Szach-mat

pecuniaolet.wordpress.com 9 часы назад

Szczerze mówiąc nie śledzę „naszych“ i naszych mediów, więc nie wiem, czy ktokolwiek wspomniał o dwóch artykułach, jakie w ostatnich dniach ukazały się w czołowych amerykańskich mediach. A jest to naprawdę ciężki kaliber!!! Pierwszy z nich to artykuł Roberta Kagana, który ukazał się w The Atlantic. Już sam tytuł jest jak uderzenie pałką: Checkmate in Iran Washington can’t reverse or control the consequences of losing this war. – Szach-mat w Iranie Waszyngton nie jest w stanie odwrócić ani opanować skutków swojej klęski w tej wojnie. Przede wszystkim mało kto w naszym kraju wie, kto to jest Kagan. Bardziej znana jest jego małżonka – Victoria „fuck the EU” Nuland. Obydwoje należą do kręgu osób, które Thierry Meyssan określa jako „straussianie” – to ludzie, którzy za kulisami praktycznie tworzą politykę USA. Kagan jest współautorem Project for the New American Century – projektu dla nowego amerykańskiego stulecia, który jest mapą drogową (nienawidzę tego określenia) dla polityki USA. Nasz kraj nie prowadzi żadnej własnej polityki i nie ma u nas osób, które zajmowałyby się pracami nad nią, więc nie ma u nas nikogo, kto byłby odpowiednikiem Kagana. Nie mogę więc podać porównania z naszego podwórka, ale proszę sobie wyobrazić sytuację, iż pod koniec pontyfikatu Jana Pawła II kardynał Dziwisz pisze dla Tygodnika Powszechnego artykuł o treści „Drodzy wierni, przegraliśmy z szatanem wojnę o dusze młodzieży. Obowiązkowe lekcje religii w szkołach zakończyły się klęską.” Taka jest waga artykułu Kagana! Ale to nie koniec! Równocześnie w Gazecie Wyborczej jakiś profesor teologii pisze, iż kościół nie ma szans w walce z szatanem! I wylicza, iż ilość modlitw i egzorcyzmów, jakie jest w stanie odprawić kościół, jest dużo mniejsza od ilości zła, jaką jest w stanie wyrządzić szatan. Porównywalny z czymś takim artykuł ukazał się w The Washington Post. Jest to wywiad z analitykiem CIA, który od 1985 roku zajmuje się analizą rozwoju armii chińskiej. Proszę sobie teraz wyobrazić, co po takich artykułach będą myśleć wierni? Z pewnością będą się zastanawiać kto tu jest potężniejszy i do kogo bardziej opłaca się modlić. Dokładnie w takiej sytuacji znajduje się nasz kraj. Dowiadujemy się, iż hegemon, który miał nas chronić, i o którym myśleliśmy, iż jest potęgą, jest zwykłym papierowym tygrysem, który nie tylko nie jest dla nas żadną ochroną, ale wręcz zagrożeniem, bo jego obecność na naszym terenie ściąga na nas niebezpieczeństwo ataku – choćby ataku nuklearnego!! Czy ktoś w naszym kraju o tym mówi? Czy społeczeństwo w ogóle zdaje sobie z tego sprawę? Odpowiedź na obydwa pytania brzmi: NIE!!! Rządzą nami marionetki, podstawione i sterowane przez obce siły, a społeczeństwo jest tak ogłupione, iż taka wiadomość jest dla niego typowym dysonansem poznawczym, więc zareaguje na nią agresją – jak dzieci, którym powiedziano, iż nie ma Świętego Mikołaja. Taka jest niestety sytuacja w naszym kraju. Nie widzimy i nie rozumiemy, iż po raz kolejny pchani jesteśmy do cudzej wojny. Ale tym razem może ona na zawsze zamienić nasz kraj – jak to określił Miedwiediew – w lekko nadtopiony obszar.

Proszę nie zrozumieć fałszywie mojego przykładu! USA nie walczą ze złem! USA to zło w najczystszej postaci!!! Chodzi mi jedynie o uświadomienie wagi obydwu artykułów. Nie napisali ich jacyś dziennikarze bez pojęcia! Kagan to człowiek, który przez kilkadziesiąt lat kształtował i przez cały czas kształtuje politykę USA, Culver przez kilkadziesiąt lat śledził rozwój chińskiej armii. To ludzie, którzy wiedzą co mówią. Gdybyśmy byli normalnym społeczeństwem, zastanawialibyśmy się teraz nad zmianą „opiekuna” albo przynajmniej nad normalizacją stosunków z Rosją i Białorusią (o Chinach już nie wspomnę), bo są to kraje, które nie stanowią dla nas zagrożenia, a kooperacja i handel z nimi byłyby dla nas o wiele bardziej korzystne niż wiernopoddańcze relacje z Zachodem. Niestety nic nie wskazuje, iż pójdziemy w tym kierunku.

Ale czy oba te artykuły faktycznie oznaczają upadek i koniec amerykańskiego imperium? Nie! Na to pozostało za wcześnie! Owszem, obydwaj autorzy mają rację!! USA nie są taką potęgą militarną, za jaką są uważane. Fachowcy wiedzieli to już dawno, a Iran jedynie uświadomił to szerokiej publiczności wychowanej na hollywoodzkich bajkach. Szczerze mówiąc denerwują mnie komentatorzy, którzy skupiają się na niewątpliwej militarnej klęsce USA w Iranie. Próbowałem już wyjaśnić, iż trwająca już trzecia wojna światowa, tylko w niewielkiej części jest klasyczną wojną. Struktury, których narzędziem są Stany Zjednoczone, dobrze wiedzą, iż prawdziwa potęga USA nie leży w ilości żołnierzy, samolotów i okrętów! Prawdziwa potęga USA leży w kontroli systemu rozliczeń międzynarodowych. Odcięcie od tego systemu jest dla większości państw gospodarczym i politycznym wyrokiem śmierci. To powoduje możliwość nacisku na praktycznie każdy rząd. Innym elementem jest kontrola informacji. To możliwość sterowania tzw. opinią publiczną. To możliwość sterowania całymi społeczeństwami. Struktury te kontrolują także większość głównych mediów światowych. Także tutaj ich narzędziem są amerykańskie koncerny medialne i internetowe. I tu dochodzimy do prymitywnych wprost metod nacisku w postaci oczerniania. Wymieńmy tu jedynie aferę „Jebsteina” i naszą sławetną „aferę podkarpacką”.

Iran jest szczególnym przypadkiem. To stara cywilizacja, z inteligentnym i doskonale wykształconym społeczeństwem, rozwiniętym przemysłem i atutami terenowymi, które umożliwiają przekształcenie kraju w twierdzę, praktycznie niemożliwą do zdobycia klasycznymi metodami. Shock and awe – typowa amerykańska strategia militarna, całkowicie zawiodła w Iranie, ale w większości innych państw przez cały czas będzie ona skuteczna, więc nie można jej lekceważyć. Innym, bardzo ważnym elementem amerykańskiej potęgi jest umiejętność zmian rządów i destabilizacji całych regionów świata. Tutaj musimy uświadomić sobie fakt, iż USA są spadkobiercą imperium brytyjskiego. Wielka Brytania była kiedyś narzędziem tych samych struktur, ale z czasem potrzebne było większe, silniejsze narzędzie z większymi możliwościami. USA spełniały wszystkie potrzebne warunki. Pierwszym etapem „przeprowadzki” było narzucenie USA instytucji banku centralnego w formie Federal Reserve, następnymi etapami były dwie wojny światowe. Po imperium brytyjskim USA dostały w spadku regiony świata, które są praktycznie „z natury” niestabilne. To w wielu wypadkach sztuczne twory. Zaś w wypadku tworów naturalnych i krajów, które wywalczyły sobie formalną niepodległość (jak np. Indie) zadbano o takie wytyczenie ich granic i o stworzenie w sąsiedztwie wrogich tworów (np. Pakistan), by w razie potrzeby łatwo było doprowadzić do konfliktów. Praktycznie cały Bliski Wschód stworzono na tej zasadzie. Teorie spiskowe mówią, iż Izrael jest dziełem syjonistów. Tu bujda! Izrael jest brytyjskim pomysłem! Syjoniści byli wtedy jedynie narzędziem, ale dzisiaj urośli w siłę i są z pewnością częścią struktur! Campbell-Bannerman Report z 1907 roku mówi wyraźnie, iż w regionie posiadającym ogromne zasoby surowców energetycznych (Bliski Wschód), ale zamieszkanym przez lud o tej samej kulturze i języku (Arabowie), istnieje niebezpieczeństwo powstania jednego, silnego tworu państwowego, który będzie te zasoby kontrolować. Nie można do tego dopuścić i dlatego konieczne jest tam stworzenie obcego tworu, który ten rejon na stałe zdestabilizuje. Tym tworem jest Izrael. USA do dzisiaj korzystają z brytyjskich wpływów w tym regionie. USA są przez cały czas niekwestionowanym mistrzem we wszelkiego rodzaju operacjach regime change, w organizowaniu kolorowych rewolucji, arabskich wiosen i innych metodach, jeżeli nie obalania niewygodnych rządów, to przynajmniej destabilizacji państw i całych regionów. Ani Rosja, ani Chiny nie potrafią tego robić i nie mają takich możliwości. To jest element potęgi USA, który moim zdaniem jest o wiele ważniejszy niż potęga militarna. Tego i innych elementów soft power w żadnym wypadku nie można lekceważyć!!!

Czytając ten tekst i poprzedni wpis, prawdopodobnie wiele osób uśmiecha się teraz z politowaniem albo puka się w czoło myśląc: co on tu za brednie wypisuje! Przecież USA nie są w stanie zaopatrzyć całego świata w ropę i gaz! Oczywiście, iż nie są!!! Ale nie o to chodzi! Jak zwykle wszystko wyjaśnia stara rzymska maksyma divide at impera – dziel i rządź! Poprzez tę niemożliwość USA mają co najmniej trzy korzyści. Po pierwsze – kraje muszą konkurować pomiędzy sobą cenowo, czyli kto da więcej. Po drugie – muszą konkurować o względy USA. Po trzecie – jeżeli będą zmuszone do konkurencji, to nie będą w stanie porozumieć się i stworzyć jakiegoś wspólnego frontu przeciw USA.

Ale wróćmy do wymienionych na wstępie artykułów. Jak je rozumieć? W wypadku Culvera jest to zimna opinia analityka, który przedstawia dostępne dane i porównuje możliwości USA i Chin. Wnioski każdy może sobie sam wyciągnąć. Inaczej jest w wypadku Kagana. Oczywiście nie mam możliwości czytania jego myśli, ale wygląda mi to na tekst człowieka, którego świat może jeszcze się nie zawalił, ale doznał sporego wstrząsu. Sądzę, iż jak wielu ludzi w USA, żył on mitem o potędze amerykańskiej armii. Iran sprowadził go na ziemię i upadek musiał być bolesny. Wygląda na to, iż do tej pory opracowywał swoje analizy przy założeniu, iż amerykańska armia jest w stanie umożliwić ich realizację. Ale jak to wyglądało dotychczas? Bombardowano jakiś słaby kraj, bez silnej armii, a jeżeli w ogóle jakaś była, to za odpowiednią opłatą wyłączano obronę przeciwlotniczą (jak w Wenezueli), potem instalowano swoje marionetki i ogłaszano wielkie zwycięstwo. W Iranie trafiła kosa na kamień. Po kilku dniach od rozpoczęcia operacji, w wypowiedziach amerykańskich oficjeli – z Trumpem na czele, słyszało się wyraźne zdziwienie, iż Iran jeszcze nie upadł. Najwyraźniej ci ludzie żyli w swojej bańce informacyjnej i kompletnie nie rozumieli co się dzieje. Martianow już od wielu lat twierdzi, iż amerykańscy wojskowi kompletnie nie mają pojęcia o tym, jak wygląda prawdziwa wojna z prawdziwym przeciwnikiem. Do tej pory nikt mu nie wierzył…

Co będzie dalej? Oczywiście nie mam szklanej kuli, ale sądzę, iż USA muszą teraz spróbować jakoś odzyskać twarz. Najprawdopodobniej będzie to jakaś zmasowana akcja medialna. Mam nadzieję, iż nie będą idiotami i nie wyślą do Iranu wojsk lądowych. Naprawdę żal by mi było tylu wdów i sierot. Z pewnością kraje Zatoki Perskiej będą „urabiane” i „przekonywane” do tego, by broń boże nie zawierały z Iranem żadnych paktów o nieagresji lub jakichkolwiek porozumień. Wojna z Iranem z pewnością się nie zakończy, ale sądzę, iż przeistoczy się ona w coraz szczelniejszą izolację Iranu i próbę ekonomicznego zniszczenia tego kraju. Z pewnością czeka nas następny etap odcinania Chin od dostaw ropy i LNG, czyli blokada Cieśniny Malakka. Zmierzające do Chin tankowce, którym udało się przemknąć przez „blokadę blokady”, muszą tamtędy przepływać. USA coraz bardziej naciskają na Indonezję, by ta udostępniła swoją przestrzeń powietrzną dla amerykańskich samolotów. Indonezja w obawie przed amerykańskimi cłami, podpisała na początku tego roku bardzo niekorzystną dla siebie umowę, zobowiązującą ją do zakupu amerykańskiej ropy i gazu za 15 miliardów dolarów rocznie. Dosłownie w kilka godzin po podpisaniu tej umowy, amerykański sąd najwyższy orzekł, iż cła te są niezgodne z prawem. Ta umowa oznacza praktycznie bankructwo tego kraju i obawiam się, iż Indonezja dostanie ofertę nie do odrzucenia i w końcu się na to zgodzi. Wprawdzie Chiny były przewidujące i wybudowały w Mjanma, czyli w Birmie, port dla tankowców i rurociąg, którym bliskowschodnia ropa jest transportowana do Chin z ominięciem cieśniny Malakka, ale jakimś dziwnym trafem pojawili się w tym kraju terroryści, którzy ciągle ten rurociąg uszkadzają…

Ale obawiam się, iż najciekawsze rzeczy dziać się będą w Europie. Obyś żył w ciekawych czasach… W Rosji coraz wyraźniejsze są naciski na jak najszybsze zakończenie wojny na Ukrainie. Czy Putin się w końcu ugnie? Sądzę, iż będzie musiał. Ciekawe, jak to będzie wyglądać. 14 maja Rosja zaatakowała Ukrainę przy pomocy ponad 1500 dronów. Najciekawsze jest to, iż obok celów militarnych, celem ataku były także obiekty amerykańskich koncernów jak Cargill, Coca-Cola, Boeing, Mondelez i Philip Morris. Z USA brak jakiejkolwiek reakcji. Ale rośnie także liczba ukraińskich ataków nie tylko na rosyjskie instalacje naftowe, ale także na budynki mieszkalne. Wiadomo, iż nie byłyby one możliwe bez pomocy z zewnątrz. o ile rosyjscy dyplomaci mówią, iż jest to igranie z ogniem,

to obawiam się, iż niedługo Rosja posłucha rad Karaganowa i komuś dla otrzeźwienia „przyiwani”. Ciekawe, jaki to będzie kraj… Osobiście stawiam na Niemcy. Dlaczego jestem przekonany, iż w końcu Rosja będzie zmuszona do interwencji? Wystarczy przeczytać sławetny plan Extending Russia agencji RAND jeszcze z 2019 roku. Wszystkie jego punkty są krok po kroku realizowane. Ale plan ten mówi wyraźnie, iż całkowite odcięcie Europy od rosyjskich źródeł energii, jest możliwe jedynie w wypadku wojny z Rosją. Już pojawiają się głosy o konieczności dogadania się z Rosją, Nord Stream jeszcze da się naprawić, wiele starych rurociągów przez cały czas istnieje, wznowienie dostaw nie jest problemem. W końcu nacisk społeczny może być tak duży, iż politycy nie będą mieli innego wyjścia. Należy temu zapobiec. Jestem przekonany, iż – podobnie jak na Ukrainie – dojdzie do takiej eskalacji, iż Rosja nie będzie miała innego wyjścia, jak interwencja militarna. Praktycznie cała rosyjska infrastruktura do transportu ropy i płynnego gazu jest w okolicach Petersburga. Wystarczy zablokować Zatokę Fińską albo Cieśniny Duńskie. I cel zostanie osiągnięty. A winny jak zwykle będzie Putin i jak zwykle ciemny lud w to uwierzy…

Читать всю статью