Trump tonie, ale sam. Takiego upadku Ameryka chyba jeszcze nie widziała

natemat.pl 5 часы назад
To miał być polityczny sojusz z żelaza. Ale kiedy Donald Trump uderzył w papieża i znów zaczął wywoływać międzynarodowe burze, Giorgia Meloni przestała milczeć. Wraz z nią od Trumpa zaczynają odsuwać się kolejni dawni partnerzy i polityczni "przyjaciele".


Georgia Meloni jako jedyna przywódczyni państwa UE uczestniczyła w zaprzysiężeniu Donalda Trumpa w 2025 roku. Prezydent USA gościł ją też parę dni wcześniej w swojej rezydencji w Mar-a-Lago na Florydzie. Szefowa włoskiego rządu była pierwszą Europejką, która odwiedziła go na początku jego drugiej kadencji. A kilka miesięcy później, gdy Donald Trump zaczął szaleć na arenie międzynarodowej, zaczęły padać pytania, czy Meloni będzie osobą, która go udobrucha.

Ich sojusz był oczywisty. Jednak od pewnego czasu Meloni nie szczypie się w język.

Rozzłościła ją na przykład wypowiedź Trumpa o tym, iż "sojusznicy NATO 'pozostali w tyle' podczas operacji w Afganistanie" i takie słowa uznała za niedopuszczalne, "zwłaszcza jeżeli pochodzą od państwa sojuszniczego". "Włoski rząd był zszokowany" – zareagowała.

Krytykowała też zapowiedź Trumpa o dodatkowych cłach na kraje UE, które wysłały żołnierzy na Grenlandię.

Jednak jej oburzenie po słowach Trumpa o papieżu to zupełnie inny wymiar. To otwarte odcięcie się prezydenta USA.

"Uważam za niedopuszczalne słowa prezydenta Trumpa o Ojcu Świętym. Papież jest głową Kościoła katolickiego i słuszne oraz normalne jest to, iż apeluje o pokój i iż potępia każdą formę wojny" – usłyszał świat.

Co więcej, chwilę potem – w obliczu sytuacji na Bliskim Wschodzie i ataków Izraela na Liban – Meloni ogłosiła też, iż Włochy zawieszają automatyczne przedłużenie umowy o współpracy w dziedzinie obrony z Izraelem. Czyli Trump dostał kolejny policzek.

Papież zaniepokojony działaniami Trumpa


Przypomnijmy. W ataku na papieża Donald Trump przeszedł samego siebie. Jego wpis na platformie Truth Social, w którym skrytykował Leona XIV za jego "słabość w kwestii przestępczości i fatalną politykę zagraniczną" wywołał potężną, międzynarodową burzę. Trump zarzucił też papieżowi, iż ulega radykalnej lewicy i skupia się na byciu politykiem. "Nie chcę papieża, który krytykuje prezydenta Stanów Zjednoczonych" – ogłosił. Po czym zamieścił grafikę z sobą w roli Chrystusa uzdrawiającego chorego.

Papież, który potępia wojnę na Bliskim Wschodzie, odpowiedział, iż nie obawia się administracji Trumpa. – Będę przez cały czas głośno sprzeciwiał się wojnie, starając się promować pokój, dialog i wielostronne relacje między państwami, aby szukać sprawiedliwych rozwiązań problemów – przekazał dziennikarzom.

Ta "wojna" między nimi narasta jednak już od miesięcy. Widać, iż papież również jest zaniepokojony działaniami prezydenta USA i częściej zabiera głos.

Po ataku USA na Wenezuelę wezwał do zachowania jej niepodległości i przyznał, iż z "duszą pełną niepokoju" śledzi rozwój wydarzeń po obaleniu prezydenta Nicolása Maduro przez Stany Zjednoczone. Zareagował też, gdy Trump uderzał w UE. Papież uznał, iż to "próba rozbicia tego, co musi być bardzo ważnym sojuszem".

"Niedopuszczalne i nieuzasadnione ataki ze strony Trumpa"


Teraz w jego obronie głosy krytyki pod adresem Trumpa płyną z całego katolickiego świata. To lawina, którą jeszcze dodatkowo potęguje porażka Viktora Orbána na Węgrzech. Kpin z tego, jak to prezydent USA wspierał Orbána i jak przywódcy Fideszu "opłacało się" to wsparcie nie brakuje.

Niektórzy nie spodziewali się takiej reakcji po Meloni. Jednak ona adekwatnie nie miała wyjścia. Naciski polityczne i religijne w kraju były już niemałe.

"Trump sprawia Meloni piekielny problem", "Postawił ją w kolejnej trudnej sytuacji" – komentował brytyjski serwis "Politico". Ocenił, iż premier Włoch stanęła w poniedziałek przed wyborem: czy zachować lojalność wobec prezydenta USA, czy zaryzykować utratę kapitału politycznego w oczach konserwatywnych wyborców katolickich".

Nawet były premier Włoch Giuseppe Conte (2018-2019), który podczas pierwszej kadencji Trumpa utrzymywał z nim bardzo dobre relacje, a prezydent USA nazywał go swoim "nowym przyjacielem w Europie", już przejrzał na oczy. I zdecydowanie stanął po stronie Leona XIV, krytykując Trumpa:

"Słowa papieża Leona XIV są najlepszą odpowiedzią na niedopuszczalne i nieuzasadnione ataki ze strony Trumpa. Solidarność z Papieżem. Premier Meloni, 'matka chrześcijanka', wciąż nie zajęła stanowiska. Być może i w tym przypadku 'ani nie potępia, ani nie podziela', jak w przypadku ataków w Iranie, które powodują śmierć, zniszczenia i ogromne straty gospodarcze dla nas wszystkich?".

Również wicepremier Włoch i wielki zwolennik Trumpa, Mateo Salvini, potępił atak podziwianego przez siebie prezydenta USA na papieża: "Atakowanie papieża, symbolu pokoju i duchowego przewodnika miliardów katolików, nie wydaje się ani pożyteczne, ani mądre".

"Ci, których nazywano wiernymi wyznawcami Donalda Trumpa, teraz odwracają się do niego plecami"


Atak na papieża to najnowszy odcinek serialu pt. "Szaleństwa Donalda Trumpa". Od początku jego obecnej kadencji było ich już tyle, iż trudno zliczyć. Przybywa też osób, które się dystansują i otwarcie krytykują przywódcę Stanów Zjednoczonych. Również w USA atak na papieża mocno podziałał na konserwatystów.

Biskup Robert Barron, którego raczej można by uznać za bliskiego światopoglądu Trumpa, uznał jego wypowiedzi za "całkowicie niestosowne i lekceważące". Jego zdaniem prezydent USA powinien przeprosić papieża.

Jako chrześcijankę Trump uraził także Marjorie Taylor Greene, byłą kongresmenkę i przez lata zagorzałą zwolenniczkę Trumpa. Ona grafikę z Jezusem uznała za bluźnierstwo.

Marjorie Taylor Greene w ogóle jest jedną z tych osób, które od uwielbienia przeszły do ostrej krytyki Trumpa. Po ataku na Iran sama nazwała go "szaleńcem" i wezwała do użycia 25. poprawki, czyli do usunięcia prezydenta z urzędu.

W kręgu MAGA nie sposób już zliczyć podobnych osób. choćby Tucker Carlson, wielki obrońca Trumpa, atak na Iran nazwał "obrzydliwym i nikczemnym".

"Pęka beton wokół Donalda Trumpa. Wydawało się, iż nikt nie jest w stanie go powstrzymać, ale w każdym szaleństwie przecież musi być jakaś granica. I dlatego rozpada się kółko wzajemnej adoracji. choćby ci, których nazywano wiernymi wyznawcami Trumpa, teraz odwracają się do niego plecami" – komentował już w naTemat Łukasz Grzegorczyk.



Grupa tych, którzy kiedyś zabiegali o dobre relacje z Trumpem, a on uważał ich za przyjaciół, jest coraz większa.

Premier Wielkiej Brytanii: Mam tego dość


– Mam dość tego, iż rodziny w całym kraju patrzą, jak ich rachunki rosną i spadają, rachunki firm rosną i spadają z powodu działań Trumpa lub Putina na świecie – oświadczył kilka dni temu premier Wielkiej Brytanii Keir Starmer.

Szef brytyjskiego rządu był gościem podcastu ITV News Talking Politics. "Mam tego dość" – rozniosło się potem po zagranicznych mediach.

Jeszcze w 2025 roku Trump uważał go za przyjaciela i chwalił za to, iż jest "pomostem" między USA a Europą ws. wojny w Ukrainie. Starmerowi też zależało na dobrych relacjach. 13 października 2025 roku, podczas szczytu w Szarm el-Szejk ws. wojny w Strefie Gazy, doszło zaś do ciekawej wymiany zdań między nimi.

– Gdzie jest Zjednoczone Królestwo, gdzie jest mój przyjaciel Starmer? – zapytał w pewnym momencie Trump.

– Jestem za tobą, jak zwykle – odparł premier Wielkiej Brytanii. Trump zaprosił go wtedy na scenę i zapytał, czy wszystko w porządku.

– Bardzo dobrze – odpowiedział Starmer.

– Bardzo się cieszę, iż tu jesteś – usłyszał od Trumpa.

Dziś wiadomo, iż Wielka Brytania nie zamierza angażować się w ataki USA i Izraela na Iran. W rozmowie z BBC 5 Live Starmer oświadczył właśnie, iż jego kraj nie popiera blokady Cieśniny Ormuz i brytyjskie okręty wojenne i żołnierze nie będą wykorzystywani do blokowania irańskich portów. – Moja decyzja była jasna: bez względu na presję – a presja była znaczna – nie damy się wciągnąć w wojnę – powiedział.

Prezydent Francji kiedyś mocno ściskał się z Trumpem


Po ataku na Iran ton wobec niego zmienił również prezydent Francji Emmanuel Macron, którego Trump uważał za przyjaciela. Obaj prawili sobie komplementy, mieli dobre relacji i momentami było w nich aż za słodko. Do historii – również viralowych nagrań – przejdą prawdopodobnie ich słynne, długie powitania i uściski dłoni. "Macron, europejski zaklinacz Trumpa" – tak nazwał go "Economist" jeszcze w czasie pierwszej kadencji Trumpa.

Macron co prawda był zdania, iż "bycie sojusznikiem USA nie oznacza bycia amerykańskim wasalem". Potrafił też z Trumpem rozmawiać i sprowadzać go na ziemię. "Był asertywny, wchodził w słowo, a kiedy było trzeba, prostował wypowiedzi amerykańskiego przywódcy" – opisywał ich spotkanie w 2025 roku Mateusz Przyborowski.

Gdy Trump zaczął grozić Grenlandii, Macron miał mu choćby przesłać SMS: "Mój przyjacielu, jesteśmy całkowicie zgodni w sprawie Syrii. Możemy zrobić wielkie rzeczy w sprawie Iranu. Nie rozumiem, co robisz w sprawie Grenlandii".

Jednak po ataku na Iran trudno wyobrazić sobie jego wylewne uściski z Trumpem. – To nie jest show. Mówimy o wojnie i pokoju, o życiu mężczyzn i kobiet. Musimy zachować powagę – powiedział.

Trump podpadł mu też osobiście, gdy zakpił z jego małżeństwa opowiedzianym żartem: – Zadzwoniłem do Francji, do Macrona, którego żona traktuje niezwykle źle. Wciąż dochodzi do siebie po prawym sierpowym.

– Nie są ani eleganckie, ani na poziomie. Nie będę na nie odpowiadał. Nie zasługują na odpowiedź – zareagował prezydent Francji.

"Trump popełnił wielki błąd. Wpadł w pułapkę"


Z osób, które kiedyś miały dobre relacje z Trumpem, chyba wykruszył się też Boris Johnson. Były premier Wielkiej Brytanii i były przywódca Partii Konserwatywnej w 2019 roku został kiedyś choćby nazwany przez prezydenta USA "brytyjskim Trumpem".

Johnson bronił go jeszcze w 2025 roku – apelując do europejskich przywódców, by nie traktowali zbyt dosłownie słów Trumpa. "Próbuje was tylko zaszokować" – twierdził.

Dziś ocenia, iż atakując Iran, prezydent USA popełnił wielki błąd. "Trump wpadł w pułapkę. Potem pogorszył sytuację okropną retoryką, grożąc zniszczeniem całej cywilizacji" – komentował w rozmowie z włoskim dziennikiem "La Stampa".

Johnson skrytykował też Trumpa za mieszanie się w wybory na Węgrzech. "Wtrącanie się w kampanie wyborcze innych państw nie jest dobrą polityką. Nie tylko z szacunku, ale także dlatego, iż zwykle przynosi to efekt przeciwny do zamierzonego" – powiedział.

Co, jak wiemy, się potwierdziło. Tylko chyba jeszcze nie wszyscy dotychczasowi sojusznicy Donalda Trumpa, zwłaszcza w Polsce, zdają sobie z tego sprawę.

Читать всю статью