Świdnica uczci 20 września 2026 roku ofiary sowieckiej napaści na Polskę i Sybiraków. Obchody rozpoczną się o godz. 12.00 mszą świętą w sanktuarium św. Józefa, a zakończą o 14.00 przy Pomniku Katyńskim. To publiczne przypomnienie ceny, jaką Polacy zapłacili za pakt Hitlera ze Stalinem.
Msza, przemarsz i apel poległych
Uroczystości rozpoczną się w niedzielę 20 września o godz. 12.00 mszą świętą w kościele pw. św. Józefa Oblubieńca Najświętszej Maryi Panny, czyli w Sanktuarium św. Józefa Opiekuna Rodzin przy ul. Kotlarskiej w Świdnicy. Liturgia potrwa do godz. 13.00. Pięć minut później uczestnicy wyruszą na plac św. Małgorzaty.
Przemarsz pod Pomnik Katyński zaplanowano do godz. 13.20. Następnie odbędą się wystąpienia zaproszonych gości, apel poległych oraz złożenie kwiatów i zapalenie zniczy. Ceremonii będzie towarzyszyć asysta wojskowa Garnizonu Wrocław. Zakończenie przewidziano na godz. 14.00. Organizatorem jest Świdnickie Stowarzyszenie Patriotyczne.
To lokalna uroczystość, ale jej sens wykracza daleko poza granice miasta. Świdnica już pokazała, iż potrafi łączyć wspólnotę z pamięcią o polskim orężu. Tym razem mieszkańcy staną razem, by oddać należny hołd ofiarom dwóch zbrodniczych totalitaryzmów i szczególnie tym, których po 17 września dosięgły represje sowieckie.
17 września był agresją, nie wyzwoleniem
Armia Czerwona wkroczyła na terytorium Rzeczypospolitej 17 września 1939 roku, gdy Polska od ponad dwóch tygodni odpierała niemiecką napaść. Związek Sowiecki nie wypowiedział wojny. Atak wynikał z tajnego porozumienia zawartego przez III Rzeszę i ZSRS w pakcie Ribbentrop-Mołotow. Dwaj okupanci podzielili polskie ziemie, uderzając w suwerenność państwa i życie jego obywateli.
Instytut Pamięci Narodowej przypomina, iż agresja sowiecka przyspieszyła niemiecki podbój Polski, a 17 września pozostaje symbolem współpracy Hitlera i Stalina. Dlatego nie wolno przyjmować języka o rzekomym wyzwoleniu ziem Rzeczypospolitej. Była to napaść i okupacja, po której przyszły aresztowania, egzekucje, grabież oraz wywózki.
Rosyjska i białoruska propaganda przez cały czas próbuje rozmywać odpowiedzialność Związku Sowieckiego. Aleksandr Łukaszenka przedstawiał już 17 września jako akt dziejowej sprawiedliwości. Taka narracja ma odebrać Polsce prawo do własnej pamięci i oswoić imperialną politykę Moskwy. Fakty są jednak twarde. Granicę suwerennego państwa przekroczyła obca armia działająca w porozumieniu z Niemcami.
Pamięć o Sybirakach jest obowiązkiem
Dzień Sybiraka przywołuje los obywateli polskich deportowanych w głąb Związku Sowieckiego. IPN wskazuje, iż w latach 1940–1941 przeprowadzono cztery masowe deportacje z ziem zagarniętych po agresji. Pierwsza z nich, rozpoczęta 10 lutego 1940 roku, objęła około 140 tys. obywateli polskich. W wagonach, miejscach zesłania i przy katorżniczej pracy ginęli ludzie wyrwani z domów wraz z rodzinami.
Za każdą liczbą stoi konkretne życie. Rodzice, dzieci, żołnierze, urzędnicy, kolejarze i leśnicy płacili za przywiązanie do polskiego państwa oraz za sam fakt zamieszkania na ziemiach, które Kreml postanowił zagarnąć. Ceremonia w Świdnicy ma więc wymiar formacyjny. Przekazuje młodszym pokoleniom prawdę, której żaden interes polityczny nie może unieważnić.
Polska potrzebuje takiej pamięci również dla własnego bezpieczeństwa. Naród, który jasno rozpoznaje mechanizmy rosyjskiego imperializmu, trudniej oszukać propagandą o pokoju przynoszonym na bagnetach. Znicz pod Pomnikiem Katyńskim jest skromnym gestem. Zarazem mówi rzecz zasadniczą: państwo polskie trwa, ponieważ jego obywatele nie zgodzili się zapomnieć.
Źródło: Świdnica24, Instytut Pamięci Narodowej
Źródło: Świdnica24











