
Słuchając prawicowych polityków broniących Donalda Trumpa i jego polityki wobec Putina – przedstawianej jako droga do sprawiedliwego pokoju, a w mojej ocenie prowadzącej do oddania Ukrainy na łaskę rosyjskiego agresora – przypomniałem sobie pewien historyczny epizod.
Epizod, który okazał się zapowiedzią katastrofy Polski i całej Europy.
30 września 1938 roku brytyjski premier Neville Chamberlain wrócił z konferencji monachijskiej, podczas której przywódcy Wielkiej Brytanii, Francji, Niemiec i Włoch zdecydowali o losie części Czechosłowacji – bez udziału jej przedstawicieli.
Po wylądowaniu na lotnisku Heston pod Londynem Chamberlain triumfalnie wymachiwał kartką z podpisami swoim i Adolfa Hitlera, wykrzykując
„Przywiozłem wam pokój”.
Jak trwały pokój zapewnił Europie, przekonaliśmy się już 1 września 1939 roku, kiedy Hitler napadł na Polskę.
Historia oczywiście nie powtarza się dosłownie, ale potrafi boleśnie przypominać o lekcjach, których nie wyciągnęliśmy z przeszłości.
Pokój kupowany kosztem wolności i terytorium innego narodu może okazać się jedynie zachętą dla agresora do kolejnych podbojów.
W 1938 roku poświęcono Czechosłowację w imię pokoju. Dziś nie wolno dopuścić, by podobną cenę zapłaciła Ukraina.
Bo pokój zawarty ponad głowami napadniętych, na warunkach dyktowanych przez agresora, może okazać się nie końcem wojny, lecz zapowiedzią kolejnej katastrofy.














