Jako ludzkość wyuczyliśmy się nieprawdopodobnie zdumiewającej umiejętności. Posiedliśmy zdolność tworzenia wielkich rzeczy. Rzeczy tak wielkich, iż niektóre zaczęły się stawać większe od nas samych. Z tego też niesamowitego powodu od wieków jako cywilizacja jesteśmy na granicy wyginięcia. Proces tego balansowania na krawędzi upadku przebiega podobnie. Chwilę przed tragedią, niczym u umierającego człowieka, następuje nagła poprawa. Tak widzę dzisiaj AI.
Wielki rozwój demograficzny średniowiecznej Europy miał doprowadzić do osiągnięcia cywilizacyjnego szczytu. Doprowadził jednak do niewiarygodnie brutalnej w skutkach epidemii dżumy, która przez jakiś czas groziła realnym wyginięciem ludzkości. Belle Époque, jak zwykło się mówić na okres styku XIX i XX wieku, gdy udało nam się wynaleźć rzeczy rewolucjonizujące życie, zakończył rok 1914. I Wojna Światowa okazała się jednak tylko preludium do wielkiej tragedii, której głównymi bohaterami do 1945 roku okazały się antysemityzm, totalitaryzm czy wyrażona wprost nienawiść, którą jako Polacy pamiętamy bardzo dobrze, gdyż staliśmy się jej największymi ofiarami. Do 1989 roku żyliśmy natomiast jako zakładnicy innego wielkiego wynalazku naszej cywilizacji, atomu. Okres zagrożenia pełnoskalowym konfliktem, który miał polegać na tym, kto pierwszy dobiegnie do swojego atomowego przycisku, nazwaliśmy zimną wojną. Do kultury na długo zawitał gatunek ,,postapo”, który cały czas wzbudza zainteresowanie wielu ludzi.
Na początku XX wieku w tym gatunku zaczęła rozrastać się przestrzeń dla sztucznej inteligencji. To roboty stały się bohaterami ,,Terminatora” czy ,,Matrixa”. Te masowe produkcje prawdopodobnie tylko trochę wyprzedzają swój czas powstania. Pojawienie się sztucznej inteligencji jest dzisiaj określane mianem ,,IV Rewolucji Przemysłowej”, a wiele gałęzi gospodarki w głównej mierze opiera się na wykorzystaniu AI. Program, który potrafi w parę minut tworzyć dokumenty zajmujące nam godziny jest narzędziem, którego nie da się przecenić. Dzisiaj firmy szukają ludzi, którzy potrafią najlepiej ułożyć sobie swoje własne czaty i najbardziej przyspieszyć dochodzenie do pożądanych efektów. Łatwo w tych wszystkich dobrodziejstwach jednak się zatracić i nie dostrzec najgorszych skutków, jakie może wywołać sztuczna inteligencja. Bardzo łatwo zapomnieć, iż ma być jedyne posłusznym narzędziem realizacji naszych, ludzkich celów. Bardzo łatwo, bo to, czym jest AI, powinien nam uświadamiać cały czas mainsteram. Tymczasem adekwatnie tylko papież Leon XIV niesie ten moralny ciężar na swoich barkach. Co robi reszta rządzących?
Jako dziecko bardzo chętnie oglądałem wszelkie pseudoreportaże opowiadające o kosmitach. Karmiłem się teoriami spiskowymi i wchodząc w szczegóły, odczuwałem podekscytowanie. Te emocje minęły jednak w dorosłości. choćby gdybym dalej wierzył bowiem w teorie spiskowe, to nie uwierzyłbym już, iż czołowi światowi decydenci pokroju Donalda Trumpa są w stanie utrzymać tajemnicę tej wagi przed elektoratem. Człowiek, który traktuje mieszkańców własnego kraju, wyborców podejmujących decyzje o tym, komu powierzyć władzę, jako podziwiającą jego występy teatralną publiczność, którą bardzo często lubi bawić. Dlatego właśnie nie powinniśmy wierzyć w te złudzenia, iż sztuczna inteligencja pozostanie na zawsze naszym narzędziem. W samym nazwaniu przez Trumpa jej mianem ,,superinteligencji” widać, oprócz oczywistego aktu samouwielbienia i tworzenia krajowego słownika swojego własnego autorstwa, pewną pokorę. Pokorę wobec tak wielkiej rzeczy, jaką jest ta inteligencja.
Nie próbuję w tym artykule absolutnie obalić optymizmu antropologicznego, fundamentu liberalizmu. Dostrzegam jednak pewny smutny mechanizm. Mechanizm stopniowego otępiania społeczeństwa. Skoro bowiem doprowadziliśmy do rozpowszechnienia się na salonach władzy populistów, nie można wykluczyć, iż nie doprowadzimy tam sztucznej inteligencji. Bo populistom opłaca się utrzymywanie społeczeństwa w otumanieniu. To pozwala im serwować im łatwe rozwiązania na skomplikowane problemy. To z kolei pozwala im kierować tym społeczeństwem.
Dlatego właśnie, dopóki u władzy utrzymują się na świecie populiści, dopóki nie ma mowy o jasnym i konkretnym ograniczeniu możliwości technologii AI, dopóki ludzie będą zwierzać się maszynie, bezrefleksyjnie sprzedawać jej kolejne wrażliwe informacje, dopóki młodzież będzie widziała w AI przyjaciela, dopóty nie mamy do czynienia z mechanizmem Tech for Humanity, a z Tech or Humanity.















