej chwili procesowego potwierdzenia, iż Romanowski przebywa pod wskazanym adresem. Z danych wstępnych ma wynikać, iż w ciągu ostatnich pięciu lat nie przekroczył granicy Mołdawii. Nie potwierdzono też przekroczenia granic Rumunii i Ukrainy.
To napięcie jest sednem sprawy. Premier mówi publicznie o informacjach służb. Prokuratura mówi o braku potwierdzenia procesowego. Obrona chce to wykorzystać i sprawdzić przed sądem. W interesie państwa leży, aby taki rozdźwięk został uporządkowany, bo każda luka informacyjna pracuje dziś na chaos, nie na autorytet Rzeczypospolitej.
ENA, list żelazny i odpowiedzialność
Prokuratura przypomniała, iż Marcin Romanowski jest poszukiwany krajowym listem gończym oraz Europejskim Nakazem Aresztowania. Wskazała też, iż sąd okręgowy może wydać list żelazny, gdy podejrzany przebywa za granicą i zobowiązuje się stawić przed sądem lub prokuratorem, ale spełnienie tych warunków nie zmusza sądu do wydania takiego dokumentu. To ważne, bo list żelazny nie jest nagrodą za polityczny rozgłos. Jest instytucją prawa.
W tej sprawie DN pisał także o tym, iż policja szuka Romanowskiego przez Mołdawię, a trop prowadzi do Tyraspola. o ile były wiceminister sprawiedliwości chce korzystać z ochrony procedur, państwo ma prawo oczekiwać od niego realnej dyspozycyjności wobec organów. o ile rząd ma wiedzę służb, powinien ją zabezpieczyć i przekazać tam, gdzie waży się decyzja procesowa.
Mniej teatru, więcej państwa
Rzecznik rządu Adam Szłapka mówił, iż obrońca ma prawo składać taki wniosek, ale zarazem ostro oceniał sprawę. Tusk z kolei buduje obraz premiera lojalnego wobec państwa. Problem w tym, iż lojalność wobec państwa nie polega na retorycznej przewadze nad przeciwnikiem. Polega na dyscyplinie instytucji, precyzji komunikatów i doprowadzaniu postępowań do końca.
Stawka dla Polaków jest prosta. jeżeli władza używa informacji służb w bieżącej walce politycznej, musi liczyć się z tym, iż sąd zapyta o ich procesową wartość. jeżeli tego nie zrobi, obywatele dostaną kolejny spektakl zamiast państwa. A Polska potrzebuje dziś nie spektaklu, ale skutecznego wymiaru sprawiedliwości, który nie gubi faktów między konferencją premiera, komunikatem prokuratury i wnioskiem obrony.
Źródło: Wirtualna Polska, Onet, Prokuratura Krajowa
Źródło: WP Wiadomości















