NATO Secretary General Mark Rutte meets with Marco Rubio, U.S. Secretary of StateSekretarz Generalny NATO Mark Rutte podczas wizyty w USA. / Źródło: https://www.flickr.com/photos/nato/55196679973/in/album-72177720333003838
Od zakończenia II Wojny Światowej Europa opierała swoje bezpieczeństwo na Pakcie Północnoatlantyckim, wierząc, iż w razie kryzysu będzie on kołem ratunkowym dla Starego Kontynentu. Dziś jednak wojna w Ukrainie, napięcia na Bliskim Wschodzie, ogniska zapalne w Afryce oraz coraz bardziej niepewne relacje ze Stanami Zjednoczonymi sprawiają, iż państwa Europy coraz częściej muszą myśleć o większej samodzielności w kwestiach obronnych.
Najbliższe miesiące będą dla Europy testem nie tylko zdolności obronnych, ale także stabilności politycznej i gospodarczej. Państwa NATO zwiększają wydatki na obronność, rozwijają przemysł zbrojeniowy i przygotowują się na możliwe zmiany w układzie sił wewnątrz Sojuszu. Warto zadać sobie pytanie, czy dotychczasowy model bezpieczeństwa przez cały czas odpowiada na współczesne zagrożenia i czy NATO w obecnej formie będzie w stanie utrzymać stabilność Zachodu w najbliższych latach?
W cieniu wojny
W odpowiedzi na niepewną przyszłość państwa członkowskie NATO intensyfikują dyskusję o wydatkach obronnych, modernizacji armii i gotowości do reagowania. Ważnym elementem tych działań jest program SAFE, którego celem jest wzmocnienie europejskiego przemysłu zbrojeniowego i zmniejszenie zależności od Stanów Zjednoczonych. Jednocześnie wciąż oczekuje się, iż NATO pozostanie głównym gwarantem bezpieczeństwa mimo dynamicznych zmian międzynarodowych. Do programu dołączyły już Polska i Litwa, które wraz z pozostałymi państwami bałtyckimi pozostają najważniejsze dla bezpieczeństwa wschodniej flanki NATO.
Dyskusja o roli Sojuszu nie jest jednak jednolita. Różne podejścia w państwach członkowskich odzwierciedlają spór o przyszłość europejskiej polityki obronnej. Nie zmienia to faktu, iż od zakończenia zimnej wojny Europa opiera swoje bezpieczeństwo na gwarancjach Stanów Zjednoczonych. Jest to szczególnie widoczne w części środowisk prawicowych, które głosząc tezy eurosceptyczne, wskazują NATO jako najważniejszy filar bezpieczeństwa. Przewaga militarna USA, ich potencjał technologiczny oraz zdolności wywiadowcze sprawiają, iż pozostają one centralnym elementem europejskiego systemu odstraszania. Coraz częściej pojawia się pytanie, jak długo taki model będzie jeszcze możliwy do utrzymania i w jakim tempie Europa będzie musiała zwiększać samodzielność.
Amerykańska presja
Wycofywanie lub relokacja wojsk amerykańskich z Europy nie jest zjawiskiem nowym. Już w 2012 roku, za prezydentury Baracka Obamy, z kontynentu – głównie z Niemiec – wycofano około 10 tysięcy żołnierzy. Decyzję uzasadniano wówczas koniecznością redukcji kosztów i zmianą priorytetów strategicznych USA. w tej chwili temat powraca w kontekście drugiej kadencji Donalda Trumpa. Jego polityka wobec NATO ma bardziej konfrontacyjny charakter i opiera się na silnej presji wobec sojuszników. Przez długi czas Waszyngton groził uzależnieniem wsparcia od spełnienia wymogu 2% PKB na obronność. W obliczu rosnącego zagrożenia nowy zaakceptowany przez państwa cel do 2035 roku ma wynosić 5%, co może przekładać się na późniejsze ryzyko ograniczenia pomocy dla państw niespełniających tego kryterium. Decyzje podejmowane przez amerykańską administrację mają też bardziej impulsywny i mniej przewidywalny charakter.
W tym kontekście pojawiają się doniesienia o możliwych zmianach rozmieszczenia sił USA w Europie. Amerykanie analizują m.in. sytuację w Niemczech, Hiszpanii i Włoszech, gdzie od lat stacjonują znaczne kontyngenty. Największe zmiany mogą dotyczyć Niemiec, gdzie przebywa w tej chwili około 35-37 tysięcy żołnierzy USA, a planowana redukcja mogłaby objąć ok. 5 tysięcy w ciągu najbliższych 6-12 miesięcy. We Włoszech stacjonuje ok. 13 tysięcy żołnierzy w siedmiu bazach. W tle pozostają napięcia polityczne – m.in. różnice stanowisk z Hiszpanią i Włochami dotyczące działań USA na Bliskim Wschodzie oraz krytyka tych działań przez Friedricha Merza. Według danych Departamentu Obrony USA z grudnia w Europie stacjonowało ok. 68 tysięcy amerykańskich żołnierzy. Eksperci wskazują jednak, iż w obliczu rosnących zagrożeń i niestabilności globalnej obecny poziom zaangażowania może nie być wystarczający.
Najbardziej dynamiczna dyskusja w ostatnim czasie dotyczy jednak Polski. W mediach pojawiły się doniesienia, iż Pentagon miał wstrzymać wysłanie rotacyjnej brygady pancernej liczącej ok. 4 tysiące żołnierzy, która miała trafić do kraju w ramach cyklicznych rotacji sił amerykańskich w Europie. Ponieważ obecność USA w Polsce ma charakter zarówno stały, jak i rotacyjny, politycy przekonywali, iż jest to jedynie element szerszej reorganizacji sił, a nie trwałe ograniczenie amerykańskiej obecności. W sprawie interweniowali przedstawiciele polskich władz. Szef MON spotkał się sekretarzem obrony USA, Pete’em Hegsethem. Rozmowy prowadzili także przedstawiciele Biura Bezpieczeństwa Narodowego oraz pałacu prezydenckiego. Pytany o sytuację Donald Trump zapewnił, iż 4 tysiące żołnierzy z planowanej rotacji trafi do Polski, a dodatkowo USA wyślą kolejne 5 tysięcy wojskowych. Jak podkreślił, decyzja ma związek z „sukcesem wyborczym” prezydenta Karola Nawrockiego, któremu wcześniej udzielił poparcia. Mimo tych zapewnień sytuacja pozostaje dynamiczna, a kolejne tygodnie mogą przynieść nowe decyzje dotyczące obecności wojsk USA w Europie.
Debata o bezpieczeństwie Europy coraz częściej dotyczy nie tylko bieżącego odstraszania, ale też długofalowej umiejętności samodzielnego działania bez wsparcia z zewnątrz. Kluczową rolę przez cały czas odgrywa baza Ramstein w Niemczech, będąca centrum logistycznym i operacyjnym amerykańskich sił w Europie. Sytuację komplikuje obecność rosyjskich systemów rakietowych Iskander w Kaliningradzie, które obejmują zasięgiem znaczną część regionu. Pojawiają się również dyskusje o ograniczeniu niektórych amerykańskich projektów w Europie, w tym systemów rakietowych dalekiego zasięgu.
Eksperci z Kilońskiego Instytutu Gospodarki Światowej (IfW) podkreślają, iż Europa nie posiada w pełni niezależnych zdolności obronnych. Osiągnięcie poziomu odstraszania porównywalnego z amerykańskim mogłoby zająć choćby 5-10 lat i wymagałoby ogromnych inwestycji w armię, przemysł i infrastrukturę. Obejmuje to nie tylko sprzęt wojskowy, ale też produkcję amunicji, logistykę i integrację systemów dowodzenia. Dlatego też mówi się o konieczności wzmocnienia europejskiego filaru NATO. Kaja Kallas podczas styczniowej konferencji Europejskiej Agencji Obrony stwierdziła, iż bez większego zaangażowania Europy, Sojusz może stracić swoją skuteczność. Największym problemem pozostaje jednak zależność Europy od USA w zakresie odstraszania nuklearnego, technologii wojskowych i zdolności rozpoznawczych. NATO pozostaje fundamentem bezpieczeństwa kontynentu, ale rosnące napięcia pokazują, iż Sojusz musi dostosować się do nowych realiów geopolitycznych.
NATO pod presją zmian
Kluczową rolę przez cały czas odgrywają Niemcy jako główne zaplecze logistyczne NATO w Europie, jednak coraz większe znaczenie zyskują Polska i państwa bałtyckie. Mimo to relokacja większych sił USA na wschodnią flankę pozostaje trudna ze względów geograficznych, infrastrukturalnych i strategicznych. Donald Tusk na początku maja podczas briefingu przed wylotem do Armenii podkreślał, iż w tej chwili nie ma sygnałów wskazujących na radykalne zmiany w obecności wojsk amerykańskich w regionie.
Europa stoi dziś przed największym z wyzwań od zakończenia zimnej wojny. Państwa NATO zwiększają wydatki na obronność. Polska przeznacza na ten cel 4,8% PKB, Litwa 5,38%, Łotwa 4,9%, Estonia 5,4%. Kolejne kraje osiągają także wymagany przez Sojusz poziom 2%. Unia Europejska rozwija program SAFE i inwestuje w przemysł zbrojeniowy oraz produkcję amunicji, podczas gdy Pentagon analizuje możliwość dalszej reorganizacji wojsk w Europie. Najbliższe lata mogą przynieść zmianę układu sił w NATO. Sojusz prawdopodobnie pozostanie fundamentem bezpieczeństwa Zachodu, jednak jego rola i wewnętrzne relacje będą się stopniowo zmieniać.
Emilia KRUKOWSKA

![Bosak i Bardella spotkali się w Warszawie. Wspólnie kreślą wizję nowej Europy i odrzucają dyktat unijnej biurokracji [FOTO/VIDEO]](https://nczas.info/wp-content/uploads/2026/06/bosak-bardella.jpg)








