Szanowni Państwo,
Jakiś czas temu w internecie bardzo popularny stał się pewien krótki film.
Dwóch amerykańskich „ojców” (dziecko było „kupione” od surogatki) nagrało swoją „zabawę” z dzieckiem. Jeden z nich pyta niemowlę, którego „tatusia” woli. W odpowiedzi dziecko zaczyna gaworzyć, próbuje powiedzieć… „mama”. Obaj mężczyźni wybuchają śmiechem: „Nie ma mamy!”.
Ale maluchowi wcale nie jest do śmiechu… Jest wyraźnie niespokojny i zamiast znaleźć ukojenie w ramionach „rodziców”, przez cały czas woła mamę przy wtórze chichotu „tatusiów”.
Poruszający swoją okropnością i wynaturzeniem obraz.
Ale czy to rzeczywistość dotycząca jedynie państw Zachodu?
Wręcz przeciwnie – procesy, które doprowadzają do takich tragedii dzieci, toczą się już także w Polsce: w piątek Sejm przyjął projekt ustawy o statusie osoby najbliższej w związku i umowie o wspólnym pożyciu i teraz trafia on do Senatu.
Dlatego chcę prosić Państwa o wyjątkową mobilizację. W obliczu tego, z jaką determinacją działają w Polsce środowiska LGBT i przychylni im politycy, taka koszmarna rzeczywistość może stać się i naszym udziałem szybciej, niż się spodziewamy.
Musimy postawić jasne i nieprzekraczalne granice już dziś – dlatego finalizujemy zbiórkę podpisów pod naszą petycją „Stop związkom partnerskim”, by już niedługo złożyć je na ręce Prezydenta Karola Nawrockiego.
W najbliższych tygodniach musimy także zintensyfikować kampanię informacyjną o zagrożeniach i manipulacjach ideologii LGBT – przed nami bowiem cały miesiąc, w którym tęczowa propaganda będzie zagarniać nasze ulice i wylewać się z mediów.
W tych działaniach potrzebujemy Państwa pomocy!
Wspomniana scena, choć krótka, zdruzgotała wielu widzów.
Dziecko, które tęskni za mamą, ale nigdy nie będzie mu dane wtulić się w jej ramiona, bo padło ofiarą ideologii. To niemowlę przyszło na świat w wyniku surogacji, a następnie zostało oddane parze jednopłciowej. Bo przecież „miłość to miłość”, a dla dziecka nie jest ważne, czy ma dwóch tatusiów albo dwie mamusie, liczy się tylko, czy jest „kochane”.
Ale życie i w tym wypadku zweryfikowało ideologiczne eksperymenty, pokazując jasno: dzieciom dzieje się niewyobrażalna krzywda. Krzywda, spowodowana ideologicznym zaślepieniem, które opanowuje kolejne kraje.
Na naszych oczach ten proces zakorzeniania ideologii dokonuje się aktualnie we Francji. Proszę przeczytać, co na ten temat pisze Olivier Bault z połączonych zespołów Centrum Życia i Rodziny oraz Instytutu Ordo Iuris:
Były premier Gabriel Attal, dziś sekretarz generalny partii Macrona, chce dziś rozmawiać o legalizacji surogacji. No tak, skoro lesbijki mają teraz dostęp do refundowanego in vitro, to geje żądają równych praw do posiadania dzieci.
Gabriel Attal – zadeklarowany homoseksualista – żyje w związku partnerskim z wiceprzewodniczącym Komisji Europejskiej Stéphanem Séjourné. Kiedy ustanowili związki partnerskie dla homoseksualistów we Francji, zarzekali się, iż nie będzie homomałżeństw i nie będzie adopcji.
Kiedy ustanowili homomałżeństwa i dali homoseksualistom prawo do adopcji, zarzekali się, iż nie będzie in vitro dla lesbijek. Kiedy dali lesbijkom refundowane in vitro, zarzekali się, iż surogacji dla gejów nigdy nie będzie.
W Austrii związki partnerskie wprowadzono w 2010 r., a już w 2019 r. zmieniono definicję małżeństwa i dopuszczono adopcję dzieci przez pary jednopłciowe.
W Irlandii ten proces przebiegł jeszcze szybciej: po legalizacji związków partnerskich w 2011 r., w 2015 r. rozszerzono małżeństwo na pary tej samej płci, a w 2016 r. umożliwiono im adopcję.
W Estonii od początku 2024 r. obowiązuje prawo uznające małżeństwa jednopłciowe wraz z prawem do adopcji; wcześniejszym krokiem była możliwość rejestracji związków partnerskich od 2016 r.
Rekordowe tempo zmian zanotowała Malta: po wprowadzeniu związków partnerskich w 2014 r., już w 2017 r. zalegalizowano małżeństwa jednopłciowe oraz adopcję dzieci.
Przykład innych państw pokazuje, iż ścieżka lobbystów jest już wydeptana i wielokrotnie przetestowana – jak gotowy schemat do wdrażania w kolejnych krajach.
Jak gwałtownie pójdzie w Polsce?
Kilka dni temu w Sejmie przegłosowano projekt ustawy o statusie osoby najbliższej w związku.
To kolejny – po niedawnym nakazie transkrypcji aktów ślubów par jednopłciowych zawartych za granicą i zmianą wzorów akt stanu cywilnego – krok na ścieżce do pełnego zrównania „małżeństw” jednopłciowych z prawdziwymi małżeństwami. Na końcu czeka na nas dobrze znany scenariusz, bo przecież i u nas pojawi się kiedyś ten problem: pary jednopłciowe, które otrzymały już wszelkie prawa należne małżeństwom, zapragną też mieć możliwość posiadania dzieci, a to jest możliwe przez adopcję albo procedurę in vitro i surogację.
Do tego rozpoczął się czerwiec, od lat świętowany również u nas jako Miesiąc Dumy LGBT – Pride Month. Ulicami miast przechodzą tzw. Parady Równości, niosąc na sztandarach postulaty ideologii LGBT. W tę inicjatywę jak zwykle licznie włącza się też świat biznesu, polityki i mediów.
Myślę, iż w tym miejscu warto przypomnieć, skąd adekwatnie wzięło się powszechne celebrowanie Parad Równości i – co jeszcze ważniejsze – jaki jest ich cel.
Wszystko zaczęło się w czerwcu 1969 roku, gdy policja wkroczyła do nowojorskiego baru gejowskiego Stonewall Inn. Trzeba zaznaczyć, iż wówczas naloty policji na takie miejsca były częste, ponieważ w latach 60. w USA kontakty homoseksualne były w wielu stanach penalizowane.
Tej nocy w Stonewall wydarzyło się jednak coś niespodziewanego: klienci baru masowo stawili opór policji. Kilkudniowe starcia na Christopher Street stały się punktem zwrotnym – Stonewall urosło do rangi mitu założycielskiego, na którego fundamencie zrodził się nowoczesny ruch praw osób LGBT+.
Rok później odbyły się pierwsze „marsze dumy”, ale bynajmniej nie była to po prostu forma upamiętnienia tragicznych wydarzeń. To był element nowej strategii społecznej, kultury „coming out”. Publiczne obnoszenie się ze swoją „orientacją seksualną”, miało konkretny cel: poprzez zwiększenie widoczności miało stopniowo zmiękczać społeczeństwo, by było bardziej skłonne przyjąć kolejne postulaty ruchu LGBT – a może choćby samo stawało się ich orędownikiem.
Ta sama strategia jest od dziesięcioleci powtarzana w kolejnych krajach. Zagarnianie przestrzeni społecznej, urabianie opinii publicznej, wymuszanie zmian instytucjonalnych.
I to działa. Parady Równości są skuteczne właśnie dlatego, iż zwiększają widoczność osób deklarujących się jako „nieheteronormatywne” — a badania nad „hipotezą kontaktu” pokazują, iż taki kontakt systematycznie podnosi akceptację, zwłaszcza wśród młodzieży. A przecież o to właśnie chodzi.
Ten proces nie zaczął się wczoraj – trwa od dziesięcioleci! Stopniowe oswajanie opinii publicznej i zmiana nastrojów społecznych to jego początki.
A my, Polacy, w tej chwili wchodzimy w końcowy etap przemian i wiele wskazuje na to, iż determinacja ideologicznych lobbystów przyniesie skutki, bo wraz ze zmianą rządu dla tych środowisk pojawiła się szansa na przyspieszenie „marszu przez instytucje”.
Jeśli mamy zatrzymać tę rewolucję, to mamy ostatni moment, by postawić granicę!
W obliczu ostatnich posunięć politycznych potrzebujemy jeszcze większej mobilizacji w obronie rodziny!
Dlatego dziś bardzo proszę Państwa o dwie rzeczy.
Po pierwsze o wsparcie naszej petycji „Stop Związkom Partnerskim”. Wzywamy w niej Prezydenta RP Karola Nawrockiego do odrzucania zmian przegłosowanych przez Sejm. Musimy bowiem zdawać sobie sprawę, jak poważne miałoby to skutki. Podpisanie tej ustawy doprowadzi do upadku społeczeństwa zbudowanego na niezależnych i silnych rodzinach.
Bardzo proszę Państwa o odważną postawę i poparcie naszego apelu. CZASU JEST NIEWIELE!
Być może w ciągu kilku najbliższych dni będziemy musieli złożyć zebrane podpisy na ręce Pana Prezydenta. Chcemy pokazać, iż Polacy chcą ochrony prawdziwych małżeństw i zbudowanych na nich rodzin! Dlatego musi nas być jak najwięcej.
Jeśli pod naszym apelem nie ma jeszcze Państwa podpisu, gorąco proszę o złożenie go teraz! Można to zrobić na stronie StopZwiazkomPartnerskim.pl.
Proszę również o rozpowszechnienie petycji przez swoje media społecznościowe oraz poinformowanie o niej swoich bliskich i znajomych.
Po drugie proszę Państwa także o wsparcie naszych działań w mediach społecznościowych. W najbliższych tygodniach musimy szczególnie zadbać, by pojawił się tam jasny przekaz o tym, czym w rzeczywistości jest ideologia LGBT i jakie konsekwencje niesie ze sobą podporządkowanie się jej – zarówno w wymiarze indywidualnym, jak i społecznym.
Przygotowaliśmy zestaw materiałów, które pozwolą skutecznie poprowadzić kampanię informacyjną w sieci. Skupiamy się szczególnie na młodych internautach, którzy są najbardziej narażeni na agresywną propagandę i manipulację.
Stawiamy na treści przystępne i oparte na faktach — tak, by przebijały się w gąszczu przekazów i naprawdę otwierały oczy. Pokazują mechanizmy manipulacji, porządkują pojęcia i podają sprawdzone argumenty w przystępnej formie. Dzięki temu mamy szansę nie tylko dotrzeć do szerokiego grona odbiorców, ale realnie zmienić ich sposób myślenia.
Wśród przygotowanych materiałów znalazła się – być może znana już Państwu – broszura „Chciałbym być sobą”, w której zebraliśmy historie osób, które przeszły przez procedurę „zmiany płci”, a następnie zdecydowały, iż chcą wrócić do swojej płci biologicznej. Tak zwani detransitioners to niezwykle odważni ludzie! Dziś dzielą się swoimi trudnymi historiami ku przestrodze i pokazują wyjątkowo okrutną stronę ideologii LGBT – która często sięga już po nastolatków, zwodzi ich i nieodwracalnie niszczy ich zdrowie.
Broszurę można pobrać ze strony SzlachetnyPiatek.pl. Proszę o zapoznanie się z nią, ale także polecenie jej bliskim i znajomym.
Ze względu na to, iż mamy kilka czasu, a w najbliższych dniach i tygodniach nasze działania muszą być szczególnie intensywne, proszę też Państwa o zaangażowanie finansowe.
Wspieram takie działania
Jeszcze kilka lat temu czerwiec kojarzył nam się w Polsce przede wszystkim z Sercem Pana Jezusa – to Jemu poświęcaliśmy szczególnie ten miesiąc.
Dziś można odnieść wrażenie, iż ten miesiąc poświęcony został nowemu, tęczowemu bożkowi, któremu składana w ofierze jest rodzina z mamą, tatą i gromadką dzieci.
Dziś mam pewność, iż tylko zdecydowane postawienie granic może zatrzymać ten proces.
Nie możemy liczyć, iż przeczekamy kolejny gorący moment, bo za chwilę znajdą się ważniejsze tematy i ideologiczne postulaty zejdą na drugi plan. W tej chwili nie możemy już liczyć, iż te tragiczne w skutkach zmiany uda się odwlec, a może ostatecznie przykryją je poważniejsze sprawy.
Ta walka może rozegrać się w ciągu najbliższych tygodni. Każdy kolejny krok na tej ścieżce – po nakazie transkrypcji aktów ślubu par jednopłciowych i zmianie dokumentów – zbliża nas do wypełnienia przetestowanego przez inne państwa scenariusza.
A na końcu czeka nas rzeczywistość taka, jak w opisanym na początku filmiku: naznaczona zniszczeniem rodziny i cierpieniem dzieci.
Proszę Państwa o zaangażowanie i wsparcie!
Marcin Perłowski
Dyrektor Centrum Życia i Rodziny









