Ci, którzy odchodzą, protestują przeciwko uchwale podjętej podczas ostatniej Rady Krajowej Polski 2050, która zablokowała na najbliższy miesiąc zmiany personalne, jak również zobowiązała członków partii do deeskalacji napięć. Zwolennicy Pauliny Hennig-Kloski określili ją mianem uchwały „kagańcowej”. „Rozłamowcy”, „secesjoniści”, „buntownicy”, „podpalacze” – to tylko niektóre określenia padające z ust polityków Polski 2050 skupionych wokół Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz, cytowanych przez portal Interia.pl, na temat odchodzących koleżanek i kolegów. Dziennikarze piszą, iż w odpowiedzi z drugiej strony słyszeli o „sekciarzach” i „wyznawcach Pełczyńskiej- Nałęcz”, którzy mają być niebezpieczni dla stabilności rządu.
„Zakładamy Klub Parlamentarny Centrum,
bo Centrum to miejsce, gdzie spotykają się ludzie, w którym wypracowują dobre kompromisy i odnoszą sukcesy. Chcemy, by Polska była w Centrum naszej pracy, w Centrum naszej uwagi” – napisała Paulina Hennig-Kloska na portalu x.com.
– Powstał nowy klub parlamentarny. To stało się faktem, mamy dwa nowe kluby w tej chwili – klub Centrum i klub Polski 2050 – zakomunikował dziennikarzom marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty. Dodał, iż myśli, iż „nie będzie to miało żadnego złego wpływu na koalicję”. – Myślę, iż będziemy mieli trochę więcej pracy. Ja koalicjantów kocham wszystkich – dodał.
– Większość parlamentarna, czyli Koalicja 15 października, pozostanie stabilna na najbliższe miesiące i lata, na pewno do następnych wyborów – powiedział premier Donald Tusk. – Tu pragnę państwa uspokoić, nie takie turbulencje musieliśmy przez ten rok przeżywać i przeżyliśmy, nie takie wstrząsy na scenie politycznej światowej, europejskiej i polskiej przetrwaliśmy w bardzo dobrej kondycji – dodał.
„Dezerterom dziękujemy.@PL_2050 sprawniejsza, spójniejsza, zdeterminowana i ukierunkowana idzie do przodu. Z wizją i odwagą! #WyrazisteCentrum. Gdy dezerterzy odchodzą, nowi ludzie wstępują do@PL_2050. Od kiedy zostałam przewodniczącą, w 18 dni mamy kilkadziesiąt nowych zgłoszeń. U nas mile widziany jest każdy, kto chce z nami iść drogą wyrazistego centrum, w którym silne, bogate grupy interesu muszą liczyć się z ludźmi. Pracownicy i klasa średnia nie dźwigają systemu podatkowego, który faworyzuje najbogatszych. A zamiast lobby oraz wielkich firm zarabiających na nieruchomościach w centrum są mieszkańcy i interesy zwykłych ludzi. To żółte DNA Polski2050 – i każdej osoby, która chce z nami działać” – napisała Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz na portalu X.
– Stała się dziś rzecz bardzo smutna i zła. Mówię to jako założyciel ruchu Polska 2050. Szliśmy razem sześć lat. To ja byłem tą osobą, która zapraszała do współpracy poszczególne grupy i ludzi. Dziś mówią „odchodzimy, dziękujemy”, ale w zasadzie nie mówią, bo ze mną nikt z nich o tym nie rozmawiał, mimo iż to ja byłem na początku tej drogi, którą szliśmy – mówił w Sejmie Szymon Hołownia. – To, co się dzisiaj stało, trzeba powiedzieć jasno. Ta grupa rozłamowców, która opuściła dziś Polskę 2050 pod wodzą Pauliny Hennig- -Kloski, nie odchodzi z tego powodu, iż ma inne pomysły na politykę, iż ma inny program, iż ma inną wizję dowożenia rzeczy wyborcom. Powód odejścia jest jeden – nienawiść do Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz.
– Nie czuję nienawiści.
Generalnie jestem wolna od tego typu emocji. Zawsze widzę szklankę do połowy pełną i zawsze widzę rzeczy do zrobienia, a nie rzeczy, których nie udało się zrobić – mówiła Paulina Hennig-Kloska w TVN24. Zaznaczyła też, iż ma „ogromną wdzięczność” do Szymona Hołowni. – Założył Polskę 2050, gdzie poznałam wielu wspaniałych ludzi, zrobiliśmy wiele fajnych rzeczy, przeżyliśmy ze sobą cudownych pięć lat. Kolejne lata na pewno przed nami – dodała. Podkreśliła, iż te lata będą „w ramach Koalicji 15 października”.
– To dla mnie najsmutniejszy dzień w polityce – mówił na łamach Interii wiceminister cyfryzacji Michał Gramatyka. – Szedłem do Polski 2050 z dużą wiarą, iż ten projekt ma szansę stać się stałym elementem polskiej polityki. W tym momencie nie jest to możliwe. Tracimy połowę swojej siły w Sejmie. Zostajemy oczywiście klubem koalicyjnym, pozostajemy lojalni wobec rządu. Pozostają lokalne struktury, gdzie tych podziałów nie widać. Cała sytuacja jest smutna i przykra.
„Najbardziej dziwi mnie nie sam spór, ale to, iż część osób nie potrafi zaakceptować wyniku demokratycznych wyborów w partii, która tak często mówi o demokracji. Zaraz po głosowaniu – także ze strony Pauliny Hennig-Kloski – padały słowa, iż wybory były demokratyczne i iż ich wynik zostanie uszanowany. Mimo to gwałtownie zaczęła pojawiać się publiczna krytyka ze strony osób, które dziś decydują się odejść. Nowa przewodnicząca Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, widząc napięcia i konflikty, możliwie jak najszybciej zwołała Radę i zaproponowała uchwałę, której celem było zatrzymanie eskalacji sporów oraz medialnego obrzucania błotem Polski 2050 – często bez pełnego przedstawiania faktów. Przedstawiając uchwałę, jasno wskazała jej cel: uspokoić emocje, wygasić konflikt i stworzyć przestrzeń do spokojnej rozmowy oraz wypracowania konsensusu na Zjeździe. Co istotne, dokument wprost mówi, iż obowiązuje wyłącznie do 21.03.2026 r. – był więc rozwiązaniem tymczasowym, a nie trwałą zmianą zasad. Skoro uchwała miała obowiązywać tylko do Zjazdu, to naprawdę trudno zrozumieć, dlaczego nie poczekać i nie rozstrzygnąć sporów w demokratycznym trybie. Zamiast tego wybrano medialną krytykę i natychmiastowe decyzje o odejściu. Być może to naturalny proces – w demokratycznej partii pozostają ci, którzy potrafią zaakceptować decyzję większości, choćby jeżeli nie jest ona po ich myśli. Demokracja działa tylko wtedy, gdy szanuje się jej zasady” – napisał na Facebooku Arkadiusz Iwan.
Marzena Machałek z Prawa i Sprawiedliwości powiedziała na antenie Polskiego Radia, iż wydarzenia związane z Polską 2050 wywołują u niej uśmiech oraz politowanie. – To neurotyczna partia, która ma zmiany i huśtawki nastrojów i tak naprawdę nie wie, czego chce. Dziś myślę, iż walczą o przetrwanie i przy tak niskich sondażach (…), bo to jest pewien trend, który się utrzymuje, zdają sobie sprawę, iż mało kto z tej partii ma szansę wejść do Sejmu, więc szukają szalupy ratunkowej. Część pewnie dąży do tego, aby się znaleźć na liście Koalicji Obywatelskiej – oceniła. Dodała, iż po rozłamie w Polsce 2050 część jej przedstawicieli będzie szukać dla siebie miejsca w innych ugrupowaniach i może zechcieć dołączyć choćby do PiS.
– W życiu wszystko jest możliwe,
a także w polityce wiele rzeczy jest możliwych – podkreśliła w Polskim Radiu 24.
„Dostaję wiele pytań, co dalej. Pozwólcie, niech nasz klub okrzepnie” – napisał na x.com Ryszard Petru z klubu Centrum. „Nie wykluczam, iż dołączą do nas nowi jeszcze członkowie. Niedługo przedstawimy nasze priorytety programowe i o nich będziemy rozmawiać z naszymi koalicjantami. Nie będziemy żądać, domagać się, oczekiwać. Po prostu siądziemy przy wspólnym stole, porozmawiamy i się dogadamy. Tak jak to powinno być między koalicjantami”.









