We wtorek 14 kwietnia dziennikarz RMF FM Krzysztof Zasada poinformował, iż poseł PiS Łukasz Mejza dostał kolejny mandat za przekroczenie prędkości. Tym razem miał on zostać zatrzymany na trasie ekspresowej w okolicach Zielonej Góry. Polityk miał jechać tam z prędkością wynoszącą ponad 150 km/h.
Beata Szydło zapytana o Łukasza Mejzę
Beata Szydło gościła ostatnio w Radiu ZET. Bogdan Rymanowski pytał ją na antenie między innymi o Mateusza Morawieckiego, ale w rozmowie poruszono więcej wątków. Jednym z nich był właśnie temat posła Łukasza Mejzy. Prowadzący, cytując pytanie jednego z słuchaczy, zapytał:
– Czy jako wiceprezes partii potrafi pani wymienić jeden powód, dla którego pan poseł Łukasz Mejza pozostało w partii? Czy to jest jakiś eksperyment społeczny na elektoracie?
– Słyszałam, iż zapłacił mandat wczoraj – odpowiedziała Beata Szydło.
Bogdan Rymanowski rzucił wówczas: – Wie pani, ile ma punktów? Podobno 168.
Reakcja Beaty Szydło była bardziej niż wymowna. – Matko Boska, Matko Boska – odpowiedziała była premier, a następnie dodała: – Myślę, iż jakieś działania komisji dyscyplinarnej czy etyki zostaną podjęte. Uważam, iż powinien zachować się honorowo – zawieszenie swojej działalności, wyjaśnienie wszystkiego, uregulowanie mandatów i podporządkowanie się prawu.
Wykroczenia Łukasza Mejzy
Warto w tym miejscu zaznaczyć, iż poseł PiS Łukasz Mejza ma na swoim koncie liczne mandaty za przekroczenie prędkości. Niedawno (pod koniec marca) w Sejmie zakończyła się procedura, w ramach której zrzekł się immunitetu w związku z 16 takimi karami. RMF24.pl przypomina, iż otrzymał on 168 punktów karnych.
W ramach ostatniego wybryku, o którym informował dziennikarz Krzysztof Zasada, miał przekroczyć prędkość o 31 km/h, za co policjanci mieli ukarać go mandatem w wysokości 800 zł i dziewięcioma punktami karnymi. Dopuszczalna prędkość na drodze ekspresowej wynosi 120 km/h, a polityk miał jechać z prędkością ponad 150 km/h. Do zdarzenia miało dojść w niedzielę (12 kwietnia) na drodze ekspresowej S3 pod Zieloną Górą. Informację potwierdziło też TVN24.pl.
"Tak, to prawda, dostałem mandat. Przekroczyłem prędkość na drodze ekspresowej, więc kara jest adekwatna i potrzebna. Cała historia jest mało interesująca ponieważ nie jechałem z psem do Kłodzka ani choćby z synem do szpitala z wrastającym paznokciem, omijając kolejki. Nie towarzyszyła mi, również Rosjanka z francuskim paszportem i górą pieniędzy, Foka ani żadne inne zwierzątko" – brzmi treść SMS-a od Mejzy do dziennikarza, którą zacytowano na łamach serwisu.
Media donoszą, iż Mejza mandat przyjął, a także przypomina, iż po zakończeniu procedur poseł PiS straci uprawnienia do prowadzenia pojazdów. Będzie więc musiał ponownie iść na kurs prawa jazdy, a następnie zdać egzamin.









