Spodziewałem się takiego wyniku głosowania, więc nie jest to dla mnie zaskoczenie – tak dr Mateusz Szpytma skomentował brak zgody Senatu na jego powołanie na prezesa IPN. Jego zdaniem na wynik głosowania największy wpływ miało to, iż był wiceprezesem IPN w czasach, gdy Instytutem kierował Karol Nawrocki.
Senat nie zgodził się dzisiaj na powołanie dr. Mateusza Szpytmy na stanowisko prezesa Instytutu Pamięci Narodowej. W głosowaniu poparło go 38 senatorów, 50 było przeciw, 1 senator wstrzymał się od głosu. Wcześniej dr Mateusz Szpytma został wybrany na prezesa IPN przez Sejm.
Po głosowaniu dziennikarze poprosili o komentarz obecnego w Senacie dr. Mateusza Szpytmę.
– Spodziewałem się takiego wyniku głosowania od pewnego czasu, więc nie jest to dla mnie zaskoczenie. Nie traktuję tego w kategoriach rozczarowania, wystartowałem, przeszedłem przez dwa ważne etapy, trzeciego się nie udało, trudno – powiedział wiceprezes IPN.
Został zapytany, co jego zdaniem zaważyło na takim, a nie innym wyniku głosowania.
– Myślę, iż moje związki z obecnym prezydentem jako prezesem Instytutu Pamięci Narodowej. Dawano mi wielokrotnie do zrozumienia, iż to, iż byłem zastępcą Karola Nawrockiego, nie działa na moją korzyść – odpowiedział dr Mateusz Szpytma.
Dodał, iż teraz Instytutem przez cały czas będzie kierował Karol Polejowski.
– Instytutem od 6 sierpnia 2025 roku kieruje pan profesor Karol Polejowski i to przez cały czas będzie miało miejsce. To, iż zostałem wybrany na prezesa IPN przez Sejm, nie spowodowało żadnych zmian, choćby między głosowaniem w Sejmie i w Senacie byłem prezesem IPN w zawieszeniu – wyjaśnił dr Mateusz Szpytma.
Wynik głosowania w Senacie powoduje, iż Kolegium IPN musi ogłosić kolejny, trzeci już od sierpnia ub. roku konkurs na prezesa IPN.
APW, PAP













