Szczyt Trump-Xi, mroczne zbrodnie Izraela i prawda o pandemii. Przegląd wydarzeń-maj 2026

niepoprawni.pl 1 час назад

Maj dostarczył nam aż dwa spotkania na najwyższym szczeblu w Pekinie. Najpierw Chiny odwiedził Donald Trump, a następnie Władimir Putin. O czym rozmawiano i jakie wnioski można wyciągnąć z tych wydarzeń, dowiecie się w niniejszym tekście. Poza tym czeka na Was interesująca polemika między Watykanem a założycielem Palantira, Peterem Thielem, odkrycie potężnych złóż istotnego metalu w USA, a także prawda o przyczynach pandemii COVID-19. Zapraszam do lektury!

Nowy porządek świata: Co naprawdę ustalili Donald Trump i Xi Jinping?

W dniach 13-15 maja doszło do spotkania uznawanego za najważniejsze dla globalnej rywalizacji mocarstw. Po raz pierwszy od 2017 roku w Chinach pojawił się Donald Trump, aby spotkać się z przywódcą Chin Xi Jinpingiem. Wrażenie mógł robić również skład amerykańskiej delegacji: Elon Musk, Jensen Huang (Nvidia), Tim Cook (Apple), Larry Fink (BlackRock) i inni kluczowi przedstawiciele świata technologii i finansów.

Źródło: Fox.News

Jak więc przebiegło to spotkanie? Zamiast oczekiwanej twardej postawy i konfrontacyjnego stylu, z którego jest znany, Donald Trump okazał się wyjątkowo kurtuazyjny i prezentował zaskakująco ugodowy ton, nazywając Xi „wspaniałym liderem”. Rozmowy dotyczyły handlu, Tajwanu, ]]>Iranu i Cieśniny Ormuz]]>, a także dostępu do metali ziem rzadkich. Utworzono Rady Handlu i Inwestycji, które mają służyć jako mechanizmy do zarządzania wzajemnymi relacjami gospodarczymi. Ponadto Chiny zobowiązały się:

  • kupować amerykańskie produkty rolne o wartości 17 mld USD rocznie,
  • otworzyć rynek na wołowinę i drób z USA,
  • uzgodnić warunki zakupu 200 samolotów Boeinga.
  • zawiesić restrykcje eksportu metali ziem rzadkich na rok.

Pekin wyraził też gotowość do zakupu amerykańskiej ropy. Są to wymierne skutki, jednak nie tak spektakularne, jak można by się spodziewać. Warto więc spróbować odpowiedzieć sobie na pytanie, po co adekwatnie mógł być ten szczyt? Otóż w mojej ocenie mogło chodzić o symbolikę i pewną subtelną, ale istotną zmianę w obustronnych relacjach.

W czasie szczytu uzgodniono budowę relacji strategicznej stabilności między oboma krajami w kolejnych latach. To ogólne stwierdzenie dość dobrze wyjaśniają słowa Xi Jinpinga, który zadał ważne pytanie:

Czy Chiny i Stany Zjednoczone mogą uciec z tzw. pułapki Tukidydesa i stworzyć nowy paradygmat relacji wielkich mocarstw?

Pułapka Tukidydesa polega na nieuchronnym wybuchu wojny między dotychczasowym hegemonem a jego potencjalnym następcą. Xi podkreślił jednocześnie, iż złe zarządzanie kwestią Tajwanu może doprowadzić do bardzo poważnych konsekwencji, wyznaczając tym samym nieprzekraczalną czerwoną linię dla obu krajów. Trump zdaje się akceptować to status quo, gdyż jeszcze przed szczytem symbolicznie wstrzymał jeden z największych militarnych pakietów pomocowych dla Tajwanu w ostatnich latach. Biorąc pod uwagę zaskakująco łagodną postawę Trumpa i to, co mówił Xi, można dojść do wniosku, iż oba kraje zdają sobie sprawę, iż potencjalny, otwarty konflikt nie opłaca się żadnemu z nich. To konkluzja, która wcale nie była taka oczywista w ostatnich latach.

Szeroka reprezentacja USA na tej wizycie mogła być zatem symbolicznym wyrazem ocieplenia wzajemnych relacji, a także pokazem siły amerykańskiego biznesu (co miało skłonić Chiny do szerszego otwarcia swojego rynku). Czy to oznacza koniec rywalizacji? W żadnym wypadku. Waszyngton i Pekin będą zatem walczyć o jak największy kawałek tortu globalnej gospodarki dla siebie. Wnioski z tego szczytu można by zobrazować następującą sytuacją: Nie wchodzimy w otwarty konflikt zbrojny, ale rywalizujemy o jak najlepsze dla siebie wpływy w ramach nowego, bipolarnego porządku światowego.

Putin na łasce Pekinu? Fiasko rozmów o gazociągu Siła Syberii 2

Dosłownie kilka dni po spotkaniu prezydentów USA i Chin, doszło do kolejnego ważnego szczytu. Tym razem do Pekinu przyjechał Władimir Putin. Timing wizyty nie był przypadkowy. Pekin w ten sposób zbudował symboliczną narrację, wedle której dyktuje rytm i warunki kluczowych spotkań z najważniejszymi osobami na świecie.

Z jakim zamiarem do rozmów przystąpił Putin? Rosja, odcięta na wielu kierunkach od rynków zbytu gazu, potrzebuje przekierować możliwie jak najwięcej eksportu w stronę Azji, a zwłaszcza Chin. W tym celu opracowany został potężny projekt nowego gazociągu o nazwie Siła Syberii 2.

Źródło: cnbc

Negocjacje ciągną się już od kilku lat, ale Rosjanie liczyli na zawarcie korzystnego porozumienia w tej kwestii, wiedząc, iż zakłócenia na rynku (wywołane np. wojną w Iranie) powinny skłaniać ku chęci zabezpieczenia dostaw. Chiny nie dały się jednak wciągnąć w większą zależność od Rosji. Przywódcy nie mówili publicznie o nowym gazociągu. Rzecznik Kremla Dimitrij Pieskow próbował budować narrację sukcesu, mówiąc, iż „ogólnie rzecz biorąc założenia są gotowe”, a „niektóre szczegóły pozostają do dopracowania”. Jednocześnie chińska strona nie wspomniała o gazociągu ani słowem i nie potwierdziła tych doniesień. najważniejszy dla Putina temat przez cały czas tkwi w martwym punkcie, jednak udało się podpisać ponad 40 mniejszych umów. Wśród nich możemy wymienić:

  • Porozumienie o budowie drugiej transgranicznej linii kolejowej, kluczowej dla zwiększenia przepustowości transportu kolejowego i handlu między krajami.
  • Memorandum o współpracy naukowo-technicznej w dziedzinie kontrolowanej fuzji jądrowej.
  • Memorandum o zrównoważonym handlu kluczowymi produktami przemysłowymi, które ma ułatwić handel w warunkach sankcji i promować transakcje w walutach narodowych.
  • Pogłębienie partnerstwa w sektorze nuklearnym (w tym szkolenie kadr i pokojowe wykorzystanie energii atomowej), strategicznym dla obu stron.

Mimo wszystko wydaje się, iż głównie poprzez twardą postawę Chin względem nowego gazociągu, status Rosji sprowadza się do roli dostarczyciela surowców, a nie równorzędnego partnera. Moskwa, która przestawiła swoją gospodarkę na tory wojenne, może czuć się coraz bardziej osaczona i w wyniku presji ekonomicznej podejmować bardziej ryzykowne decyzje, wszak podobno najlepiej jest uciekać do przodu. Gorzej, iż kierunkiem tej ucieczki w średnim terminie może potencjalnie stać się podzielona Europa.

Koniec zależności od Chin? Ameryka odkryła gigantyczne złoża litu

Amerykańska Służba Geologiczna (USGS) opublikowała raport, który może sporo namieszać w geopolitycznej rozgrywce USA i Chin. Okazuje się, iż w Appalachach znajduje się 2,3 mln ton tlenku litu. Aby lepiej uzmysłowić sobie znaczenie tej informacji, wystarczy powiedzieć, iż taka ilość pokryje zapotrzebowanie Stanów na ten rzadki metal na około 328 lat. Jak do tej pory w kraju była czynna tylko jedna mała kopalnia, a ponad 50% litu jest importowane z Chile, Argentyny i Australii, a sam surowiec i tak trafia jeszcze do Chin w celu rafinacji. A więc mówimy tu o potencjalnie potężnym kroku naprzód.

Źródło: USGS

Wspomniany raport daje również nadzieję na uniezależnienie się od Chin w kwestii rafinacji, ponieważ to Państwo Środka w dużej mierze zdominowało ten obszar, odpowiadając za produkcję ponad 60% przetworzonego litu. Stanowi to istotny element nacisku na inne kraje, w tym USA. W ostatnich latach Państwo Środka wielokrotnie wprowadzało kontrole eksportu m.in. na technologię przetwarzania litu czy też produkcję katod LFP (które bezpośrednio zawierają przetworzony lit) oraz wysokoenergetycznych baterii litowo-jonowych. Dzięki temu Pekin ma realny wpływ na koszty, dostępność i terminy dostaw komponentów bateryjnych na całym świecie.

Na pierwszy rzut oka wydawać by się więc mogło, iż rewelacje z Appalachów wieszczą prawdziwy przełom, jednak gdy zagłębić się w szczegóły, sytuacja staje się bardziej skomplikowana, choć wciąż korzystna dla Stanów Zjednoczonych.

Pierwszym problemem jest typ odkrytych złóż. Są to tzw. pegmatyty, czyli twarde skały, z których wydobycie i przetworzenie litu jest znacznie droższe i bardziej skomplikowane niż w przypadku solanek. Co jednak istotne, wydobycie jest ekonomicznie opłacalne. Największe nadzieje wiąże się z rejonem Kings Mountain, gdzie już teraz swoje projekty rozwijają firmy takie jak Albemarle czy Piedmont Lithium. Jednak największym wyzwaniem pozostaje czas. Postawienie kopalń i uruchomienie zakładów rafinacji i przetwarzania litu to proces, który należy liczyć w kategoriach co najmniej 10-15 lat. Dlatego znaczenie tego odkrycia w krótkim terminie pozostaje umiarkowane.

Gdzie więc szukać realnych korzyści dla USA? Przede wszystkim musimy tutaj przyjąć bardziej długoterminowe podejście w kontekście rywalizacji z Chinami. Ona nie zakończy się za 2 czy 3 lata. Nowy porządek będzie się wyłaniał przez kolejne dekady, a w takim horyzoncie czasowym, odkrycie tak potężnych złóż litu ma już istotne znaczenie. To kamień milowy, który zmienia kompletnie wizję bezpieczeństwa surowcowego Stanów w kontekście litu i daje realną nadzieję na osłabienie chińskiego lewara chociażby w obszarze ich kontroli nad produkcją baterii. Jest to również pozytywny sygnał dla amerykańskich spółek z tej branży.

Biorąc pod uwagę determinację USA w tej kwestii, wyrażoną chociażby poprzez ]]>Project Vault, o którym szerzej pisał Konrad Pietruszka]]>, należy spodziewać się, iż odkrycie w Appalachach nie pozostanie tylko rozpalającą wyobraźnię ciekawostką.

Czytaj dalej: ]]>Independent Trader - inwestowanie w złoto]]>

]]>Jak sprawdzić, czy złoto jest prawdziwe?]]>

Autor: ]]>Paweł Śmietana]]>

Читать всю статью