Sztokholm: Szwedzka obrona zaczyna się w Polsce

polska-zbrojna.pl 9 часы назад

Szwecja wyśle do Polski jeden ze swoich najcenniejszych systemów uzbrojenia. Ważniejsze od samej decyzji jest jednak to, jak tłumaczą ją Szwedzi. W tamtejszych mediach misja Patriotów przedstawiana jest nie jako pomoc odległemu sojusznikowi, ale jako element obrony samej Szwecji. To najlepiej pokazuje, jak Sztokholm odnalazł się w NATO i jak utożsamia się z ideą Sojuszu.

„Oczywiście ma to wpływ na naszą sytuację, gdy część naszych sił i sprzętu znajduje się gdzie indziej. Ale jesteśmy w NATO i w tej chwili najlepiej bronimy Sojuszu, wykonując to zadanie w Polsce”, mówiła w rozmowie ze szwedzką telewizją publiczną SVT płk Sofia Westermark, dowódca Luftvärnsregementet, Pułku Obrony Powietrznej Lv 6.

Pytanie, na które odpowiadała, jest równie interesujące jak sama odpowiedź. Dziennikarz chciał wiedzieć, czy wysłanie Patriotów do Polski nie osłabi obrony Szwecji. Trudno się dziwić. Patriot, w Szwecji oznaczony jako Luftvärnssystem 103, jest najnowocześniejszym systemem przeciwlotniczym i przeciwrakietowym tamtejszych sił zbrojnych. Szwedzi dysponują czterema jednostkami ogniowymi (czyli w sumie 16 wyrzutniami), a pełną zdolność operacyjną system osiągnął dopiero pod koniec 2025 roku.

Teraz część tego potencjału ma wyjechać za granicę. Od grudnia około stu szwedzkich żołnierzy będzie chronić natowski hub logistyczny pod Rzeszowem, przez który przechodzi znaczna część zachodniej pomocy dla Ukrainy. Szwedzi zastąpią na misji Holendrów, którzy dziś wykonują to zadanie. Kontyngent zostanie podporządkowany natowskiemu dowództwu sił powietrznych AIRCOM. Dla Szwecji będzie to pierwsza misja NATO, w której wykorzystany zostanie ich system Patriot. Westermark określiła ją w SVT jako najbardziej złożoną operację przeprowadzoną przez jej kraj od czasu wejścia do NATO.

REKLAMA

„To jest realna misja”

Sposób, w jaki o wyjeździe piszą szwedzkie media, różni się od typowych informacji o wysłaniu kolejnego kontyngentu na wschodnią flankę. Sporo miejsca poświęcają temu, iż żołnierze nie jadą na rutynowy dyżur w spokojnym kraju. „Wyjazd tam nie jest pozbawiony niebezpieczeństwa. Właśnie dlatego musimy tam być”, mówi Westermark w rozmowie z „Aftonbladet”. Gazeta opisuje zagrożenia, z którymi muszą liczyć się Szwedzi, oraz przygotowania do misji. Dowódca szwedzkiego pułku obrony powietrznej wskazuje tu na rosyjskie działania pod fałszywą flagą oraz na istniejące zarówno z powietrza, jak i na ziemi zagrożenia dla obiektu, który będą ochraniać. W przypadku ataku czasu w reakcję może być bardzo mało. Przy nisko lecącym dronie, który wykorzysta ukształtowanie terenu i zostanie późno wykryty, mogą to być sekundy. Dlatego załogi obsługujące system mają utrzymywać gotowość przez całą dobę.

„Aftonbladet” zwraca uwagę również na szczegół, który pokazuje, iż Patriot w szwedzkiej armii to wciąż świeży nabytek. Otóż żaden z żołnierzy przygotowywanego kontyngentu nie odpalił dotąd bojowego pocisku tego systemu. Pierwsze takie strzelanie ma odbyć się podczas szkolenia na Krecie, przed wyjazdem do Polski. Westermark nazywa je sprawdzianem potwierdzającym, iż jednostka jest gotowa do wykonania zadania.

W jej wypowiedziach powtarza się charakterystyczne określenie: „to jest realna misja”. Podobny ton przewija się w relacjach publicznej telewizji. Minister obrony Pål Jonson mówi w SVT o „ostrych operacjach” prowadzonych wspólnie z sojusznikami i przypomina, iż Rosja rozwinęła możliwości rażenia celów na dużych odległościach.

Nie znaczy to, iż rosyjski atak na Rzeszów uznawany jest za scenariusz prawdopodobny. Pokazuje jednak, iż Szwedzi przygotowują się nie do demonstracyjnej obecności, ale do zadania, w którym użycie broni jest realną możliwością.

Od neutralności do wschodniej flanki

Jeszcze ciekawszy jest szerszy kontekst dotyczący misji w Polsce. Patriot nie będzie pierwszym szwedzkim systemem uzbrojenia skierowanym do ochrony naszego kraju i szlaku pomocy dla Ukrainy. Od 1 października szwedzkie Gripeny uczestniczą w natowskim zintegrowanym systemie obrony powietrznej i rakietowej, a jednym z ich zadań jest ochrona tego samego hubu logistycznego. To już druga taka misja szwedzkiego lotnictwa w Polsce.

Na tym zaangażowanie Sztokholmu na wschodniej flance się nie kończy. Szwedzcy żołnierze służą w wielonarodowej brygadzie NATO na Łotwie. Jest tam zredukowany batalion pancerny wyposażony m.in. w czołgi i bojowe wozy piechoty CV90. Szwedzkie siły zbrojne podkreślają, iż jego zadanie zasadniczo różni się od wcześniejszych misji zagranicznych. Nie chodzi o stabilizację, patrolowanie czy zapewnianie bezpieczeństwa miejscowej ludności, ale o przygotowanie do intensywnej walki z przeciwnikiem i odstraszanie.

Szwecja wzięła też na siebie rolę głównego organizatora i dowódcy struktur obronnych, które Sojusz tworzy w Finlandii w celu odstraszania potencjalnej agresji ze strony Rosji. W oficjalnym opisie tegorocznych ćwiczeń „Aurora ’26” szwedzkie siły zbrojne ujęły swoją nową logikę bezpieczeństwa wręcz dosłownie: „obrona Szwecji zaczyna się na wschodniej flance NATO”. To zdanie pozwala adekwatnie zrozumieć także decyzję o wysłaniu Patriotów do Polski.

Rzeszów jest również szwedzką sprawą

Szwedzkie media zwracają uwagę na znaczenie chronionego obiektu. Według „Aftonbladet” przez hub przechodzi około 18 tys. ton materiałów miesięcznie. Westermark nazywa go „centralną linią życia” międzynarodowego wsparcia dla Ukrainy. Szwedzki rząd argumentuje podobnie. Premier Ulf Kristersson mówi, iż zabezpieczenie dostaw wzmacnia bezpieczeństwo NATO, Europy i samej Szwecji. Minister spraw zagranicznych Maria Malmer Stenergard wskazuje wagę ochrony hubu wobec rosyjskich prób podważania zachodniego wsparcia dla Ukrainy, a Jonson wpisuje tę misję w obronę wschodniej flanki Sojuszu.

I chyba właśnie to jest najciekawsze w reakcjach szwedzkich mediów i wojskowych. Oczywiście pojawia się pytanie, czy wysłanie części ograniczonego potencjału przeciwlotniczego za Bałtyk nie zwiększa ryzyka w kraju. Nie prowadzi ono jednak do wniosku, iż system powinien pozostać w Szwecji. Przeciwnie, odpowiedź brzmi: skoro zagrożenie jest wspólne, wspólna musi być również obrona.

Szwecja została członkiem NATO dopiero w marcu 2024 roku. Dwa i pół roku później jej czołgi stoją na Łotwie, Gripeny wykonują zadania nad wschodnią flanką, a Patrioty mają chronić najważniejszy węzeł logistyczny w Polsce. To już nie jest polityczna deklaracja solidarności z sojusznikami. To realne działanie związane z udziałem wojska, uzbrojenia i ryzykiem.

I dlatego najważniejszą informacją w tej historii nie jest chyba to, iż szwedzkie Patrioty przyjadą do Polski. Ważniejsze jest to, iż w Szwecji coraz mniej osób traktuje taki wyjazd jako wysłanie własnej obrony gdzieś daleko od kraju. W nowej szwedzkiej geografii bezpieczeństwa Rzeszów leży znacznie bliżej Sztokholmu, niż wynikałoby to z mapy.

Marcin Ogdowski , dziennikarz „Polski Zbrojnej”, korespondent wojenny, autor bloga bezkamuflazu.pl
Читать всю статью