Kampanie wyborcze to czas obietnic wyborczych: prezydent USA Donald Trump (80) obiecuje każdemu dorosłemu Amerykaninowi 5000 dolarów (obecnie 4300 euro), jeżeli jego partia wygra wybory do Kongresu. „Jeśli Republikanie wygrają, wygracie z nami i otrzymacie 5000 dolarów” – powiedział na Narodowej Konwencji Republikanów w Dallas w Teksasie. „Będzie to się nazywać Dywidendą Trumpa” – obiecał.
Według Trumpa, nagroda zostanie wypłacona, jeżeli Republikanie utrzymają większość w obu izbach Kongresu w wyborach. Propozycja ta, według szacunków, kosztowałaby ponad bilion dolarów amerykańskich dla ponad 245 milionów dorosłych mieszkańców kraju – mniej więcej tyle, ile wynosi cały budżet obronny supermocarstwa. Odpowiednia rezolucja w Kongresie nie wydaje się zatem ani politycznie, ani finansowo realistyczna.
Pomysł bezpośrednich wypłat dla obywateli USA nie jest nowy: w zeszłym roku Trump już przedstawił pomysł bezpośredniej wypłaty 2000 dolarów, ale potem z niego zrezygnował. Pieniądze miały zapewnić Amerykanom udział w amerykańskich dochodach celnych – z wyjątkiem osób o wysokich dochodach.
Kosztowna obietnica w środku kampanii wyborczej
3 listopada odbędą się wybory do Senatu Stanów Zjednoczonych, obejmujące około jedną trzecią miejsc, a także całą Izbę Reprezentantów. Zwyczajowo partia prezydencka traci mandaty w tych wyborach. Ze względu na minimalną większość, zwłaszcza w Izbie Reprezentantów, porażka Republikanów jest tam prawdopodobna.
Trump uzasadnił swoją obietnicę 5000 dolarów, powołując się na to, co uważał za ogromny sukces gospodarczy USA. Stwierdził, iż płatność należy rozumieć jako porozumienie z firmami w sprawie podziału zysków. Warunkiem było wydanie pieniędzy w USA.











