Trybunał Konstytucyjny w ogniu sporu. Bogucki odpowiada Żurkowi

dzienniknarodowy.pl 2 дни назад
Zdjęcie: Trybunał Konstytucyjny w ogniu sporu. Bogucki odpowiada Żurkowi


Zbigniew Bogucki ostro odpowiedział Waldemarowi Żurkowi po słowach ministra sprawiedliwości o działaniach Karola Nawrockiego wobec sędziów Trybunału Konstytucyjnego. Spór nie dotyczy wyłącznie personaliów. To kolejny test, czy rządzący uznają granice władzy, gdy po drugiej stronie stoi urząd prezydenta.

Ostre słowa z Pałacu

Szef Kancelarii Prezydenta Zbigniew Bogucki odniósł się do wypowiedzi Waldemara Żurka, który zarzucił Karolowi Nawrockiemu złamanie prawa w sprawie sędziów Trybunału Konstytucyjnego. Jak relacjonuje Wprost, Żurek mówił wcześniej w TVP Info, iż prezydent analizując życiorysy sędziów TK złamał prawo i za to odpowie. Bogucki odpowiedział, iż takie deklaracje ministra są śmieszne albo tragikomiczne.

W tej sprawie nie chodzi o zwykłą wymianę uszczypliwości między politykami. Chodzi o model państwa. Minister sprawiedliwości używa języka rozliczeń wobec prezydenta, a Pałac odpowiada, iż rząd próbuje presją polityczną wymusić rozstrzygnięcie sporu ustrojowego. To jest spór o władzę, procedury i granice nacisku na głowę państwa.

Trybunał Konstytucyjny jako pole nacisku

Według Konstytucji RP, art. 194, Trybunał Konstytucyjny składa się z 15 sędziów wybieranych indywidualnie przez Sejm na 9 lat. Spór polityczny rozgrywa się jednak wokół dalszego etapu: ślubowania i roli prezydenta. W ustawie o statusie sędziów TK zapisano, iż osoba wybrana na stanowisko sędziego składa ślubowanie wobec Prezydenta RP.

Bogucki przekonuje, iż Nawrocki nie zapowiedział odmowy przyjęcia ślubowania od czterech osób. Według niego prezydent rozważał prawidłowość procedury i skierował sprawę na ścieżkę rozstrzygnięcia kompetencyjnego. To istotna różnica. Czym innym jest polityczna blokada, a czym innym spór o to, czy procedura została przeprowadzona prawidłowo.

Rząd prawa czy prawo rządu

Najgroźniejsze w tej sprawie jest to, iż obóz rządzący coraz częściej traktuje własną interpretację prawa jak wyrok. Najpierw pada polityczna teza, później pojawia się groźba odpowiedzialności, a dopiero na końcu zostawia się miejsce na instytucje. Tak państwo nie działa w sposób spokojny i konstytucyjny.

Dziennik Narodowy wielokrotnie opisywał, jak Trybunał Konstytucyjny staje się centralnym punktem sporów o państwo. Niezależnie od tego, kto zasiada w rządzie, zasada powinna być prosta: władza wykonawcza nie może zastraszać innych organów państwa retoryką prokuratorską, gdy sama jest stroną politycznego konfliktu.

Bogucki wybija polityczny rytm

Wypowiedź Boguckiego była ostra, ale politycznie czytelna. Pałac chce pokazać, iż nie cofnie się przed językiem presji ze strony ministra sprawiedliwości. Dla elektoratu prawicy to istotny sygnał, bo spór o TK od lat jest przedstawiany przez liberalne centrum jako pretekst do przejęcia instytucji i wyczyszczenia ich według aktualnej większości.

Bogucki występuje tu jako obrońca linii prezydenta. W innym tekście pisaliśmy o nim przy okazji roku prezydentury Karola Nawrockiego. Teraz ten sam mechanizm wraca w sprawie TK: Pałac stawia na aktywność, twardą argumentację i odmowę uznania, iż rząd ma monopol na interpretowanie konstytucyjności.

Stawka dla państwa

Polacy nie potrzebują kolejnej wojny na miny i konferencje. Potrzebują państwa, w którym prawo nie jest pałką w ręku aktualnej większości. o ile minister sprawiedliwości zapowiada odpowiedzialność prezydenta, musi mieć mocniejsze podstawy niż polityczny gniew i telewizyjną deklarację.

Stawka jest konkretna: stabilność urzędu prezydenta, powaga Trybunału Konstytucyjnego i pewność obywatela, iż konstytucja nie zmienia znaczenia zależnie od tego, kto ma większość w Sejmie. Polska prawica powinna w tej sprawie mówić twardo. Państwo nie może być przebudowywane pod dyktando jednej partyjnej interpretacji.

Źródło: Wprost, Onet, ISAP Sejm.

Читать всю статью