"Spotkanie Rady Europejskiej. Po raz pierwszy od lat w sali nie ma Rosjan. Ogromna ulga" – napisał premier Donald Tusk na platformie X. Mówił o tym też dziennikarzom na konferencji: – Wczoraj można było odczuć ogromną ulgę pośród liderów, bo po raz pierwszy od lat nie było na sali żadnych Rosjan obecnych, o ile państwo wiecie, o czym mówię, ale żarty na bok.
Tusk zakpił z Węgier i Rosjan. Jest odpowiedź Kremla
Choć nie padły tam nazwiska węgierskich polityków, to wszyscy momentalnie połączyli ten przytyk Tuska właśnie z nimi. Dodajmy, iż ustępujący premier Węgier Viktor Orbán nie tylko zrezygnował z uczestnictwa w spotkaniu liderów Unii Europejskiej, ale też nie wyznaczył swojego przedstawiciela.
"W trakcie nieformalnych konsultacji nie podejmuje się żadnych decyzji i nie przyjmuje się pisemnych wniosków. Premier nie zwrócił się zatem do innego uczestnika z prośbą o reprezentowanie Węgier" – poinformował minister ds. europejskich Janos Boka w komunikacie na Facebooku.
Dodajmy, iż dotychczasowy minister spraw zagranicznych Węgier Peter Szijjarto miał regularnie informować Rosję o przebiegu unijnych rozmów. Dowiedział się o tym "Washington Post", a później potwierdził to sam węgierski minister.
Dlatego teraz, gdy Węgry nie są obecne na nieformalnym spotkaniu Rady Europejskiej na Cyprze, Tusk pokusił się na taki cięty żart. Okazuje się, iż post polskiego premiera zobaczył zaufany człowiek Władimira Putina, Kiriłł Dmitrijew i gwałtownie odpowiedział.
"Do zobaczenia za dwa miesiące, kiedy przyjedziesz do Rosji błagać o energię. Proszę, zaopatrz się w wystarczającą ilość paliwa lotniczego" – odgrażał się Dmitrijew w serwisie X. Doradca Putina miał ponoć nawiązywać tym samym do napięć wokół cieśniny Ormuz.
Na Węgrzech zmienia się władza. Będzie też inne nastawienie do relacji z Rosją
Przypomnijmy, iż po wyborach parlamentarnych na Węgrzech, które odbyły się 12 kwietnia, gwałtownie stało się jasne, iż urzędujący od 16 lat Viktor Orbán będzie musiał ustąpić ze stanowiska i wraz ze swoim Fideszem przejść do opozycji. Naród zdecydował bowiem, iż rządzić będzie TISZA pod przewodnictwem Petera Magyara.
A jak wiadomo, Węgry pod rządami Viktora Orbána utrzymywały bliskie kontakty z Putinem. Mieli z tego sporo korzyści. W zeszłym roku 93 proc. importu ropy do tego kraju pochodziło z Rosji. Ponadto węgierski rząd często zajmował stanowisko odrębne od reszty UE i NATO, wykorzystując mechanizm weta (lub groźbę jego użycia) w kwestiach takich jak sankcje wobec Rosji czy pomoc finansowa i militarna dla Ukrainy.
Nowym szefem węgierskiego rządu będzie Peter Magyar, który – jak na węgierskie standardy – zapowiadał już podczas kampanii dość antyrosyjski kurs. Mówił na wiecach na przykład o dążeniu do pełnej niezależności od rosyjskich surowców do 2035 r.
