Trybunał Konstytucyjny orzekł, iż rozporządzenie ministra cyfryzacji dotyczące dokumentów stanu cywilnego dla małżeństw jednopłciowych zawartych za granicą jest niezgodne z Konstytucją RP w zaskarżonym zakresie. Przedstawiciele rządu już zapowiedzieli, iż decyzji obecnego TK nie będą traktować jako wiążącej. Stawką jest nie tylko jeden formularz urzędowy, ale pytanie, czy definicję małżeństwa można zmieniać rozporządzeniem i presją europejskich trybunałów.
Wyrok w sprawie aktów małżeństwa
Trybunał Konstytucyjny rozpoznał wniosek grupy posłów dotyczący rozporządzenia ministra cyfryzacji z 22 maja 2026 roku. Chodzi o wzory dokumentów wydawanych z zakresu rejestracji stanu cywilnego, które miały umożliwić transkrypcję w Polsce aktów małżeństw jednopłciowych zawartych za granicą.
Jak podała Interia, skład orzekający tworzyli prezes TK Bogdan Święczkowski, sędzia sprawozdawca Stanisław Piotrowicz oraz sędzia Wojciech Sych. Wyrok miał zapaść jednogłośnie. Trybunał uznał, iż rozporządzenie w zaskarżonym zakresie jest niezgodne z art. 92 ust. 1 w związku z art. 18 Konstytucji RP.
Art. 18 jako granica dla urzędniczej kreatywności
Art. 18 Konstytucji mówi o małżeństwie jako związku kobiety i mężczyzny oraz o ochronie i opiece Rzeczypospolitej nad małżeństwem, rodziną, macierzyństwem i rodzicielstwem. Właśnie ten przepis od lat stanowi konstytucyjną barierę przed próbami zrównywania innych relacji z małżeństwem w polskim porządku prawnym.
Spór nie dotyczy więc wyłącznie techniki formularza. Nowelizacja rozporządzenia zastępowała dotychczasowe rubryki dotyczące kobiety i mężczyzny formułą opcjonalną, otwierając drogę do wpisywania w polskim rejestrze małżeństw jednopłciowych zawartych za granicą. Minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski mówił w maju, iż każda taka para będzie mogła dokonać transkrypcji w urzędzie stanu cywilnego. Według RPO rozporządzenie ogłoszono w Dzienniku Ustaw 22 maja 2026 roku, a wejście zmian w życie wiązano z wykonaniem wyroku TSUE z 25 listopada 2025 roku.
Rząd odrzuca orzeczenie
Po decyzji TK przedstawiciele rządu zapowiedzieli, iż nie zamierzają się nią kierować. Pełnomocniczka rządu do spraw równości Katarzyna Kotula oceniła w mediach społecznościowych, iż wyrok nie ma mocy prawnej, powołując się na sejmową uchwałę z marca 2024 roku dotyczącą statusu obecnego Trybunału. Wicepremier Krzysztof Gawkowski mówił z kolei, iż prace nad rozwiązaniami dotyczącymi transkrypcji będą kontynuowane.
Ten konflikt odsłania poważniejszy problem niż sama sprawa jednopłciowych aktów małżeństwa. Rządzący mogą uważać obecny TK za instytucję wadliwą politycznie. Nie zmienia to faktu, iż spór o małżeństwo powinien być rozstrzygany ustawą i konstytucją, a nie obchodzony przez zmianę wzorów dokumentów. Państwo, które zaczyna robić rewolucję społeczną przez formularze, samo podcina autorytet prawa.
Europejski nacisk i polska suwerenność
Tłem sprawy jest orzecznictwo europejskie, w tym wyrok TSUE w sprawie uznawania małżeństw osób tej samej płci zawartych w innym państwie Unii. Rzecznik Praw Obywatelskich wskazywał, iż państwo członkowskie niedopuszczające takich małżeństw ma ustanowić procedury uznania małżeństwa zawartego przez obywateli Unii korzystających ze swobody przemieszczania się.
Z polskiej perspektywy pytanie brzmi jasno: gdzie kończy się administracyjne wykonanie wyroku, a zaczyna ingerencja w konstytucyjny model rodziny? Bruksela i europejskie trybunały od lat rozszerzają swoje ambicje w sprawach, które dotykają tożsamości państw narodowych. Polska nie może przyjmować tej logiki bez sprzeciwu, bo wtedy kolejne elementy ładu społecznego będą przesuwane poza demokratyczną kontrolą obywateli.
Rodzina nie jest rubryką
Nie trzeba odmawiać godności żadnemu człowiekowi, aby bronić małżeństwa jako związku kobiety i mężczyzny. To jest fundament cywilizacyjny, prawny i społeczny, a nie uprzedzenie. Państwo ma obowiązek chronić rodzinę, bo od niej zależy ciągłość narodu, wychowanie dzieci i stabilność wspólnoty.
Dlatego sprawa TK i rozporządzenia ministra cyfryzacji ma znaczenie daleko wykraczające poza salę rozpraw. jeżeli definicję małżeństwa można faktycznie zmienić przez dokument techniczny, to konstytucja staje się dekoracją. Polacy mają prawo oczekiwać od władzy prostego standardu: spór o rodzinę prowadzi się uczciwie, w Sejmie i przed narodem, a nie tylnymi drzwiami administracji.
Źródło: Radio Maryja






