Premier Donald Tusk 19 sierpnia skomentował informacje WP, iż Waldemar Żurek ma wyjaśnić, czy ABW pod kierownictwem Bogdana Święczkowskiego inwigilowała ETPCz. Szef rządu powiedział, iż prezes TK „lubi podsłuchiwać”. Stawka jest większa niż kolejna awantura: chodzi o granice służb, niezależność państwa i polityczne używanie Trybunału.
WP: Żurek ma sprawdzać działania ABW
Jak podała Wirtualna Polska, minister sprawiedliwości i prokurator generalny Waldemar Żurek ma podjąć kroki w sprawie informacji o możliwej inwigilacji Europejskiego Trybunału Praw Człowieka przez Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego w czasie, gdy służbą kierował Bogdan Święczkowski. Chodzi o sprawę bardzo poważną. o ile służby państwowe przekroczyły prawo, państwo musi to wyjaśnić. o ile zaś temat staje się narzędziem bieżącej wojny z Trybunałem Konstytucyjnym, Polacy również mają prawo wiedzieć, kto i po co nakręca ten konflikt.
Tusk został zapytany przez reportera WP o Święczkowskiego i odpowiedział w swoim stylu: krótko, złośliwie, pod kamerę. Powiedział, iż prezes TK „lubi podsłuchiwać”. Dodał też, iż według wielu danych on sam i jego rodzina mieli być ofiarami działań związanych z podsłuchami. To mocne słowa premiera, ale w państwie prawa mocne słowa nie mogą zastępować dowodów, procedur i odpowiedzialności urzędniczej.
Państwo to nie konferencja prasowa
Ten spór nie toczy się w próżni. Od miesięcy trwa spór o Trybunał Konstytucyjny, w którym rząd Donalda Tuska konsekwentnie odmawia uznawania części działań TK, a obóz wokół prezesa Święczkowskiego oskarża władzę wykonawczą o uderzanie w konstytucyjny porządek. Teraz do tego dochodzi wątek służb specjalnych. To mieszanka szczególnie niebezpieczna, bo dotyka dwóch filarów państwa: kontroli nad aparatem przymusu i pozycji sądu konstytucyjnego.
Prawica nie ma żadnego powodu, by bronić bezprawia służb, jeżeli do niego doszło. Służby istnieją po to, aby chronić państwo, nie po to, aby żyć własnym życiem. Ale równie jasno trzeba powiedzieć: rząd nie może prowadzić polityki metodą medialnych sugestii, które od razu ustawiają przeciwnika w roli winnego. Szczególnie wtedy, gdy chodzi o osobę stojącą na czele instytucji będącej w centrum politycznego sporu z tym samym rządem.
Święczkowski i kontratak wokół TK
Bogdan Święczkowski nie jest w tej historii postacią neutralną politycznie. Był szefem ABW, później prokuratorem krajowym, a dziś jest prezesem TK. W ostatnich miesiącach ostro reagował na działania władzy wobec Trybunału. DN opisywał już, jak Święczkowski zawiadamiał prokuraturę w związku ze sporem o wejście policji do TK.
Dlatego sprawa wymaga chłodnej głowy. jeżeli Żurek ma dokumenty, powinny trafić do adekwatnych organów i zostać ocenione zgodnie z prawem. jeżeli ich nie ma, temat nie powinien służyć do produkowania kolejnej odsłony wojny rządu z instytucjami, których nie udało się politycznie podporządkować. Państwo polskie nie może działać według zasady: najpierw polityczny komunikat, potem ewentualnie dowody.
Stawka dla Polski
Dla Polaków najważniejsze jest proste pytanie: czy służby są pod realną kontrolą państwa, czy pod polityczną presją kolejnych ekip. W normalnym państwie premier nie potrzebuje insynuacyjnej puenty, aby uruchomić wyjaśnienie poważnej sprawy. Wystarczą dokumenty, prokuratura, komisje i odpowiedzialność personalna.
Rząd Tuska buduje dziś narrację, w której spór o TK wychodzi poza akty prawne i przechodzi w presję polityczną oraz medialną. To groźne dla każdej władzy, także tej, która dziś czuje się silna. Polska potrzebuje twardej kontroli nad służbami i szacunku dla ciągłości państwa. Bez tego zostaje tylko teatr, a rachunek za ten teatr płacą obywatele.
Źródło: Wirtualna Polska
Źródło: WP Wiadomości












